„Struktura wody”, czyli jak poznać szarlatana.

Jest kilka pewnych metod na odróżnienie, który człowiek wie, co mówi, a który gada totalnie od rzeczy – czy z chęci okłamania, czy po prostu ze zwykłej głupoty. Na przykład, jeśli ktoś używa na określenie zwykłych, codziennych zjawisk słowa „kwant” – od razu wiemy, że nie wie nic ani o fizyce kwantowej, ani o tych zwykłych, codziennych zjawiskach. „Zafałszowano wszystkie badania!” – tu jest mały kruczek, bo fałszerstwa faktycznie są w jedną i w drugą stronę, ale ich skala w rzeczywistości jest dość niewielka i dotyczą jednostkowych przypadków. Dziwnym trafem zawsze fałszuje się wyniki skuteczności tego, co nam dany osobnik chce sprzedać… Moje osobiście ulubione brzmi: „woda ma strukturę!” czy „woda ma pamięć!”.

Jeśli ktoś coś takiego wygaduje, to zawsze z jednego z dwóch powodów – albo chce Wam sprzedać jakieś „cudowne maszynki” do erm… zmiany struktury tudzież gotową wodę coś „pamiętającą”, albo po prostu ma braki w edukacji na poziomie pierwszej klasy gimnazjum.

Szkoła to bardzo ważne miejsce. Ludziom wydaje się, że te wszystkie nudne rzeczy które tam uczą są do niczego nie potrzebne, po co komu wiedzieć co to jest atom, czym się różni od cząsteczki – a to są właśnie te najważniejsze informacje. Dzięki nim nie wpadniemy w ręce pierwszego lepszego oszusta.

Jeśli ktoś uwierzył w „strukturę wody”, to znaczy że ma pewne braki gdzieś z okolicy starej podstawówki czy początków nowego gimnazjum, dlatego – niestety – muszę zrobić mały wykład z podstaw fizyki i chemii.

Cały świat materialny, wszystko czego możemy dotknąć składa się z atomów. Atomy łączą się w cząsteczki. Można powiedzieć, że atomy są jak piłeczki pingpongowe, a cząsteczki – jak te same piłeczki, ale sklejone ze sobą. W zależności od tego, jaka jest temperatura otoczenia, cząsteczki te poruszają się z różną szybkością. Jeśli temperatura jest bardzo niska – delikatnie sklejają się one ze sobą (ale nie tak mocno, jak atomy sklejające się w cząsteczkę), mamy wtedy do czynienia z ciałem stałym. Podgrzewając – sprawiamy, że zaczynają drgać, gdy te drgania będą na tyle silne, by rozerwać te „sklejenia”, cząsteczki zaczynają się przemieszczać – na tyle wolno jednak, że w dalszym ciągu są blisko siebie. Tu dochodzą takie terminy jak napięcia powierzchniowe, ale zostawmy to dla starszych klas. Wreszcie po podgrzaniu powyżej pewnego poziomu, szybkość ruchu cząsteczek rośnie tak bardzo, że odrywają się od siebie i zaczynają latać we wszystkich kierunkach – mamy do czynienia z gazem. Nadmuchany balon ma taki kształt właśnie dlatego, że te cząsteczki „obijają” go od środka. Jeśli włożymy go do pomieszczenia z wysokim ciśnieniem – cząsteczek obijających go od zewnątrz będzie więcej, balon sflaczeje. Jeśli nadmuchamy go ciepłym powietrzem – cząsteczki zaczną latać szybciej, w określonej przestrzeni będzie go mniej (powietrze będzie dosłownie rzadsze) i balon będzie „lżejszy od powietrza”.

Owe „ruchy cząsteczek” mają nawet swoją nazwę – „ruchy Browna”. Każda jedna cząstka drga i próbuje się przemieszczać. Jest to prawdziwe nawet dla ciał stałych – w podstawówce mieliśmy taki eksperyment, polecono nam napisać coś długopisem na kawałku gumy. Po jakimś czasie (czasem miesiącach albo latach) tekst się „rozjeżdżał” – cząsteczki atramentu wędrowały sobie powolutku.

W cieczach te „ruchy Browna” są bardzo aktywne i bardzo chaotyczne. Każda cząstka dosłownie skacze jak oszalała, w całkowicie losowych kierunkach, wędrując swobodnie gdzie tylko chce. To, co widzimy jako spokojną szklankę wody, w odpowiednio dużym powiększeniu przypominałoby rój zwariowanych pszczół. Zaprowadzenie w tym jakiegokolwiek ładu i porządku jest fizycznie niemożliwe.

Jak by to wyjaśnić… wyobraźmy sobie piłeczkę pingpongową, w której ktoś zamontował mechanizm, który sam „skacze” – odbija ją, za każdym razem w innym kierunku. Ot, taka sprężyna. A teraz wyobraźmy sobie miliard takich piłeczek, wszystkie uruchomione. W jaki sposób ktokolwiek chciałby to uporządkować? Nie da się „zmusić” cząsteczki, by poruszała się w określonym kierunku, gdyż ze swojej natury każda cząsteczka jest chaotycznie wirującym i skaczącym w losowe strony tworem. No chyba że ktoś wierzy w to, że atomy mają mózgi i można im coś „wytłumaczyć”, ale to już naiwność na poziomie czterolatka. Nie da się też sprawić, by w jakikolwiek sposób łączyły się w grupy – wtedy nie mamy już cieczy, tylko ciało stałe, a w najlepszym wypadku coś zbliżonego do koloidu, co po prostu widać gołym okiem. A nawet gdyby jakimś cudem wytworzyła się struktura, na przykład w polu magnetycznym – znika ona w ciągu jednej milionowej sekundy po tym, jak to pole magnetyczne przestaje działać.

Na tym filmie przepięknie widać efekty ruchów Browna, szczególnie w drugiej części – pyłki trawy w wodze są uderzane i pchane przez cząsteczki wody, każdy z nich w losowym kierunku, jednak nie „wędrują” one, gdyż są na tyle duże, że statystycznie z jednej i drugiej strony będzie je „bombardować” podobna ilość obijających się o nie cząstek wody:

Może jednak wyjaśnię, czym jest napięcie powierzchniowe, bo jakiś szarlatan będzie mógł próbować wykorzystać nieznajomość jego mechanizmu do „udowodnienia”, że pojawia się struktura. Cząsteczki poruszają się jak szalone, a jednak po zmieszaniu wody z oliwą, jedna i druga ciecz trzyma się „w kupie” i nie miesza z inną. Jak to możliwe, skoro tak skaczą?

Odpowiada za to zjawisko o trudnej nazwie „kohezja” – w bardzo dużym uproszczeniu, cząsteczki przyciągają się wzajemnie. Dlatego gdy przestają się ruszać i są „ciałem stałym”, zamieniają się w coś, co jest twarde i ciężko to złamać, zamiast w proszek. Oczywiście różne rodzaje cząsteczek mają różną siłę przyciągania, ale skupmy się na wodzie. Każda cząsteczka wody „ciągnie” do siebie inne cząstki. I wszystko jest OK, dopóki jest nimi otoczona. Jeśli jednak jest ona na powierzchni – jest ciągnięta jedynie do wewnątrz. W efekcie tworzy się coś w rodzaju „błony” na samej powierzchni wody, złożonej z cząstek, które są przyciągane do środka, oczywiście ta błona nie jest nieruchoma i cząsteczki w niej dalej „tańczą”, ale nie chcą jej opuszczać, wolą cofnąć się do wewnątrz, są wtedy zastępowane innymi… i tak w kółko.

To wyjaśnia, dlaczego kropla wody upuszczona na nawoskowany przedmiot dalej pozostaje kroplą, cząsteczki wosku bardzo słabo przyciągają się z cząsteczkami wody i nawzajem się „nie lubią”. Wyjaśnia to też, dlaczego krople wody są właśnie kroplami, a nie kwadratami, trójkątami czy gwiazdkami wody – „lubiące” się cząsteczki zbijają się w kształt, który ma najmniejszą powierzchnię, bo najmniej cząsteczek chce być na tej powierzchni. Dzięki temu zjawisku nartniki, czyli „pająki skaczące po wodzie” mogą się po niej bez problemu poruszać.

Podsumowując – zjawisko napięcia powierzchniowego, czyli to które sprawia, że niekiedy dwie ciecze nie mieszają się ze sobą, nie ma nic wspólnego z żadną „strukturą”, cząsteczki tych cieczy w dalszym ciągu chaotycznie sobie skaczą.

Na koniec – prosty eksperyment, który każdemu (mam nadzieję) uzmysłowi to, że woda tylko z pozoru jest czymś spokojnym i nieruchomym, a w dużym powiększeniu to kipiący chaos ciągle skaczących na wszystkie strony molekuł, bardziej przypominający rój owadów niż cokolwiek innego.

Trzeba wziąć słoik czy butelkę z wodą, postawić gdzieś, aż  się całkowicie uspokoi. Gdy już będziemy mieć pewność, że nasza woda jest spokojna i nieruchoma – z góry upuszczamy jedną kroplę farby akwarelowej czy atramentu. Powstanie bardzo ładny efekt, kropla opadnie, zostawi po sobie ślad i tak dalej. Zostawiamy to tak na kilka dni albo nawet godzin. Będzie wyraźnie widać, że granice farby, wcześniej wyraźne – pozacierały się, „wędruje” ona sobie powoli po naszym naczyniu. Farby wodne to substancje, które dość łatwo mieszają się z wodą (ich cząsteczki się „lubią”), ale same są dość nieruchome – dlatego farba po wyschnięciu (czyli usunięciu wody) zostaje na miejscu i nie „rozlewa” się dalej po płótnie. Przemieszczanie, które widzimy w naszym małym niby-akwarium to efekt pchania cząstek farby przez wodę, która jak szalona skacze z miejsca na miejsce, mieszając się ze sobą. Jest to identyczne zjawisko jak na filmie podanym wyżej – tyle, że cząsteczki farby są miliony razy mniejsze od pyłków traw, pyłek jest uderzany przez miliony cząstek z jednej i taką samą ilość z drugiej strony, jest bardzo mało prawdopodobne, że akurat cały milion tylko z jednej strony będzie przemieszczał się w jednym kierunku.

Na tej samej zasadzie rozchodzą się zapachy, tylko oczywiście dużo szybciej – są „przepychane” przez cząsteczki powietrza.

To wszystko, co wyżej napisałem dotyczy zarówno wszelkiego rodzaju „strukturyzatorów”, jak i homeopatii.

Mam nadzieję, że ten wpis uratuje chociaż jedną osobę przed zostania ofiarą oszustwa – z doświadczenia wiem jednak, że ludzie ogarnięci szałem religijnym nie słuchają głosu rozsądku.

Comments

comments

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „„Struktura wody”, czyli jak poznać szarlatana.

  1. jg pisze:

    Pan chyba musi sporo doczytać. O strukturze wody faktycznie 90% to szarlataneria, ale sporo ma sens, a Wrocław dostaje na takie badania kasę z budżetu. Jeden ze znanych twórców YT też przyznał, że dostał grant na takie ‚ niby-niemożliwe ‚ badania.
    Struktura wody z punktu widzenia atomowego jest oczywiście niezmienna, ale ze względu na dipolowość, wolne pary elektronowe tlenu, oddziaływania wodorowe woda to substancja, która zmienia się najbardziej ze wszystkich cieczy zależnie od ciśnienia, temperatury, obecności minerałów, ale także fal radiowych, promieniowania tła, fal dźwiękowych. Najważniejsza jest jednak skala – czyli wielkość naczynia w jakim woda się znajduje. Woda w nanorurkach, w korzeniach, kapilarach to zupełnie różne substancje. Zmienia się ułożenie cząsteczek, zmienia się więc pH, bo różna jest ilość H3O+, w skali mikro znaczne znaczenia ma hydrofilowość/fobowość okolicznych substancji. I co w tym wszystkim najśmieszniejsze?

    A no to, że w żadnej mierze nie jest sprzeczne z tym co Pan napisał i Pana argumenty są inwalidą. Struktura wody najlepiej ukazuje się przy przechłodzeniu. Woda schłodzona bardzo powoli poniżej zera zachowuje właściwości cieczy, aż do wzburzenia, np. wstrząsu ( taki sam rozsadza rury kanalizacyjne w zimie ). Jeśli weźmiemy najróżniejsze próbki wody pod względem objętości, z tego samego źródła, to w każdej powstanie inna struktura lodu. Jeśli weźmiemy te same objętości i na wodę podziałamy falą akustyczną, po schłodzeniu też struktura lodu będzie zupełnie inna.

    Czego to wreszcie dowodzi? Ano tego, że struktura lodu zależy od chwilowej struktury wody, czyli właśnie ustawienia cząsteczek. Jedne będą bardziej pro-zdrowotne inne mniej. Wynika to z czystej chemii, nie potrzeba tu żadnych kwantów. Chociaż chemia kwantowa pomaga wyjaśnić takie a nie inne zachowanie elektronów w cząsteczkach wody. Innymi słowy w minimalnym stopniu wpływa to na rozpuszczalność w wodzie, na przyswajanie takiej wody itp… Z tego samego powodu niektóre ‚szarlatańskie’ urządzenia strukturyzujące wodę trzymają się na rynku od 30 lat i nikt ich stamtąd nie wyrzuci.

    No i niestety muszę Pana zacytować: „Jeśli ktoś uwierzył w „strukturę wody”, to znaczy że ma pewne braki gdzieś z okolicy starej podstawówki czy początków nowego gimnazjum, dlatego – niestety – muszę zrobić mały wykład z podstaw fizyki i chemii.”

    Ma Pan braki z elementarnej wiedzy, nie z gimnazjum ale z liceum.

    Pozdrawiam

    jg

  2. tomtom pisze:

    uh, nawet nie wiem, od czego zacząć… szczątkowa wiedza jest groźniejsza, niż całkowity brak wiedzy.

    Lód tworzy różne struktury nie z powodu „struktury wody”, tylko ze względu na warunki krystalizacji. Tego uczą w szkole na chemii, nawet robi się eksperymenty z hodowlą kryształków. Był nawet taki eksperyment, gdzie kryształy tworzą się „dynamicznie”, przez długi czas nie ma żadnego, aż nie pojawi się ten pierwszy, wokół którego cała reszta zaczyna narastać. To również nie ma żadnego związku ze „strukturą”, tylko z prostym faktem, że krystalizacja musi zacząć się od pewnego miejsca. Podobnie można podgrzać każdą ciecz (nie tylko wodę) powyżej temperatury wrzenia, jeśli nie ma tam miejsc, w których może zainicjować się przechodzenie ze stanu cieczy w stan gazu. Każdy może to sobie zrobić samemu w domu, popularne doświadczenie z fizyki ze szkoły podstawowej.

    I właśnie na takiej niewiedzy i brakach bazują szarlatani, wmawiający ludziom, że te różne struktury krystaliczne biorą się ze „struktury wody”, a nie z różnego punktu początkowego w którym krystalizacja zaczyna mieć miejsce, tudzież ze „sztuczki” polegającej na braku takiego punktu.

  3. tomtom pisze:

    ps. tak się składa, że jestem z wykształcenia chemikiem o specjalizacji technologia wody 🙂

  4. jg pisze:

    Powitać,

    Piszę trzeci raz, bo wystąpił jakiś błąd, mam nadzieje, że nic nie pominę.

    Dalej nie rozumiem. Przecież nawet w momencie krystalizacji, w ułamku milisekundy, w którym następuje powstanie lodu woda jest w jakimś ‚ustawieniu’. Oczywiście, że ruchy Browna mają miejsce i cząsteczki H-O-H nie ustawią się jak cegły tworząc jakieś wzory płaskie czy przestrzenne, tak długo jak woda jest w stanie ciekłym. Coś jednak na tą wodę wpływa. Wpływ ten bardzo szybko znika, jak pola magnetyczne itp, ale ma on miejsce, sam Pan opisał.

    Wielkość rozpatrywanej przestrzeni też ma znaczenie: patrzymy na litr wody czy na granicę ośrodków? Patrzymy na równowagę w dysocjacji czy na lokalne nagromadzenie OH- / H3O+? Może wokół innych anionów. Rozmieszczenie losowe, czy cykliczne?

    Jeśli ktoś twierdzi, że cząsteczki wody ustawią się jak cegły to jest ‚szarlatanem’. Czyli jeśli ktoś uważa, że lokalnie cząsteczki nie zmieniają ustawienia, choćby w doskonale małych odstępach czasu.

    Może też nie byłem precyzyjny. Woda w nanorurkach nie różni się aż tak znacząco, ale wpływ przylegania względem skali wygląda na dużo większy. Tak samo trudno rozpatrywać dla niektórych reakcji wodę jak ciecz mierzoną litrami aniżeli w środowisku mikro.

    „Lód tworzy różne struktury nie z powodu „struktury wody”, tylko ze względu na warunki krystalizacji. ”

    Pytanie o przechłodzoną ciecz. Jak wtedy tworzy się lód? Krystalizuje stopniowo ( oczywiście zależy od warunków ). Punkt początku zmiany stanu skupienia też nie ma wpływu na te rozważania – wiadomo, że reakcje zajdzie od losowego punktu, gdzie powstanie pierwsze wiązanie przestrzenne lodu z pierwszej grupy X cząstek wody. Można by powiedzieć, że proces przebiega tak samo dla zwykłego zamarzania, tylko wielokrotnie wolniej.

    Może odpowiedzmy na proste pytania, proszę podać swoje odpowiedzi, to może lepiej zrozumiem Pana punkt widzenia. Bo na razie nasza sytuacja wygląda jak TV studio, dwie osoby zażarcie coś sobie tłumaczą mówiąc o dwóch różnych rzeczach bez nawiązania do pytania prowadzącego.

    Uważam, że:
    1. Woda nie ma żadnej widocznej struktury jako ciecz.
    2. Pełna zgoda co kohezji, ruchów Browna i tego typu podstaw z fizyki gimnazjalnej.
    3. Woda składa się z cząsteczek H-O-H, które oddziałują ze sobą w różny sposób, autodysocjacja wody może powodować odchylenia pH zależnie od warunków.
    4. Lód tworzy się zależnie od warunków zewnętrznych.
    5. Cokolwiek co wpływa na wodę przy tworzeniu się lodu będzie miało wpływ na strukturę kryształów. Skoro jest widoczne w strukturze kryształów, to miało jakiś wpływ na uśrednione warunki w wodzie np. ilość jonów OH- / H3O+ ewentualne odchylenia in plus / in minus.

    W moim rozumieniu zdanie „I właśnie na takiej niewiedzy i brakach bazują szarlatani, wmawiający ludziom, że te różne struktury krystaliczne biorą się ze „struktury wody”” to nie jest szarlataneria tylko niedopowiedzenie albo brak naukowego języka. Jeśli ktoś sprzedaje urządzenie, które twierdzi, że ustawi wodę jak cegły to pełna zgoda, że kłamie. Co jednak gdy ktoś sprzedaje urządzenie, które w jakikolwiek sposób wpływa na wodę co ma zmieniać jej właściwości bo tyle rozumiem pod nazwą ‚structured’. Jeśli problem sprowadza się tylko do użycia słowa struktura w luźnym nienaukowym znaczeniu, to chyba świat ma większe problemy. A 99% absolwentów szkoły da się na to nabrać. Choćby z prostej przyczyny: innego, luźnego rozumienia słowa ‚struktury’ czy innych słów tak jak sam to zrobiłem w poprzednim poście. Nie uważam też tego za błąd, każdy w swojej dziedzinie tak ma. Bycie specjalistą ma tą wadę, że widzi się znacznie dokładniej wszystkie mankamenty tego typu.

    Czy konkluzja z Pana wpisu ma być taka, że nie istnieje urządzenie jakkolwiek wpływające na wodę w sposób prozdrowotny czy raczej, że nie może istnieć struktura wody w rozumieniu wyżej przez Pana opisanym?

    Jeżeli mógłby Pan odpowiedzieć na poniższe pytania:

    Na co są w takim razie są te granty?
    W jaki sposób pozyskiwane są obrazy z wody, tworzenie płatków śniegu, kryształów wody w niskich temperaturach?
    Dlaczego określone drgania akustyczne powodują określony wygląd płatków śniegu czy kryształów?
    Czy książkowa autodysocjacja wody miałaby nie mieć wpływu na tworzenie kryształów? Jakie są parametry lodu z wody demineralizowanej, demineralizowanej przegotowanej i przestudzonej w porównaniu do wody deszczowej i wody słonej?

    Gdzie mam szukać odpowiedzi, żeby nie dać się nabrać, przecież nie każdy ma dostęp do fachowej literatury naukowej uczelni wyższych?

    Pozdrawiam serdecznie

  5. tomtom pisze:

    „Dalej nie rozumiem. Przecież nawet w momencie krystalizacji, w ułamku milisekundy, w którym następuje powstanie lodu woda jest w jakimś ‚ustawieniu’. ”

    To nie ma większego znaczenia. Owszem, ustawienie jest, ale zmienia się z nanosekundy na nanosekundę.

    Co natomiast ma znaczenie, to ruch wody i samego centrum krystalizacji w momencie, gdy następuje krystalizacja. Jak by to ująć opisowo – gdy wsadzasz brudną rękę do strumienia wody, zostanie obmyta tylko z jednej strony. Podobnie gdy następuje krystalizacja – jeśli kryształ się porusza (a będzie się poruszał, gdy przez wodę przepływa np fala dźwiękowa, która jest dosłownie drganiem), to będzie narastał w inny sposób, niż gdy będzie nieruchomy.

    Krystalizacja (oraz parowanie) są zjawiskami na zasadzie trochę reakcji łańcuchowej – musi być ten „pierwszy element”, wtedy do niego niejako „przylepiają” się pozostałe. Można to obserwować podgrzewając bardzo czystą wodę w bardzo czystym garnku. Pomimo przekroczenia 100 stopni, nic się nie dzieje. Ale gdy tylko wrzucimy do niej cokolwiek, albo nawet mocno garnkiem potrząśniemy – nagle „buchnie” bąbelkami. Znalazło się w niej dużo „punktów startowych” i wokół każdego narósł bąbel pary.

    Można też poczytać o zjawisku kawitacji – które jest kolejnym możliwym „punktem startowym” i występuje przy na przykład mieszaniu wody.

    Podobnie można w bardzo czystym pojemniku z bardzo czystym roztworem wytworzyć warunki, w których do krystalizacji nie dojdzie, chociaż powinno dojść – z lodem może być problem żeby to zaobserwować, ale można bez problemu rozpuszczać w gotującej się wodzie sól, a potem tę wodę schłodzić. Będziemy mieć roztwór przesycony, ale nie będzie „punktu startowego” wokół którego kryształ mógłby zacząć narastać. W szkole robiło się eksperymenty z kryształkami – wstawiało się do wody nitkę, która była „punktem startowym”.

    Tu nie trzeba dostępu do „literatury fachowej”, to wszystko jest wyjaśnione w podręcznikach szkolnych, ewentualnie w wikipedii.

    Granty są pewnie dla „znajomych królika”, nie raz i nie dwa razy ludzie dostawali granty na różne głupoty, w USA są granty dla „naukowców” udowadniających, że Ziemia ma 3000 lat, co nie oznacza że faktycznie tyle ma.

    Kryształki na przykład śniegu to kolejny przykład tego, jak wszystko narasta wokół punktu startowego. Można wywołać śnieg czy grad, jeśli rozpyli się z samolotu jakąś zawiesinę. Wokół cząsteczek zacznie narastać kryształ lodu i spadnie na ziemię. Smugi za samolotami są jednym z takich zjawisk:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Smuga_kondensacyjna

    Dysocjacja oczywiście ma wpływ, tylko że jest to wpływ całkowicie losowy, oparty na losowej dysocjacji niezliczonej ilości cząsteczek. Nie ma tam żadnej stałej struktury, a nawet jeśli w którymś momencie taka powstanie, znika w ciągu miliardowej części sekundy.

    Szczerze to nie wiem, jaki będzie miało wpływ przegotowanie (które doprowadza do usunięcia z wody rozpuszczonych w niej gazów), destylowanie sprawi, że nie będzie „punktów startowych”, zawartość soli z kolei obniży temperaturę zamarzania. Na pewno proces krystalizacji będzie przebiegał w każdym z tych wypadków nieco inaczej, co znowu nie ma związku ze „strukturą” wody, tylko z jej właściwościami fizycznymi.

    Z której strony by nie patrzeć – nawet gdyby jakimś cudem udało się uzyskać określoną „strukturę” wody, zniknie ona w ciągu miliardowej części sekundy. Nawet gdyby woda o określonych właściwościach (np odgazowana) zachowywała się inaczej, w momencie jej wypicia mieszamy ją z zawartością żołądka, całkowicie zmieniając jej właściwości zanim przeniknie ona przez ścianki jelit.

  6. jg pisze:

    Hmm…dalej w pełni zgadzam się z Pana wyjaśnieniem, ale jeszcze nie czuję, żeby to było pełne wyjaśnienie dla tych zjawisk. Bo jeżeli wyjaśnienie jest kompletne, tak jak Pan zakłada, to sprzedawanie tego i owego byłoby zakazane, tak jak USA zakazało sprzedaży i używania niektórych urządzeń do biorezonansu, a gdzie indziej można je normalnie kupić. Właśnie w postaci prewencji przed naciąganiem.

    W jaki sposób zachowa się woda w doskonale płaskiej warstwie na doskonale płaskiej powierzchni, powiedzmy pokryta monocząsteczkową warstwą oleju, żeby zabezpieczyć przed parowaniem. Czy w takiej warstwie wody też zajdą ruchy brauna, czy będą jakieś konkretne sekwencje?

    • tomtom pisze:

      Nie zakazano sprzedaży, zakazano reklamowania jako działające – na anglojęzycznej wiki zdaje się było coś o tym, że zakazano „claiming”. Wszystko można w USA sprzedawać, pod warunkiem, że nie będzie to opisane jako „lek” – tak można podpisywać tylko środki, które mają sprawdzone i udowodnione działanie. Mogli ewentualnie zakazać sprzedaży czegoś, co już zostało rozreklamowane wcześniej i teraz jednoznacznie kojarzy się z działaniem.

      Tak, w takiej wodzie będą zachodzić całkowicie losowe ruchy Browna. Wyjątkiem będą miejsca bezpośredniego kontaktu z powietrzem i powierzchnią (tu nie trzeba warstwy oleju), wtedy cząsteczki będą dążyły do struktury, o czym można poczytać na wiki czy w podręcznikach pod hasłem „kohezja”. W dalszym ciągu nie będzie to stała, nieruchoma struktura taka jak w krysztale, ale będzie tam pewien porządek, grubości jednej czy dwóch cząsteczek. Można to porównać z podrygującym sitkiem, na którym skaczą ziarenka piasku, a te cząsteczki przy powierzchni – do ziarenek, które utknęły w sitku. Albo przylepiły się do niego.

      Aby porównać skalę zjawiska – gdyby każdy atom węgla w kostce o wymiarze centymetr na centymetr został powiększony do wielkości ziarenka piasku, ta kostka miałaby wielkość Sahary. Teraz wyobraź sobie Saharę (teren wielokrotnie większy od całej Polski) pełną skaczących losowo ziarenek piasku, obijających się o siebie, zaś przy samym jej brzegu, na warstwie grubości może pół centymetra, panuje jako-taki porządek, dalej skaczą losowo, ale jakoś trzymają się razem.

      Podobnie jest ze wspomnianymi wcześniej „zmianami w skali mikro na poziomie komórki” – że tam niby się jakoś pH zmienia. Ilość cząsteczek wody w takiej komórce czy w naczyniu włosowatym jest niewyobrażalna, najmniejsza kapilara ma średnicę 5 mikrometrów, jedna dziesięciotysięczna centymetra. Zmieści się tam, jedna obok drugiej, 50 000 cząsteczek wody.

      Porównując do piasku – wyobraź sobie rurę o średnicy 10 metrów, czyli bardzo szerokiej ulicy albo bloku czteropiętrowego, wypełnionej drobnym piaskiem. Tak wygląda woda płynąca przez najmniejsze naczynie krwionośne w organizmie ludzkim. Serio wierzysz, że tych ziarenek piasku jest na tyle mało, by mogło się nagle losowo zmienić pH?

  7. K2 pisze:

    Witam,
    poniżej fragment z odczytu Maxa Plancka z 1926 r. Autor niniejszego bloga reprezentuje wiedzę mniej więcej z tego okresu próbując tłumaczyć model atomu za pomoca kulek. Owszem termin „kwantowy” jest używany/nadużywany bez znajomości zjawiska ale Pan Panie Autorze z taką samą nieznajomocia go używa. Niestety sposoby średniowieczne nauczania, tutaj mam na myśli fizykę pozostawiły w niektórych umysłach baryjery (studnie kwantowe) nie do pokonania, bo nie chcą ich pokonać. Autorze! jest dla Pana nadzieja, może Pan to pokonać odkryto dawno efekt tunelowy, wystarczy się tylko troche postarać i nie obawaić się fizyki kwantowej – otworzy to Panu nowe horyzonty.

    „Kiedy rozpoczynałem studia fizyczne i u mego
    czcigodnego nauczyciela Philippa von Jolly’ego
    zasięgałem opinii na temat warunków
    i perspektyw moich studiów, przedstawił mi on
    fizykę jako naukę wysoko rozwiniętą, prawie
    całkowicie dojrzałą, która po ukoronowaniu jej
    osiągnięć przez odkrycie zasady zachowania
    energii miała już wkrótce przyjąć ostateczną
    postać. Wprawdzie w tym czy innym zakątku
    pozostaje jeszcze do zbadania i usunięcia jakiś
    pyłek czy pęcherzyk, ale jeśli chodzi o system
    jako całość, to jest on dość zabezpieczony,
    a fizyka teoretyczna wyraźnie zbliża się do
    osiągnięcia takiej doskonałości, jaka od stuleci
    jest właściwa geometrii.”

    Max Planck, odczyt w Monachium (1926)
    (tłum. Ryszard i Samuel Kernerowie)

  8. Mariusz pisze:

    Struktura = rozmieszczenie elementów składowych danego układu i zespół relacji (wzajemnych powiązań) między tymi elementami, charakterystyczny dla tego układu; sposób w jaki części jakiejkolwiek całości są powiązane ze sobą. Struktura jest tym, co nadaje całości jedność, jest stałym elementem zorganizowanej całości.
    Struktura – Wikipedia, wolna encyklopedia
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Struktura

    Powinien Pan wiedzieć Panie Tomtom, że molekuły wody łączą się w klastery wg. wyżej przedstawionej definicji o strukturze. I o tym mowa, gdy mówi się o strukturze wody !!! a nie o tym, ze woda to H-O-H. Struktury klasterów tzn. ilość molekuł w klasterze oraz siła wiązań cząsteczkowych, nadaje czasami wodzie jej tzw. ‚szarlatańskich’ właściwości. To tutaj Masaru Emoto odkrył możliwości zapisu informacji w wodzie. Inaczej wyglądają klastery wody destylowanej a inaczej wody zawierającej rozpuszczone sole. Tak też np. zapisuje się informacja homeopatyczna. Jak widać za dużo się Pan naczytał aby pojmować oczywistość. Zakopał się Pan w rzeczywistości dowiedzionej naukowo, tak jak by już wszystkiego dowiedziono. Dlatego granty na badania w erze, gdy Pan już zakończył edukację, wydają się Panu grantami dla króliczka. Pobudka Panie wykształcony specjalisto chemiku 🙂 Czy już wiesz, że nic nie wiesz ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *