Siedzenie nowym paleniem

Temat poruszany przeze mnie wielokrotnie, ale jest on na tyle istotny, że warto od czasu do czasu go przypomnieć.

Brzmi jak tania reklama – „opanuj ten jeden trick, aby przedłużyć sobie życie nawet o kilkanaście lat”. Słysząc takie coś, większość ludzi popuka się w czoła – gdyby istniało takie coś, każdy lekarz mówiłby przecież o tym na każdej wizycie, plansze reklamowe wisiałyby w każdej poczekalni. Byłoby tak, prawda…?

No niezupełnie.

W medycynie tak naprawdę liczy się to, kto na tym może zarobić. Dlatego własnie podczas epidemii „świńskiej grypy” bez przerwy słyszeliśmy o konieczności szczepień, w każdym jednym artykule (dobrze to pamiętam, reklama była wtedy tak natrętna że aż groteskowa) był wymieniony z nazwy pewien konkretny lek. Nikt jednak słowem nie wspomniał o myciu rąk i zachowaniu higieny, co chroni przed grypą równie skutecznie jak szczepionki, których zresztą – koniec końców – i tak nie dostaliśmy. Tyle krzyku o środek zapobiegawczy, który można było sprzedać a który i tak był nieosiągalny, a jednocześnie kompletny brak informacji o darmowych rzeczach dostępnych dla każdego. I mamy uwierzyć, że chodziło o nasze zdrowie, a nie o kasę za sprzedaż szczepionek i tego leku?

Wracając do siedzenia – wszystko zaczęło się w latach pięćdziesiątych, gdy w jednym z badań okazało się, że kierowcy londyńskich autobusów mają dwa razy takie ryzyko zawału, jak kontrolerzy biletów. To bardzo znaczący wynik, biorąc pod uwagę, że wszystkie pozostałe czynniki były identyczne – to samo miasto, taka sama dieta, wiek, ta sama firma, nawet jeździli po dokładnie tych samych trasach. Tyle że jedni siedzieli, a drudzy stali i chodzili.

sofa-792504_1280
Jemu to chyba nie przeszkadza…

Jedno z badań zakrojonych na szeroką skalę dało naprawdę szokujące wyniki. Grupa która siedziała w ciągu dnia najwięcej, miała w stosunku do tej która siedziała najmniej:

  • 112% większe ryzyko cukrzycy
  • 147% więcej interwencji medycznych związanych z chorobami serca (tak, 2,5 raza więcej!)
  • 90% większe ryzyko zgonu na chorobę serca (niemal 2 razy!)
  • 49% zwiększone ogólne ryzyko zgonu

Co jest chyba najważniejsze – aktywność fizyczna nie wpływała na zmniejszenie ryzyka. Jeśli siedzi się za biurkiem przez 8 godzin, to wieczorne nawet dwugodzinne bieganie nie naprawi tego.

Tak naprawdę nikt nie wie, jaki jest mechanizm tego zjawiska. Jedno z najpopularniejszych wyjaśnień dotyczy zatrzymania produkcji jednego z enzymów odpowiedzialnych za metabolizm tłuszczu. Najgorsze zaś jest to, że nie wiadomo czy przerywanie bezczynności krótkimi okresami aktywności wystarczy, by zapobiegać problemom. Jeśli powyższa teoria jest prawdziwa, teoretycznie kilka minut ruchu sprawi, że organizm będzie wytwarzać brakującą substancję jeszcze długo potem. Nie wiemy tego na pewno, niemniej przesłanki są bardzo mocne.

Jak zwykle, najbardziej zagrożone są dzieci – dzisiejsi dorośli, zwłaszcza w Polsce często mają nawyki sprzed epoki komputerów. Całe moje dzieciństwo to było bieganie po lasach, starych poligonach, ruinach budynków, zwiedzanie podziemi, przemierzanie okolicznych bagien… nikt się nie martwił, że dzieciaki zostaną porwane, że rozszarpie je niedźwiedź czy zastrzelą terroryści. Nie było siejącej strach telewizji, wszystko było jakieś normalniejsze, teraz matka nie wypuści syna samego w Wałbrzychu, bo we Francji grasuje pedofil. W efekcie dzieciaki siedzą – bo co mają robić? „Grzeczne” spacery są marną alternatywą. Na dodatek internet i gry są potężną pokusą.

Tak naprawdę mamy dość ograniczony wybór – albo zaryzykujemy szansę 1 na 10 000 że dzieciakom coś się stanie na jednej z wypraw, albo musimy się pogodzić z tym że w 1 przypadku na 2 wychowamy inwalidę – dosłownie, bo całe dzieciństwo spędzone siedząc postawi go na skraju śmierci w okolicach czterdziestego roku życia, a pozbawienie go możliwości nauczenia się samodzielności i przełamywania własnych słabości sprawi, że nie poradzi sobie w życiu dorosłym.

Children_climbing_a_tree_in_the_Dadaab_refugee_camp,_north-east_Kenya_(5942667619)
Mają najgorszych, czy może najlepszych rodziców?

Co jeszcze można zrobić:

  • limitować dostęp do gier i internetu, dziecko powinno na to w jakiś sposób „zasłużyć”
  • nie dawać złego przykładu – nic nie niszczy autorytetu rodzica bardziej, niż zakazywanie czegoś, co samemu robi
  • dawać prezenty które zachęcają do aktywności – rolki zamiast nowej gry
  • dzieciaki powinny pomagać w kuchni, wynosić śmieci i ogólnie wykonywać proste prace domowe wymagające ruchu

A jak mogą sobie z problemem poradzić dorośli? I tu jest parę sposobów:

  • Hemingway pisał swoje powieści stojąc
  • podobnie rozmowa przez telefon nie musi być dokonywana na siedząco
  • lepiej przejść się do sklepu, niż pojechać samochodem
  • być może przerywanie wymuszonego (np praca) czasu spędzanego siedząc okresami krótkiej, mocnej aktywności (lekki trucht czy skakanie pajacyków, albo chociaż szybki spacer) są wystarczające, aby przełamać szkodliwe działanie, w miarę możliwości powinno się to robić co 30 minut
  • schody są zdrowsze od windy
  • przerwa na kawę czy herbatę powinna być jednocześnie przerwą na spacer – chociażby chodząc w kółko po biurze z filiżanką w ręku
  • w tej samej pracy lepiej podejść do współpracownika i porozmawiać, niż wysłać maila
  • w autobusie naprawdę lepiej postać

 

Comments

comments

25 thoughts on “Siedzenie nowym paleniem

  1. „Jeśli siedzi się za biurkiem przez 8 godzin, to wieczorne nawet dwugodzinne bieganie nie naprawi tego.”

    Czyli i tak wiele osób jest bezradnych.

    • to się zbadaj, bo pewnie coś jest nie tak – może anemia albo po prostu tak się zasiedziałaś, że nawet stanie Cię męczy 😀

          • W pracy zawsze jest problem – wiadomo, trzeba siedzieć i nic nie zrobisz, ale chociaż można robić te pięciominutowe przerwy na jakiś trucht czy coś takiego, albo – jak pisałem – iść zapytać współpracownika o coś zamiast wysyłać mu maila.

            Zasadniczo w teorii tak, leżenie czy siedzenie nie powinno szkodzić, jeśli podnosi się tętno jakimś ćwiczeniem.

          • Zatem możemy przypuszczać, że każdy nieświadomie podwyższa tętno. O ile najmniejsze ruchy też na to wpływają.

  2. Obawiam się, że artykuł jest kierowany nie do każdego. Każdy wie, że zdrowa dieta jest lepsza, w łatwy sposób można kupić marchewkę zamiast słodkiej bułki. Każdy wie, że ruch to zdrowie, więc może spróbować zorganizować czas po pracy na ruch. Jednak te przerwy na trucht, wyjścia po kawę czy do wspópracownika to słabo widzę, trzeba by 10 razy wyjść na ten trucht (pytanie też co jaki czas potrzebne przerwy, co 1h, co 30 min?), nie sądzę by pracownicy mieli taką swobodę i głowę do tego by się nad tym zastanawiać. To tak jakby mówić, że powietrze na wsi jest zdrowsze, jedni je mają, ale ludzie z miast nie będą wszyscy się przeprowadzać.

    • Oczywiście, że nie do każdego. Osoba siedząca w więzieniu tez nie ma wyboru i musi jeść, co jej dadzą, więc nie ma sensu pisać jej o tym co jest zdrowsze a co nie.

      Niemniej myślę, że 99,9% ludzi może coś z artykułu wynieść – chociażby właśnie te 2-3 przerwy na ruch (zamiast jechać na lunch windą, zejść po schodach) czy powrót z pracy piechotą zamiast autobusem. Praca to tylko (albo aż) 8 godzin, doba ma 24

  3. Doba, w której (mniej więcej) połowa przeznaczana jest na sen, nie mówiąc o tym, że było wspomniane, że 8 h siedzienia NIC nie wynagrodzi, więc w tym wypadku reszta godzin jest zbędna.

    • śpisz 12 godzin? coś wspominałem, że pora wybrać się do lekarza? 😀

      8 godzin nic nie wynagrodzi, pytanie co normalni ludzie zrobią z pozostałymi 8 godzinami (czy 4 w Twoim przypadku), też przesiedzą?

        • Przeciętny chory człowiek potrzebuje 10, zdrowy 8

          Wolisz nie mieć jak wynagrodzić 8 godzin siedzenia, czy 16 godzin siedzenia?

          • Odnoszę się do artykułu. Chociaż nie ukrywam, że po po powrocie pojawiają się inne obowiązki, przy których mogę być zmuszona do np. jazdy samochodem.

  4. Nie przesadzajmy ze szkodliwością siedzenia. Przynajmniej z porównywaniem go do palenia:
    „Given the current state of the evidence, equating sitting with smoking is unwarranted, misleading for the public, and may serve to distort and trivialize the ongoing and serious risks of smoking. The magnitude of the associations between sitting and health risks and corresponding absolute risk differences are small in comparison with the risks and risk differences associated with smoking. Betteridge’s Law of Headlines states that any headline that ends in a question mark can be answered by the word no. Is sitting the new smoking? No.”
    https://ajph.aphapublications.org/doi/10.2105/AJPH.2018.304649

    • Ale to tylko jego opinia. Podobnie jak opinią innych naukowców jest to, że porównanie siedzenia z paleniem jest jak najbardziej uzasadnione.

Pozostaw odpowiedź Ala Anuluj pisanie odpowiedzi