Tryptofan

(uwaga – polecam przeczytać również ten wpis, a podczas suplementacji stosować osłonowo duże dawki witaminy B6, rzędu kilkudziesięciu mg)

Tryptofan to jeden z moich ulubionych suplementów. Rzadko kiedy zdarza się coś, co pomaga tak dużemu procentowi ludzi, dając bardzo silny i wyraźny efekt. Większość specyfików omawianych przeze mnie na forum pomaga z reguły niewielkiej ilości chorych i wymaga długiej suplementacji – na przykład omega 3, które co prawda są jednym z najskuteczniejszych środków przeciw nerwicom i depresjom, ale na efekty trzeba czekać tak długo i są one tak powolne, że sporo osób się zniechęca, albo też nie zauważa poprawy – ciężko dostrzec tak powolny proces.

Omawiany tu specyfik wyróżnia się na tle pozostałych. Z reguły stosujące go osoby reagowały zachwytem – w dosłownie kilka dni znikały problemy z bezsennością, objawy nerwicowe czy depresja, ludzie nabierali nowych chęci do życia. W moim przypadku jego zastosowanie doprowadziło – między innymi – do powstania tego bloga. Coś, co z braku czasu i motywacji odkładałem przez ponad rok, nagle wydało się rzeczą bardzo prostą.

Tryptofan jest aminokwasem egzogennym – organizm ludzki nie jest w stanie go wytworzyć, więc musimy dostarczać w pożywieniu odpowiednią ilość. Najbardziej interesująca nas właściwość to fakt, że jest on niezbędnym składnikiem produkcji serotoniny – substancji odpowiadającej za stan zadowolenia, regulującą sen i – ogólnie – mającą podstawowe znaczenie dla samopoczucia. Gdy brakuje tryptofanu, brakuje serotoniny. Co wtedy robi współczesna medycyna? Faszeruje ludzi ciężkimi psychotropami, żeby nie czuli tego spadku, albo też stosuje substancje, które mają za zadanie zwiększyć poziom serotoniny poprzez – niedokładnie, ale obrazowo – powstrzymanie jej ucieczki. Jako że takie działanie zmienia jej poziom w całym organizmie, w niektórych częściach ciała będzie jej przez to zbyt wiele, w innych – zbyt mało. Wszystko zaczyna wariować, w efekcie pojawiają się dość nieprzyjemne skutki uboczne, wśród nich samobójstwa, na tyle częste, że groziło to wycofaniem tych leków.

Firmy farmaceutyczne zareagowało na to tak, jak zwykle reaguje się w takich sytuacjach – zmanipulowały badania. Co głupsi ludzie uważają, że jeśli coś jest udowodnione zgodnie z zasadami evidence based medicine, to jest to prawda. Nic bardziej mylnego, co widać na przykładzie SSRI. 94% opublikowanych prób klinicznych dało wynik pozytywny, leki działają. Hurra, przepisujmy je pacjentom! Jeśli jednak przyjrzeć się nieco bliżej – gdy badanie dało negatywny wynik, po prostu nie było publikowane. To aż tak proste. Jeśli uwzględnić nie opublikowane próby kliniczne, leki te były skuteczne w 51% przypadków, czyli efekt był dość zbliżony do placebo. Oczywiście one w jakiś sposób działają i każdy, kto je zażywał, może to potwierdzić – tak niska skuteczność bierze się nie tyle z badań, w których nie było efektu, co raczej z tych przypadków, gdzie zaobserwowano skutki uboczne przewyższające pozytywy. Na przykład znacznie częstsze samobójstwa. Albo trwałe uzależnienie.

IMG_3259

Nie mam pojęcia, czym zilustrować ten wpis, więc wstawiam fotkę z jednej z wycieczek.

Sposobów na „przekręcenie” prób klinicznych tak, by uzyskać odpowiedni wynik jest bardzo wiele i w zasadzie powinien to być temat oddzielnego wpisu. Zasygnalizuję jedynie kilka z nich – może to być omówione już nie publikowanie tych, które nie dają satysfakcjonującego wyniku (mając odpowiednio dużo środków można w ten sposób udowodnić, że woda z kranu leczy raka). Można zmienić kryteria „sukcesu”, co nagminnie robiono przy testach szczepionek przeciw grypie – jeśli szczepienia sprawiły, że więcej osób zapadło na wykrywalną testami grypę, to może było mniej opuszczonych dni w pracy? A może niższe zużycie antybiotyków przy powikłaniach? Można wreszcie ustalić nieobojętne placebo.

Powyższe – nieco offtopiczne – akapity miały na celu rzucić nieco światła na mój punkt widzenia – czemu uważam, że powinno się uzupełnić brakujący „surowiec” i pozwolić organizmowi samemu wszystko wyregulować, zamiast podawać psychotropy, gdyż nie są one tak bezpieczne, jak to wynika z podstawianych nam pod nos wyników prób klinicznych. Wróćmy jednak do tryptofanu. Wiążą się z nim dwie dość ciekawe historie.

Pierwsza z nich dotyczy żelatyny. Swego czasu świat oszalał na punkcie kolejnej „cud diety” (cud, jeśli przeżyjesz). Ktoś wpadł na pomysł, że jedząc niemal wyłącznie białko, będzie się chudło. Jest to w pewnym sensie prawda – trochę na tej zasadzie, na jakiej uzależnieni od heroiny nie są zbyt otyli. Takie diety działają, ale jednocześnie dewastują organizm. W tym jednak wypadku pomysłowość twórców przeszła wszelkie granice – zastosowali oni jedno z najtańszych źródeł białka, żelatynę. Jest ona całkowicie pozbawiona tryptofanu, zawiera za to dużo innych aminokwasów – dlatego też bardzo szybko doprowadzała do jego niedoboru. Mnóstwo osób przypłaciło to poważnymi uszczerbkami na zdrowiu.

Druga jest już dużo bardziej ponura. Swego czasu jedna z fabryk w Japonii (swoją drogą, korporacja która do tego doprowadziła ma już kilka takich numerów na sumieniu) wprowadziła nową technologię produkcji suplementów. Nikt nie wie, co tam naprawdę się stało, dlaczego to zadziałało aż tak mocno i „skutecznie”, niemniej zanim zorientowano się, że sprawcą jest tryptofan pochodzący z jednej konkretnej linii produkcyjnej w jednej fabryce, zmarło przynajmniej 37 osób, a ponad 1500 poważnie zachorowało, z czego bardzo duża część została inwalidami do końca życia. Od tamtej pory nie było już zachorowań, więc można założyć, że suplement jest obecnie całkowicie bezpieczny, niemniej uważałbym z nim. Jestem gorącym zwolennikiem różnych „wynalazków”, na przykład ostatnio kupiłem betainę w sklepie z odżywkami dla koni, ale w tym wypadku bym tak nie zaryzykował.

W efekcie tej afery zbanowało sprzedaż tryptofanu w USA, potem zaś ten zakaz nieco zmiękczono, niemniej dalej są problemy z dostępnością. Cały czas trwa dyskusja, czy tak silne restrykcje były w jakiś sposób lobbowane przez firmy produkujące „konkurencyjny” specyfik, czyli zdobywający wtedy szturmem rynek prozak. Nie mi oceniać, ile w tym prawdy.

Nie wiadomo, dlaczego niektóre osoby mają niedobory tego aminokwasu w organizmie. Jest tu kilka teorii – jedna mówi o zablokowaniu wchłaniania w układzie pokarmowym przez złą dietę, a konkretnie – paradoksalnie – przez nadmiar białka. Ma ono ponoć „blokować” przyswajanie poprzez zapchanie szlaków metabolicznych. Ciężko w to uwierzyć, jako że stosowanie odżywek białkowych zwiększa jego poziom. Inna mówi o zwiększonej utracie w organizmie na skutek stanów zapalnych, co tłumaczy jego ucieczkę w schorzeniach charakteryzujących się wysokim stresem oksydacyjnym. Jeszcze inna – o wpływie proporcji białek do węglowodanów na zmianę stężenia tego aminokwasu we we krwi, a tym samym na ilość dostarczaną do mózgu.

Nie wiedząc, co odpowiada za spadek, nie możemy stwierdzić, czy suplementacja pomaga poprzez wyrównanie niedoboru, czy może poprzez „zalewanie” organizmu nadmiarem aminokwasu i wymuszaniem produkcji serotoniny. Z oczywistych przyczyn ten pierwszy scenariusz byłby dużo korzystniejszy.

Kilka grup chorych zasługuje tu na szczególną uwagę – dla przykładu, aż u 80% osób z zespołem przewlekłego zmęczenia poziom tego aminokwasu jest poniżej normy. Chorzy na AIDS mają go o połowę mniej, niż zdrowi (zastanawiające jest, czemu nie prowadzi się prób klinicznych z uzupełnianiem tych tanich i nie dających się opatentować aminokwasów u chorych, tylko ładuje im terapie kosztujące podatnika kilkadziesiąt tysięcy rocznie…). Poziom jest tez obniżony u chorych na reumatoidalne zapalenie stawów. Nie trzeba chyba dodawać, że jego poziom był też znacznie niższy u chorych na depresję.

Co mówią o nim próby kliniczne? Tu zaczyna się robić naprawdę interesująco.

Jest jednym z lepszych środków przeciw bezsenności. Jego najważniejsze zalety to brak skutków ubocznych w rodzaju osłabienia reakcji (czyli po tryptofanie można na przykład prowadzić samochód), a także brak zjawiska tolerancji (nie trzeba będzie zwiększać dawek po miesiącu czy nawet roku stosowania).

Można przypuszczać, że jest niezastąpionym (dosłownie) środkiem trwale i skutecznie leczącym depresję. Niestety, „leczenie” tej choroby psychotropami to zbyt dobry biznes, żeby dopuszczono do prób klinicznych – dlatego co prawda wiemy, że niski poziom serotoniny powoduje depresję, wiemy też, że niski poziom tryptofanu powoduje spadek poziomu serotoniny, wiemy również, że chorzy na depresję mają tegoż tryptofanu bardzo duże niedobory – ale nie przeprowadza się badań nad jego uzupełnieniem. Po co. Lepiej dawać chorym psychotropy, dające gwarantowane patentem zyski. A że czasem ktoś się po nich powiesi – kto się tam ich doliczy…

Potencjał uzależniający papierosów jest porównywalny z heroiną czy kokainą. Znam zresztą ludzi, którzy wyszli z hery ale nie są w stanie rzucić palenia. I w tym wypadku nasz superbohater jest pomocny – dodanie go do tradycyjnych terapii sprawiło, że miały one znacznie większą skuteczność.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego również ma związek z serotoniną. Tryptofan okazał się skutecznym środkiem przeciw dysforii towarzyszącej PMS – zaburzeniu polegającym na wyolbrzymianiu problemów i robieniu awantur „z niczego”.

Podsumowując – tryptofan zdaje się być cudownym środkiem na wszelkie zaburzenia nastroju, depresję czy brak motywacji, szczególnie gdy towarzyszą one schorzeniom przewlekłym, w czasie których dochodzi do jego zwiększonego zużycia. Dawki do 2 gramów dziennie nie powinny mieć żadnych skutków ubocznych, wyższe – mogą powodować senność w ciągu dnia. Nie powinno się go suplementować równocześnie z posiłkami wysokobiałkowymi.

Comments

comments

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

79 odpowiedzi na „Tryptofan

  1. jan pisze:

    A czy 5HTP jest równie skuteczny?

  2. Eutanazol pisze:

    5HTP nie jest tak skuteczny jak tryptofan, przetestowane.

  3. artur pisze:

    czy zazywanie odzywki bialkowej tj. izolat serwatki moze powodowac spadek tryptofanu ?

    • tomtom pisze:

      Z tego co pamiętam, badali to nawet i wyszło, że wprost przeciwnie, może podnosić jego poziom. Z drugiej strony sporo osób twierdzi, że jednak obniża. Chyba trzeba pogodzić się z tym, że nie jest to do końca przebadane i każdy będzie twierdził co innego, a nikt nie będzie potrafił udowodnić swojej racji.

  4. bobbyperu pisze:

    Czytając informacje o tryptofanie, spotkałam się z ostrzeżeniem, że nie powinno się go zażywać rownocześnie z antykoncepcją hormonalną, ale nigdzie nie znalazłam odpowiedzi dlaczego. Wydaje się to nielogiczne, ze względu na to, że jest to aminokwas naturalnie przyjmowany z jedzeniem. Czy ktoś może to wytłumaczyć/ potwierdzić ?

    • tomtom pisze:

      Pewnie dlatego, że niczego nie powinno się z nią mieszać, gdyż może w jakiś sposób wpłynąć na poziom hormonów i antykoncepcja po prostu przestanie działać. Tryptofan w suplach jest w dawkach rzędu kilkuset do nawet kilku tysięcy procent zapotrzebowania.

      • kasia pisze:

        Czy dzienna dawka L-Tryptofanu 50 mg /Doppelherz aktiv Na uspokojenie Forte/ , zażyta w odstępie ponad 4 godzinnym od zażycia tabletki antykoncepcyjnej – nie osłabia jej działania?

  5. Sandra pisze:

    A jeśli rzucił mnie chłopak, praca nie satysfakcjonuje, pogoda dobija gwóźdź do trumny, to tryptofan mi pomoże?

    • tomtom pisze:

      W pewnym stopniu tak, czemu nie? Człowiek z takimi problemami nie poczuje się oczywiście doskonale bo zje jakąś tabletkę, ale nie będzie się czuł aż tak źle. Tryptofan nie pomaga każdemu, bo nie każdy ma jego niedobory, ale jego działanie nie ma związku z ilością problemów które nas otaczają.

  6. Michał pisze:

    Witam, czy Tryptofan uzależnia?

    • tomtom pisze:

      z tego co wiem – nie, nie występuje zjawisko zmniejszania efektu pod wpływem kolejnych dawek ani zjawisko mocnego pogorszenia objawów po odstawieniu – co najwyżej wrócą do nasilenia przed terapią.

  7. pawel pisze:

    fajny tekst chcialbym sie skontaktować z Tobą i podzielic a w sumie to poradzic

  8. Cinek pisze:

    Fajny i konkretny artykuł tego szukałem.Niestety napisałeś Tylko większość o samych pozytywach a czy to prawda że ????”Nadmiar tryptofanu może objawiać się poprzez złe samopoczucie, bóle głowy, senność, nudności, bóle brzucha, wymioty, niewyraźne widzenie oraz suchość w ustach. W bardzo skrajnych przypadkach może dochodzić do uszkodzenia układu nerwowego czy nawet nowotworu pęcherza moczowego.” ponieważ dla każdego dawka maksymalna może być inna .Pozdrawiam 😉

    • tomtom pisze:

      Nigdy nie spotkałem się z informacjami o nadmiarze tryptofanu, nie licząc jednej teorii – że nadmiar może prowadzić do pewnego schorzenia, o którym zresztą pisałem w innym wpisie. Jest to jednak tylko teoria i nikt jej nie udowodnił. Jest też teoria dotycząca raka pęcherza, ale badania jej nie potwierdzają. Takich teorii są miliony. gdyby każdą się przejmować to nic byśmy nie mogli jeść.

  9. Michał pisze:

    Super, mi też pomaga! 🙂 Gdzieś wyczytałem że nie można tego łączyć z kurkumą – czy to prawda?

    • tomtom pisze:

      Pierwsze słyszę – ale takich zależności są tysiące i oczywiście nie mam prawa znać ich wszystkich, możliwe, że to prawda. Kurkuma tak czy tak to jedna z najzdrowszych rzeczy, jakie można jeść, tyle że trzeba dość dużej dawki by zadziałała.

      • Michał pisze:

        A może właśnie jest odwrotnie i nie potrzebnie się wystraszyłem 🙂

        Tryptofan nadal może jednak zostać zdegradowany przez enzym IDO (dioksygenazy indoleaminy), który wzrasta wraz z wiekiem. Substancje odżywcze, takie jak kurkumina hamują indukowany interferonem czynnik jądrowy kappa B oraz ekspresję COX-2 (cyklooksygenaza indukowana). Mogą również ograniczyć indukcję IDO, wpływając w ten sposób na możliwości tryptofanu do przekształcenia się w serotoninę.[3]

        Tutaj jest pełen artykuł:
        http://www.nastrazyzdrowia.pl/artykuly-o-zdrowiu/depresja-i-stres/tryptofan-czesc-2

        Chyba jednak pozytywnie działa 🙂

  10. mam_nadzieje pisze:

    Hej, bardzo fajny artykuł,dał mi do myslenia, nad sprawą nad która sie ostatnio zastanawiam, otóż od prawie 1,5 roku cierbie na chorobe nerwice natrectw, która prawdopodobnie u mnie jak i u innych osób jest spowowdowana niedoborem serotoniny.
    od 3 miesiecy po znacznej poprawie(myslalem ze juz wyzdrowiałem) przestalem brac legi, byl to min sertaegn zwiekszajacy poziom serotoniny, i jeszce inny pozwalajacy mi logicznie patrzec na moja chorobe.
    po twoim artykule nabralem przekonania zeby siegnac po tryptofan o ktorym slyszalem od dawna, zeby stosowac go zamiast leków psychotropowych gdyz wprawdzie pomogly mi,ale po 3 mieisacach znow mam powrot nerwicy,malo tego przez te 3 miesiace choroba towarzyszyla mi w dzien dzien ale nie byla nasilona,teraz sie nasilila, jesem juz na takim etapie ze wiem ze samemu pokonam ta chorobe,przynajmniej chce sprobowac, wizyty u psychiatry mialem raz na miesiac nie calą godzine, a i tak duzo pieniedzy na to szło. W zwiazku czym chce sprobowac kuracji tryptofanem zamiast psychotropow i wizyty u psychiatry ktory mnie tylko wyslucha i przepisze kolejna dawke psychotropow( wygladalo to tak,jak sie pan czuje,widze poprawe, ma pan tu leki niech sobie sam pan poradzi zobaczymy jakie beda efekty)
    Mam pytanie do Ciebie,musialem Ci strescic moja historie,oczywisice nie wymagam od ciebie bys byl odpowiedzialny z moja decyzje,to tylko i wyłacznie moja decyzje,a pytanie brzmi: Czy mój pomysł jest dobry by sprobowac leczyc niedobór serotoniny tryptofanem zamiast lekami psychotropowymi? mysle ze jak z tryptofanem nie wypali to wroce do psychiatri i do lekow jakie mi przepisze.
    Pozdrawiam i czekam na odpowiedz 🙂

    • tomtom pisze:

      Cokolwiek byś nie robił, nie mieszaj SSRI z tryptofanem – grozi to zespołem serotoninowym. Co zaś tyczy się samej nerwicy natręctw, jeszcze nie spotkałem przypadku, gdzie tej nerwicy nie da się wytłumaczyć z punktu widzenia psychologii. Na przykład jeden nerwicowiec którego znam ma ponad 50 lat, z czego przepracował może 3 miesiące, nie ma żadnej perspektywy na emeryturę, utrzymuje go mama, gdzieś tam podświadomie wie, że spierdzielił sobie życie – ale zmiana jest trudna, a tak mamusia podtyka pod nos śniadanko, można cały dzień grać na komputerze… podświadomie czuje, że to równia pochyła, ten podświadomy strach wychodzi w natręctwach, w tej zabawie w robienie czegoś, udawanie że się coś zmienia. Drugi jest kompletnie odjechany, jego pomysły na życie są jak z komiksów – każdy widzi, że dorosły człowiek zachowuje się jak dziecko, zamiast pracy, rodziny – ma nowe zabawki, ostatnio walczy ze smugami kondensacyjnymi.

      • Wiesia pisze:

        Na depresję chorowałam wiele lat. Biorę 500mg tryptofanu wieczorem od roku. Pozbyłam się depresji. Tryptofan jest moim wybawcą. Chcę potwierdzić ostrzeżenie przedawkowaniu serotoniny. Wzięłam pierwszą dawkę tryptofanu nie odstawiwszy seronilu i miałam po kilkunastu minutach silne zawroty głowy, osłabienie i rozwolnienie. Na szczęście stan ten trwał około godziny. Następną porcję tryptofanu wzięłam po trzech dniach od odstawienia seronilu. Zastanawiam się tylko, czy mogę tryptofan brać przez wiele lat.

        • tomtom pisze:

          Pytanie, czy jest sens brać tryptofan przez wiele lat. Ja bym poszedł w innym kierunku – uzupełnił omega 3, B12, cynk, czyli te rzeczy, których często w depresji brakuje. Po uzupełnieniu zapewne będzie można trypto odstawić, omega 3 też będzie można wtedy odstawić – i cieszyć się zdrowiem bez żadnych tabletek.

  11. Anna pisze:

    Witam. Chciałabym się przedstawić. Jestem mamą dwóch córek. Chciałabym dzisiaj napisać o jednej z nich. Moja córka odkąd pamiętam jest notorycznie zmęczona, zawsze senna, o bladej cerze, zimnych stopach i rękach, zawsze przemarznięta, a teraz dodatkowo zaczęły jej wypadać włosy. Ostatni raz kiedy pamiętam ją energiczną to było chyba w szkole podstawowej w klasach 1-3 . Teraz sporadycznie ma przypływy energii ale jest to wtedy kiedy napije się alkoholu(?) Może zabrzmi to śmiesznie i niepoważnie ale poszłam tym tropem i w jednym z artykułów znalazłam info że alkohol, między innymi, ma jakiś wpływ na poziom serotoniny. I tak dotarłam do tryptofanu i do tego bloga.
    Pragnę dodać że córka nie toleruje nabiału, glutenu i innych i jest od roku na diecie roślinnej bezglutenowej. Spodziewała się cudów po odstawieniu produktów nietolerowanych. Przez chwilę było lepiej ogólnie ale energii nie przybyło, a to jest jej największy problem. Szukam cały czas czegoś w internecie. Trafiłam na b12 – nic się nie zmieniło. Naturalny progesteron – też chyba nic nie zmienił. Myślę o zbadaniu poziomu kortyzolu – bo może to być wypalone nadnercza, niski poziom melatoniny? (córka nie może rano obudzić się i wstać) Czytałam też o zbawiennym działaniu niacyny w dużych dawkach i wtedy połączyłam fakty. Ale nie wiem czy słusznie. Bo jeżeli brałaby tryptofan, który wpływa na poziom serotoniny a jednocześnie jest wykorzystywany do produkcji niacyny, która to bierze udział w produkcji hormonów to mogłaby za jednym razem załatwić wszystko. 🙂 Czy mam rację? Trochę miotam się ale staram się znaleźć złoty środek ze wszystkich informacji które znajduję w internecie. I próbuję tych bezpiecznych. Dlatego chciałabym mieć pewność że tryptofan to nie jakiś kolejny wynalazek i upewnić się że ktoś to brał? I czuł się dobrze i mu pomógł?!
    Córka jest bardzo podekscytowana, że może coś w końcu doda jej energii i wyciągnie ją ze świata letargu. Proszę o podpowiedź jak bezpiecznie może córka przyjmować tryptofan i w jakich ilościach. Co z suplementacją b6? Czy może dodatkowo brać niacynę? Czy Pan nadal przyjmuje tryptofan? Jak długo można go brać? Nie chcę jej zaszkodzić. Czy mogą być jakieś skutki uboczne na które należy zwrócić uwagę.
    Proszę bardzo o odpowiedź, gdyż mam jeszcze wiele pytań ale już dotyczących kolejnych osób z mojej rodziny. Nie chciałabym mieszać wątków. Pozdrawiam.

    • tomtom pisze:

      Sugerowałbym najpierw zrobić wszystkie możliwe badania, żeby wykluczyć takie podstawy jak niedobór żelaza czy niedoczynność tarczycy. Warto też zbadać poziom cynku. Te wszystkie wymieniane rzeczy (niacyna, nadnercza etc) to są głównie internetowe mity, niestety większość informacji jakie można w necie znaleźć to ściemy wkręcane ludziom, żeby sprzedać im „cudowne” suplementy. Tryptofan jest bardzo dobry na poprawę nastroju, ale objawy takie jak bladość czy wypadanie włosów sugerują, że jest to jakaś „normalna” przypadłość, która dotyka całego ciała. Podstawowe badania są wypisane na stronce o depresji: http://depresja.lekiznatury.net.pl/

      • Anna pisze:

        No cóż. Trochę mnie Pan rozczarował. Oczywiście że badania robiłyśmy. Od tego zaczęłyśmy. I po stwierdzeniu że nie ma anemii, że cynk jest na odpowiednim poziomie, że nic złego nie dzieje się z tarczycą i po stwierdzeniu przez kolejnych lekarzy że taka jest uroda mojej córki stwierdziłyśmy, że musimy szukać czegoś innego. Nie czytałabym artykułów w internecie gdyby medycyna klasyczna pomogła nam. Wydawało mi się, że pana motto to leczenie naturalne więc nie rozumiem dlaczego uważa pan tematy niacyny i nadnerczy jako internetową ściemę. Coś sprawia że córka nie ma siły ale wszyscy to lekceważą i mają w nosie. Nie napisałam że zachwyciłam się tymi tematami tylko że brałam je pod uwagę. Po czym przeczytałam Pana artykuł i liczyłam że napisze mi Pan coś ciekawego o swoich doświadczeniach z tryptofanem. Wydawało mi się że Panu pomógł? Czy jestem w błędzie? Nie zaczął go Pan brać bo miał taki kaprys tylko coś musiało się wydarzyć. Więc u nas też coś się dzieje. Chcemy spróbować i zrobić to bezpiecznie. Wydawało mi się że trafiłam na kogoś z doświadczeniem jak brać i czego się spodziewać? Pozdrawiam
        PS pisałam też że córka zmieniła dietę na zdrowszą i głównie roślinną: wcześniej odżywiała się raczej niezdrowo więc dieta na pewno była przez lata uboga w witaminy i minerały i inne….

        • tomtom pisze:

          Uważam to za internetową ściemę, bo to jest internetowa ściema. To, że idę po linii alternatywnej / naturalnej nie oznacza, że mam wierzyć we wszystko, co gdzieś w internecie napisze. Medycyna jest tylko jedna, ciało ludzkie działa w jeden i niezmienny sposób – działające metody alternatywne różnią się od oficjalnych zazwyczaj tylko tym, że na tych alternatywnych nie można tyle zarobić, dlatego są spychane na margines. Niemniej podstawa dalej jest taka sama – są określone choroby i najpierw trzeba je zdiagnozować, a potem dopiero można się zastanawiać, czy wybrać metodę oficjalną, czy nieoficjalną.

          Tryptofan bierze się, gdy ktoś ma po prostu depresję, ale zanim postawi się taką diagnozę, trzeba prześwietlić organizm z góry na dół. W tym wypadku cynk, żelazo i tarczyca są najpopularniejszymi przypadłościami dającymi takie objawy i dlatego powinno się zacząć od badań w tym kierunku, niekoniecznie wierząc lekarzowi, który – jak znam życie – nawet nie wykonał porządnych badań. Na przykład poziomu cynku w organizmie nie da się dokładnie zbadać zwykłym testem, więc lekarz który powiedział że nie ma niedoboru pieprzył trochę trzy po trzy, chyba że wykonał testy dokładne, ale to byłby pierwszy taki przypadek o jakim bym usłyszał. Było w ogóle zrobione badanie poziomu ferrytyny? Wysycenia transferyny?

          A ja osobiście brałem tryptofan, bo biorę wszystko po kolei, testuję na sobie – takie hobby.

        • Dorota pisze:

          Pani Anno, rozumiem, że zrobiłyście z córką badania w kierunku tarczycy i nic nie wyszło. Ponieważ dolegliwości córki bardzo przypominają moje sprzed lat (mam zdiagnozowane Hashimoto) pozwolę sobie zapytać czy wyniki TSH córka ma w normie laboratoryjnej czy pozostają również w normie funkcjonalnej, która wynosi max. 2,5? Gdyby lekarz internista miał świadomość, że norma funkcjonalna to 2,5, zostałabym zdiagnozowana 10 lat a nie 2 lata temu gdy już każdy baran umiał odczytać, że TSH jest powyżej norm laboratoryjnych. Trzymam kciuki, nie poddawajcie się.

    • tomtom pisze:

      Jeden komentarz usunięty jako spam – proszę nie reklamować w komentarzach oszustów i szarlatanów.

  12. Eliza pisze:

    Mam podobny problem jak pani Ania z własną córką, tyle tylko ,że moja córka jest juz na SSRI i amisulprydzie. Dotarłam do tryptofanu robiąc badania neurotransmiterów i w związku z tym moje pytanie. Czy będąc na najniższych dawkach psychotropów,zaprzestać je brać i następnego dnia przyjąć tryptofan i w jakich dawkach. Czy jest to bezpieczne, czy powinna być zachowana większa przerwa .

    • tomtom pisze:

      Stanowczo nie wolno łączyć jednej substancji z drugą. Albo tryptofan, albo SSRI. I przerwa powinna być nieco dłuższa.

  13. Sylwia pisze:

    Witam.
    Trzy lata temu brałam SSRI przez ok.rok.Wydawało mi się,że jest już w porządku,po nerwicy,kropka i koniec.
    Niestety po kolejnej dawce stresu objawy wróciły ze zdwojoną siłą..
    Wystarczyło kilka dni suplementacji tryptofanem,aby zobaczyć poprawę i nabrać chęci do życia.A to dopiero początek mojej przygody z tryptofanem.
    Uwierzcie,to działa.

    • Jacob pisze:

      Witam Sylwia.
      Czy mozesz napisać jak u Ciebie idzie suplementacja tryptofanem? Czy pomógł Ci na nerwice w długim terminie. jacobfritz2016@gmail.com tutaj jest mój mail jakbys mogła odpisac byłbym wdzieczny – mam jeszcze kilka pytan odnosnie tryptofanu

      Pozdrawiam

  14. Kasia pisze:

    Od 14 lat z przerwami (mam na myśli okres remisji, bez przyjmowania leków) zmagam się z nawracającą nerwicą lękową. Przerabiałam już wiele leków. Mój problem z poziomem serotoniny wiąże się pewnie z tym, że będąc dzieckiem często zapadałam na infekcje dolnych i górnych dróg oddechowych, które leczono antybiotykami. Trwało to kilka lat i nie było wtedy czegoś takiego jak probiotyki, dlatego moja flora jelitowa równa była zeru. Jak powszechnie wiadomo to właśnie ona odpowiada za produkcję serotoniny. Aktualnie od 10 dni jestem bez leków i widzę, że nerwica powolutku powraca. Nie muszę chyba pisać, że wolałabym odpocząć od leków, jednak wszystko wskazuje na to, że będą znowu koniecznie. Nie chcę znowu po nie sięgać dlatego pojawiła się myśl o suplementacji tryptofanem. W nadchodzących dniach mam zamiar go kupić. Jakiego producenta? Jak dawkować? Czy 10 dni bez leku to odpowiedni odstęp czasu na rozpoczęcie przyjmowania tryptofanu?

    • tomtom pisze:

      Tutaj rzadziej zaglądam, ale zdaje się, że rozmawialiśmy na FB i już nie muszę tu odpisywać?

      • stream pisze:

        A szkoda że nie umieścił Pan tej informacji. chociaż w skrócie.

        • Kasia pisze:

          Witam, mam podobny problem do tej Pani a mianowicie CHYBA mam nerwice lekowa – zawroty głowy, uczucie kołysania, markety, sklepy, kolejki odpadają, jestem strasznie osłabiona nie mam siły nic robić, ciagle mi sie chce spać, brak koncentracji i inne…Przebadałam sie od stop do głów. Trafiłam to psychologa i zażywałam paroxinor Ok 9 miesięcy. Miałam teraz przerwę Ok 4 bmiesiecy. Zdecydowałyśmy sie z Panią Doktor żeby odstawić lek bo lepiej sie czułam i Przytyłam po tych lekach ok 10 kg. Nie chce brać juz żadnych psychotropów. Nie mam większych problemów w domu ani w pracy/finansowych można powiedzieć ze jestem szczęśliwa, a to ciagle do mnie wraca. Czytałam kiedyś o tym leku proszę mi powiedzieć czy mam tego próbować? Mam małe dziecko i kilka firm na głowie chce funkcjonować normalnie jak kiedyś 🙁
          Bardzo dziękuje za odpowiedz

  15. Daga pisze:

    Dopiero wczoraj znalazłam Twój blog i chciałam Ci podziękować za ten tekst, dał mi dużo nadziei. Fajnie, że pomagasz ludziom, pozdrawiam 🙂

  16. M. pisze:

    Dzienna dawka tryptofanu dla osoby dorosłej, to ok. 500 mg. To mniej, niż w 100 gramach pestek dyni. Skoro tak, to może zamiast kupować preparaty, warto oprzeć dietę na produktach zawierających ten aminokwas? Zdaję sobie sprawę, że co innego zawartość a co innego późniejsze przyswojenie, dlatego chciałbym prosić o komentarz na ten temat. Ile realnie trzebaby spożyć tych przykładowych pestek, by efekt był porównywalny z połykaniem pastylek.

    • tomtom pisze:

      trochę nie tak z tymi pestkami:

      http://nutritiondata.self.com/facts/nut-and-seed-products/3141/2

      ale fakt, 150 gramów będzie zawierać 500 mg tryptofanu. Nie wiadomo jednak tak naprawdę, co w terapii tryptofanem działa – czy samo zwiększenie jego ilości w diecie, czy może „zalanie” mózgu jednorazową dużą dawką. Jeśli to pierwsze, to pestki dyni powinny się sprawdzić, chociaż pewnie drożej wyjdą. Jak drugie – też powinny jakoś działać, bo trypto jest w nich stosunkowo dużo w proporcji do innych „dużych” aminokwasów, przez co nie będzie takiej konkurencji na barierze krew-mózg.

  17. M. pisze:

    Wziąłem dane z Wikipedii, stąd ta nieścisłość. Jeśli chodzi o cenę, to pewnie pestki wyjdą drożej. Ale zawsze to jedzenie. Można sobie wyobrazić kolację w postaci 150 g pestek dyni, trudniej kolację w postaci tabletki 🙂 . Chciałbym jeszcze o coś zapytać. W wypowiedziach ludzi w internecie depresja i nerwica lękowa wrzucane są do jednego worka. Jeśli rozpoznaję u siebie jakieś schorzenie, to stany lekowe, nie obniżenie nastroju, bezsenność czy inne objawy depresji. Czy za lękami, nieuzasadnionym niepokojem, też może stać niedobór serotoniny?

    • tomtom pisze:

      Diagnostyka depresji jest bardzo trudna, próbuje się opracować „profil metaboliczny” tej choroby, ale idzie to z oporami. Dla pacjenta niemożliwością jest stwierdzenie, czy ma depresję, czy może jest to objaw jakiejś choroby – anemii, zaburzeń tarczycy, chronicznych stanów zapalnych czy stu innych rzeczy. Podobnie z nerwicą.

      Ogólnie tryptofanu na nerwicę się RACZEJ nie poleca, chociaż niektórzy twierdzą, że bardzo pomaga. Niby badania SSRI coś wykazały, ale po tym jak wyszedł na jaw przekręt z tymi badaniami – nie do końca im dowierzam, w sumie to wcale.

      Tutaj masz witrynę dotyczącą stanów lękowych i nerwicy: http://nerwica.vegie.pl/

  18. A.Libert pisze:

    Nie mam depresji, ale jestem zainteresowana tryptofanem z uwagi na to że nie mogę zasnąć bez tabletki – zażywam 1/2 NASEN-u, ale czasem i po nim zasypiam dopiero po dłuższym czasie (2-3 godz.). Czy tryptofan pomógłby mi i w tej sytuacji byłby stosowny. Ile tego się bierze i czy pomaga od razu, czy trzeba nasyci organizm? Ola

    • tomtom pisze:

      W badaniach pomagały dość duże dawki, bodajże 1,5 grama przed snem. Niewiele wiadomo o mechanizmie działania (chociaż wiele osób będzie się wymądrzać twierdząc, że wiedzą), ogólnie odnosi się wrażenie, że działa dość szybko, a także że nie powoduje „uodpornienia”, czyli nie trzeba z czasem zwiększać dawki. Są jednak prostsze, bezpieczniejsze i o wiele tańsze sposoby, na przykład glicyna. Opisałem to wszystko tutaj http://bezsennosc.lekiznatury.net.pl/

  19. zibi pisze:

    Dzięki za ten arytykuł, myślę że może pomóc wielu ludziom. Mam jeszce odnośnie tego pytanie, z czym najlepiej suplementować tryptofan? Jak wiadomo, żeby powstała z niego serotonina musi pokonać bariere krew-mózg, a z tego co czytałem, to nie jest takie proste, ponieważ także inne aminokwasy konkurują z tryptofanem. Podobno w przetważaniu go w serotonine pomaga m.in. kurkumina, ale pewnie nie tylko ona. Także proszę o info z czym przyjmować tryptofan żeby był maksymalnie skuteczny?

    • tomtom pisze:

      Nie wiadomo, czy tryptofan działa na zasadzie uzupełnienia niedoboru, czy raczej zalania mózgu, więc nie do końca wiadomo co i jak robić, żeby lepiej działało – jedni mówią, żeby dodatkowo brać B6, drudzy, że absolutnie nie wolno. Ciężko wyczuć. Ogólnie – lepiej nie łączyć supla z dużą dawką białka (czyli z posiłkiem który białko zawiera).

  20. Ewelina pisze:

    Witam. Tak się cieszę,że trafiłam na ten artykuł. Od pewnego czasu męczą mnie lęki i niepokój. W tym tygodniu mam wizytę u psychiatry która pewnie przepisze mi leki ale ja tak boję się ich zacząć brać,że nie wiem czy się zdecyduje. Mam dopiero 26 lat, to dobry wiek na dziecko a nie psychotropy. Tryptofan już zamówiłam i czekam na przesyłkę. Jak mam to stosować?

  21. Ag pisze:

    Jak Cie znalezx na FB? Chodzi mi o autora chcialabym porozmawiac:)A wlasciwie cos zapytac Jak ktos zna fb prosze podac Dziekuje

  22. Karolina pisze:

    Witam.

    Bardzo mnie zainteresował powyższy artykuł, w końcu tak duża część populacji dzisiaj cierpi na jakieś rodzaje nerwic, albo wręcz depresje czy gorsze rzeczy. Chciałam jednak zapytać o co, czego nikt nigdzie nie napisał – jaka jest właściwie różnica między tryptofanem, który występuje w pożywieniu, a l-tryptofanem który występuje w suplementach? Czy to jest to samo, czy ten drugi związek jakoś się różni? Podejrzewam, że to jakaś nazwa handlowa, albo nazwa substancji pozyskiwanej w sposób sztuczny, ale ani po Polsku, ani po Angielsku niz na ten temat nie ma, kompletnie.

    Z góry dzięki za odpowiedź,
    Karolina 🙂

    • tomtom pisze:

      niczym się nie różni chemicznie, różnica jest taka, że w suplementach jest skoncentrowany i nie ma razem z nim innych aminokwasów, więc może dosłownie „zalać” mózg.

  23. Edison pisze:

    Witam wszystkich na forum.

    Pozwolę sobie przytoczyć kilka faktów z mojego życia (więc wiem co piszę;)) Dwa razy leczyłem się na nerwicę lękową poprzez leki, zażywając „Wenlafaksynę” czyli grupa SSRI. Nie ukrywam, że pomogło, raz brałem je za krótko i po 2 latach lęki, stany nerwicowe, wróciły. 2gim razem leki brałem dłużnej (około 2 lat) i do dziś (7 lat mija bez leków) jest dobrze. Leki mi ewidentnie pomogły, choć miały niejeden skutek uboczny, czasem dość śmieszny np. odruch nieopanowanego ziewania. Niemniej jednak skutki uboczne szybko mijały, a wraz z nimi lęki nerwicowe. Niemniej jednak nie chcę reklamować koncernów farmaceutycznych, lecz wskazać że do leków potrzebne jest jeszcze samozaparcie i poznawanie samego siebie w trudnych i ciężkich chwilach. Leki pomogły, ale nie znaczy to, że moje „stany” przez ten czas 7 lat nie wracały. Wracały i owszem, po ciężkich tygodniach zmagania się ze stresem w domu czy pracy. Jednak wtedy wiedziałem już jak się wspomagać. Najważniejszy dla mnie był wtedy sen. Wysypianie i odpoczynek były decydujące. Dodatkowo bieganie czy inny wysiłek fizyczny, zmniejszał napięcie w głowie. Polecam również odstawienie na jakiś czas przysłowiowego „jednego piwka”. Nauczyłem się wtedy oceniać mój stan psychofizyczny w taki sposób, iż wiedziałem (czułem) że gdy zrobię dwa kroki w kierunki nerwicy, znowu wyląduje na lekach (były to róże objawy, zauważałem np. ze śpię a się nie wysypiam, że myślę a nie jestem skupiony, nie cieszę się z małych rzeczy itp.) Wiec, wyskakiwałem ze spirali nerwowych sytuacji (jeżeli się dało), dawałem dwa krotki do tyłu, i próbowałem odzyskać tzw. swój spokój ducha. Wiem, że to gołosłowne, a może i górnolotnie może brzmi, ale każdy uczy się tego na swój indywidualny sposób. Myślę, że reguły są podobne:

    1. Naucz się siebie, rozpoznawaj swoje ciało i psychikę najlepiej jak umiesz.
    2. Gdy czujesz, że już jest zbyt nerwów w życiu odcinaj się od tego (jak się da i jak się nauczysz)
    3. Szukaj azylu i spokoju w tym co cię wycisza i pomaga.

    Rozpisałem się, że hoho. Wracając do tematu, w trakcie tych gorszych dni kiedyś wpadłem przypadkowo na tabletki do ssania Happy Tabs (aminokwasy, w których był także l-tryptofan. Podaje skład:

    Składniki 4 tabletki % ZDS*
    L-Fenyloalanina 600 mg 66%
    L-Tyrozyna 400 mg 66%
    L-Tryptofan 160 mg 100%

    Ssałem, je i faktycznie odczuwałem poprawę nastroju, a tym samym poprawę koncentracji. Jak się okazuje, ilość l-tryptofanu była dość mała w 4 tabletkach (160 mg) ja brałem do 2 dziennie. Potwierdzam jednak działanie tego aminokwasu na sobie. Nie wiem na ile mi pomógł, ale na pewno poprawiał mój nastrój. Rok temu na ten sam aminokwas „wpadłem” w odżywkach na „pakerków” – chciałem przybrać na masie ;). Z tym, że skład był już o wiele bardziej okazały:

    porcja:
    L-leucyna 3900 mg (100%*)
    l-izoleucyna 2000 mg (100%*)
    L-walina 2600 mg (100%*)
    L-lizyna 3000 mg (100%*)
    L-tryptofan 400 mg (100%*)
    L-metionina + L-cysteina 1500 mg (100%*)
    L-fenyloalanina + L-tyrozyna 2500 mg (100%*)
    L-treonina 1500 mg (100%*)

    przyznam, że tez poprawiało mi to nastrój i wyprowadzało ze stanów ponurych.
    L-fenyloalanina + L-tyrozyna również pomagają na depresję. Fenyloalanina jest prekursorem – tyrozyny, a także hormonów i neuroprzekaźników takich jak adrenalina, noradrenalina i dopamina.

    Kończąc wywody: dobry artykuł.

  24. asiaor pisze:

    Witam,
    mit pomaga Tryptofan bardzo dobrze, jednak podnosi cisnienie.
    Czytalam,ze niektorzy tak maja, jak temu zaradzic?

  25. oro pisze:

    Witam, jakieś linki do dobrego sprawdzonego tryptofanu?

    • tomtom pisze:

      tryptofan to tryptofan, ja sci-teca brałem i działał – czyli lepiej spałem, ale też wprowadził mnie na granicę zespołu serotoninowego.

  26. Ilona pisze:

    Dzięki za ten wspaniały artykuł! Próbowałam tryptofanu przez 2 miesiące i rzeczywiście działa.

  27. konar pisze:

    Bierzcie tryptofan z IMAO (np. pasiflora) to dobrze działa trochę jak szałwia biała,

  28. Anna pisze:

    Witam,
    Na początku swojej wypowiedzi chciałam podziękować za bloga. Zkilku rad już skorzystałam z powodzeniem. Teraz testuję tryptofanna sobie i swoim lękliwym psie. Weterynarz zajmująca się medycyną alternatywną powiedziała, że nie zaszkodzi zastosowaćpołowę ludzkiej dawki przy okazji akupunktury. Mnie osobiście tryptofan bardzo pomaga choć na początku miałam problem. Bolał mnie brzuch, jakby organizm musiał się do niego przyzwyczaić. Teraz zaś mam zaparcia. Czy to może być wina nadmiaru tego probiotyku?

    • sketel pisze:

      Autor rzadko odpowiada na komentarze na blogu. Za to regularnie odpowiada pod nickiem tomakin na forum zdrowiej.vegie.pl

    • tomtom pisze:

      Tryptofan nie jest do końca przebadany i tak naprawdę nie wiemy, jakie może mieć skutki uboczne – na dodatek każdy człowiek reaguje inaczej, są reakcje które pojawiają się na przykład u jednego pacjenta na dziesięć tysięcy. Najlepiej odstawić na jakiś czas i zobaczyć, czy problem zniknie – jeśli tak, będzie wiadomo, że to od tego.

  29. desperatka pisze:

    czy stosowal ktos tryptofan firy formeds, wlasnie go kupilam po przeczytaniu, ze moze podniesc cisnienie boje sie brac, mamskoki cisnienia kiedy sie zdenerwuje i z tego powodu leki. wlasnie odstawilam leki kupilam sok noni, tryptofan. jak bezpiecznie go stosowac.

  30. Anek pisze:

    czy tryptofan można zmieszać z alkoholem. Mam na mysli to, że biorę regularnie tryptofan i na przykład mam imprezkę chcę wypić 4 piwa czy coś się stanie i czy coś mi grozi.?? Czy powinienem odstawić lek nz czas spożycia czy nie koliduje on z alkoholem? Nigdzie w necie nie mogę wyguglować .Prosze o poradę!!!!

    • sketel pisze:

      Autor rzadko odpowiada tutaj na pytania. Odpowiada w miarę często na forum zdrowiej.vegie.pl pod nickiem tomakin.

    • tomtom pisze:

      Nigdy nie słyszałem, żeby były jakiekolwiek przeciwwskazania – nie znaczy to, że ich nie ma, ale nikt nigdy o tym nie pisał, albo ja się z tym nie spotkałem. Na logikę – nie powinno się nic stać.

  31. kate pisze:

    Witam. od kilku!lat jestem na Lorafenie,na zmianę – rano 1mg, przed spaniem 2,5.Zasypiam, ale rano,zaraz po przebudzeniu, natłok negatywnych myśli, najchętniej bym nie wstawała, nie widywała się z ludźmi, itp podobne objawy nerwicy i depresji. Czy po tak długim stosowaniu Lorafenu /jak nie przyjmę, czuję rozkołatanie w całym organiźmie/ mogę zacząć przyjmować tryptofan? Jeśli tak, to co zrobić pomiędzy? Dodam tylko, ze mam 71 lat. Jestem po tzw. przejściach życiowych, które trwają w dalszym ciągu.

    • tomtom pisze:

      Z tego co wiem, benzodiazepiny nie mają interakcji z tryptofanem – w przeciwieństwie do leków typu SSRI, które w takie interakcje wpadają. Ale o tym lepiej porozmawiać z lekarzem, powiedzieć mu, że chce się brać suplement mogący znacznie podwyższyć poziom serotoniny, on będzie wiedział, czy ten konkretny lek w jakiś sposób będzie z tym się kłócił.

      • kate pisze:

        Bardzo dziekuję. W przyszłym tygodniu mam zaplanowaną wizytę, napiszę co lekarz powiedział. Pozdrawiam serdecznie.

  32. belka pisze:

    Cierpię na bezsenność i chcę rozpocząć kurację tryptofanem . Słyszałam że trzeba go przyjmować codziennie wieczorem o tej samej porze . Czy to prawda ?

  33. cedric pisze:

    Witam wszystkich , może kilka wyjaśnień n/t tryptofanu.

    1.Tryptofan ginie w obróbce termicznej juz poniżej 50 st. C , podobnie jak lizyna ( ta daje potencjalnie szkodliwe lizynoalaniny). Jesli chcemy uzupełnić powinniśmy jeść posiłek poranny częściowo bez obróbki termicznej.

    2.Tryprofan moze przejść w serotoninę , dzieki bakteriom p.pok. i to jest proces częściowo niekorzystny, ponieważ serotonina nie przekracza bariery krew-mózg, poza tym jest uznanym czynnikiem arytmicznym i zwiększającym krzepliwość.

    3. Witamina D3 działa na hydroksylazę tryptpfanu odmiennie w OUN ( zwiększa aktywność) , a przeciwstawnie poza OUN ( zmniejsza aktywność). Który neurolog , albo psychiatra kontroluje pozom D3, skoro tak im zależy na poziomie serotoniny?

    FASEB J. 2014 Jun;28(6):2398-413. doi: 10.1096/fj.13-246546. Epub 2014 Feb 20.
    Vitamin D hormone regulates serotonin synthesis. Part 1: relevance for autism.

    Patrick RP1, Ames BN1.
    Author information

    Abstract
    Serotonin and vitamin D have been proposed to play a role in autism; however, no causal mechanism has been established. Here, we present evidence that vitamin D hormone (calcitriol) activates the transcription of the serotonin-synthesizing gene tryptophan hydroxylase 2 (TPH2) in the brain at a vitamin D response element (VDRE) and represses the transcription of TPH1 in tissues outside the blood-brain barrier at a distinct VDRE.

    4. Hydroksylacja tryptofanu w OUN zależy od tetrahydrobiopteryny (BH4), a jej aktywnośc z kolei od kilku czynników m.in. B3 i metylacji.

    5. Transport tryptofanu i neuroprzekaźników oraz steroidów(serotonina, dopamina,noradrenalina , melatonia ) wymaga siarczanów.

    6. Transport tryptofanu poprzez BBB konkuruje z aminokwasami BCAA. Brak ruchu preferuje BCAA kosztem tryptofanu.

    7. Konwersja tryptofanu do dalszych produktów zależy od ekspozycji na światło niebieskie , a wieczorem -czerwone- profilaktyka syntezy melatoniny.

  34. Agga pisze:

    Moim zdaniem niacyna nie jest żadną ściemą. Testowane już ponad 2 lata i jestem bardzo zadowolona.

  35. cedric pisze:

    To assure sufficient fat is consumed, a particular fatty acid, oleamide, is required to activate serotonine receptors. Making oleamide, and therefore fat, essential to fall a sleep. (12)[…]

    Consuming too much proteinous food in general, can also cause depressions and sleeplessness. Here are the reasons why ;

    – To transform tryptophan into serotonine, vitamin B6 is required.
    Consuming more protein than you need, requires extra vitamin B6
    (and B2 and folic acid). Consuming too much proteinous food
    inhibits serotonine production.
    – Consuming too much increases blood-amino acid levels, making
    it harder for the rain to specifically pick up tryptophan.
    The amino acid phenylalanine inhibits serotonine production,
    through inhibiting decarboxylation of 5-hydroxy-L-tryptophane into
    serotonine.
    – Consuming too much protein increases blood-phenylalanine level.
    The amino acid phenylalanine inhibits serotonine production,
    through inhibiting decarboxylation of 5-hydroxy-L-tryptophane into
    serotonine.
    – Consuming too much protein increases blood-leucine level. The
    amino acid leucine enhances tryptophan-pyrrolase, irreversibly
    decomposing tryptophan. Unfortunately, the liver cannot
    decompose leucine, tissues like muscles can.
    – Prepared food contains lots of beta-carbolines (13) inhibiting tryptophan transport by albumin. (14) Free tryptophan not transported by albumin does not reach the brain ,and is decomposed. Especially consuming prepared proteinous food can make you depressed and sleepless.
    – Besides methionine (an other amino acid) ,tryptophan is easily damaged by heat. Every time food is re-heated, tryptophan gets lost.
    – Beta-carbolines from prepared food can occupy serotonine receptors (15), because many beta-carbolines are composed of tryptophan (or its amines ; serotonine and tryptamine) ; the basic properties are equal.
    – Beta-carbolines from prepared food can directly disturb sleep through blocking benzodiazepine receptors. (16)
    – Beta-carbolines from prepared food can also disturb sleep by
    causing stress through the noradrenergic system. (17)

    Consuming vegetables and grains can also make you depressed and sleepless ;

    – Even a low intake of cadmium decreases serotonine level. (21) Grains and vegetables in particular can contain high levels of cadmium (from phosphate fertilizers). That’s why ‚health freaks’ consuming lots of vegetables and grains very often are not exactly ‚shiny happy people’. What we nowadays consider a normal intake of cadmium, is already 50% of maximally admitted amounts. (22)
    http://www.13.waisays.com/

  36. Layla pisze:

    Witam. Pilnie potrzebuje porady. Czy Tryptofan faktycznie poprawia samopoczucie i dodaje energii do życia? czy to tylko kolejna bujda do wyciągania kasy? I jakie pozostawia skutki uboczne? Jeśli ktoś jest wyssany z energii, brak mu motywacji i ma obniżony nastrój przez większość dni w miesiącu? Kiedyś tak nie było i bolesna jest tego świadomość. Rady w stylu idź na słońce/zacznij ćwiczyć/zjedz czekoladę, są do niczego, bo mnie osobiście słońce bardzo denerwuje, a po ćwiczeniach czuje się tylko bardziej wyczerpana. I najważniejsze – czy można go stosować jeśli bierze się lek na epilepsję? (podkreślam, że to nie po nim tak się czuję, bo biorę go od niedawna) Proszę o odpowiedź, bo męczę się coraz bardziej 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *