Szkodliwość soli.

Ostatnio pojawił się niebezpieczny trend – wmawia się ludziom, że sól jest nieszkodliwa, zaleca picie osolonej wody na każdą możliwą przypadłość, udowadnia, że ci wszyscy naukowcy się mylą, bo (i tu pojawia się link do jakiegoś badania). Problem w tym, że jest to jedno, wyrwane z kontekstu badanie dotyczące określonej sytuacji, a ignoruje się tysiące badań w których uzyskano odwrotne rezultaty.

Tak, sól nie jest zdrowa. To co prawda substancja niezbędna do naszego życia, ale – jak zawsze – dawka różni truciznę od lekarstwa.

Sód i potas to dwa pierwiastki, które konkurują o miejsce w naszym organizmie. Uważa się, że powinniśmy spożywać nie więcej, niż 1500 mg sodu dziennie (2300 mg dla młodych, aktywnych fizycznie osób), a jednocześnie ponad 4700 mg potasu. Badania z USA pokazują, że przeciętny mieszkaniec zjada tam 3600 mg sodu, zaś potasu – 2600 mg. Dla osób, które z chemią są na bakier – sól kuchenna dostarcza do organizmu tylko sód, zaś potas jest obecny głównie w warzywach i owocach.

Tak też można pozyskiwać sól

Jakie mogą być tego efekty?

Podstawowe zagrożenie to, oczywiście, nadciśnienie. Od lat naukowcy spierają się, jaki wpływ na tę chorobę ma sód. W zależności od tego, jak są ułożone badania i kto je przeprowadza, albo prawie każdy przypadek jest zależny od tego pierwiastka, albo tylko niewielka część. Wbrew temu, co można gdzieniegdzie usłyszeć – nie ma zdecydowanej i jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. U części osób reakcja na sód w diecie jest błyskawiczna i bardzo silna, u innych – słaba, ale da się ją zaobserwować w niemal każdym wypadku. Dotychczasowe dane sugerują, że około połowie przypadków nadciśnienia można zapobiec po prostu nie soląc i nie jedząc tych pokarmów, które zawierają dużo sodu.

Nie jest prawdą, że sól szkodzi tylko osobom z pewnym typem nadciśnienia i tylko one powinny zmniejszyć jej ilość w diecie – to tak, jakby pisać, że palenie papierosów szkodzi tylko osobom z rakiem płuc. Nie każdy, kto będzie jadł sól zachoruje na nadciśnienie, ale cały problem w tym, że nikt nie wie, czy jest w tej „wrażliwej’ grupie – dowie się o tym dopiero wtedy, gdy sobie rozwali układ krążenia. Tak samo jak nie każdy kto pali papierosy zachoruje na raka płuc, nie każdy kto zachoruje na tego raka palił – ale bardzo duży procent osób które zachorowały, byłyby zdrowe, gdyby nigdy nie paliły. Identycznie jest z chorobami serca – wśród tych „zdrowych”, które teraz jedzą dużo soli, jakaś część zachoruje, a z nich około połowy byłaby zdrowa, gdyby wcześniej się opanowała i zmieniła dietę.

Dużo bardziej niepokojący jest potencjalny związek sodu i potasu z rakiem. To naprawdę zadziwiające, ale do tej pory nikt nie przeprowadził najprostszego z możliwych badań: nie porównał ryzyka rozwoju raka u szczurów, które dostają różne proporcje sodu do potasu w diecie. To tanie badanie, które może wykonać nawet student broniący pracy magisterskiej, a przesłanek by to zrobić jest naprawdę dużo – przyjrzyjmy się kilku z nich:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/articles/9216787/

Według autorów, te substancje, które są znane ze zwiększania ryzyka rozwoju raka, zwiększają stężenie sodu w organizmie, zmniejszają potasu. Z kolei te, które są znane z działania ochronnego – mają odwrotny efekt. To samo dotyczy leków – te, które wśród skutków ubocznych mają zwiększenie ryzyka raka, zwiększają poziom sodu wewnątrz komórki, obniżają potasu. Leki chroniące przed nowotworami – odwrotnie. Ryzyko rozwoju choroby zwiększa się z wiekiem, podobnie jak stężenie sodu wewnątrz komórek. Te choroby, w których zwiększa się poziom potasu w organizmie (Parkinson, Addison) mają niższe ryzyko raka, a te, w których spada (otyłość, alkoholizm, stres) – rośnie.

„Niepokojące” to bardzo dobre słowo. Nie ma bezpośredniego dowodu, ale jest bardzo wiele wskazówek. Czemu nikt tego nie bada – nie wiem, zwłaszcza że na tego typu badania nie trzeba nawet pozwolenia, nie można więc zasłaniać się  tym że „spisek koncernów nie pozwala”.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/3527413

Tu autorzy przyglądali się zależności proporcji sodu do potasu wewnątrz komórek w różnych krajach z tym, jakie jest w nich ryzyko zachorowania na raka – znowu dało się zaobserwować bardzo wyraźną zależność, przy czym te czynniki działały synergicznie – oznacza to, że (dane nieprawdziwe, mają tylko zobrazować czym jest synergia) jeśli wysoki sód zwiększa ryzyko o 2%, niski potas również zwiększa o 2%, w teorii obydwa naraz powinny zwiększyć o 4% – synergia sprawi jednak, że zwiększą o 10%.

Kolejna sprawa – stwardnienie rozsiane. Bardzo trudno rozstrzygnąć, czy wysokie stężenie sodu w mózgu u chorych jest przyczyną, czy też skutkiem choroby, ale badania nie pozostawiają wątpliwości – im więcej tego pierwiastka, tym szybciej i agresywniej przebiega schorzenie:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23801742

Osoby z chorobą Alzheimera miały dwukrotnie wyższy poziom sodu wewnątrz komórek – podobnie jak w poprzednim wypadku, tak i tutaj nie wiemy, czy to przyczyna, czy skutek choroby:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22820549

Podsumowując – w ciągu ostatnich stuleci ilość sodu w naszej diecie zwiększyła się około dwukrotnie, zaś potasu – dwukrotnie zmniejszyła, w stosunku do tego, co jedliśmy przez ostatnie setki tysięcy lat. Nie wiemy do końca, jaki to ma wpływ na przebieg różnych chorób – każda dieta, która eliminuje sód i dostarcza potas, jednocześnie zmienia proporcje setek różnych składników odżywczych. Wiemy na pewno, że co siódma śmierć jest wywołana nadciśnieniem, a połowy z nich nie byłoby, gdyby nie nadmiar sodu w diecie. Nie wiemy, jaki odsetek pozostałych chorób i śmierci ma z tym związek, ale jest uzasadnione podejrzenie, że bardzo duży.

Podsumowując, rada „jedzcie więcej soli” czy „pijcie osoloną wodę” ma mniej więcej tyle sensu, co „palcie więcej papierosów”. Są choroby, w których picie większej ilości wody potrafi być „cudownym lekiem”, na przykład migrena, ale dodawanie do niej soli ma tyle sensu, co modlenie się nad nią.

Jest też banalny sposób, który pozwala skorygować proporcje tych dwóch pierwiastków w diecie – tak zwana sól dietetyczna, która jest mieszanką chlorku sodu i chlorku potasu. Można ją kupić w każdym sklepie spożywczym.

Na koniec przestroga – zbyt wysoki poziom sodu jest groźny dla zdrowia, ale zbyt niski potrafi zabić błyskawicznie. Było bardzo wiele przypadków osób, które pożegnały się z tym światem, bo naczytały się w internecie o „cudownych terapiach” polegających na całkowitym obcięciu sodu z diety razem z zażywaniem środków moczopędnych, co ma dodatkowo wypłukać go z organizmu. Takie coś może naprawdę bardzo szybko zabić człowieka. Zmiana proporcji potasu i sodu ma sens, ale musi być przeprowadzana powoli i utrzymywana przez całe życie.

Comments

comments

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Szkodliwość soli.

  1. jg pisze:

    Widzę pewną nieścisłość. Inaczej zadziała sól NaCl a inaczej sole sodowe z dodatków chemicznych czy leków. Inaczej zadziała w jedzeniu płynnym, inaczej w stałym a inaczej w napoju izotonicznym czy elektrolitach. Ta plotka o soli ma kilka lat albo więcej i z teorii, że czasem dobrze brać elektrolity albo po prostu dla konkretnych problemów jelitowych pić lekko osoloną wodę + dieta warzywna zostało ‚pij wodę z solą’, co jest bez sensu. Mówisz o sodzie to mówisz o wodzie, ale czemu właściwie nie pić osolonej wody? W określonych warunkach przy zwiększonym spożyciu wody organizm zachowa chlor jeśli ma braki a sód zostanie wydalony z anionami innych soli. Bo chyba taki był pierwotny zamysł.

    Wracając do tematu ‚struktury wody’ to we Francji prowadziło się badania (Montegnier, Nobel za HIV), niestety pilotażowe, gdzie woda po zetknięciu z DNA wirusa i rozcieńczeniu tak, że fizycznie ma w niej cząstek DNA dalej oddaje elektromagnetyczny obraz wirusa, na którego podstawie z dużą dokładnością można odtworzyć DNA. Wykrywalność do 10^15, czyli całkiem duża liczba rozcieńczeń. Jak to możliwe pomimo ruchów Browna? Nie wiadomo

    • tomtom pisze:

      Jak to możliwe, pomimo ruchów Browna? To bardzo proste. Jakiś ziomal coś napisał na blogasku i ludzie bezmyślnie w to uwierzyli. Te badania nigdy nie zostały przeprowadzone, a nawet jak zostały – to tak, żeby nikt przypadkiem tego nie zobaczył, na zasadzie „przeprowadziłem badanie, w którym potrafiłem lewitować, ale nie pokażę tego, uwierzcie na słowo że tak zrobiłem”.

      Jon to jon, sód zawsze działa tak samo, niezależnie od tego, z jakiej soli go przyjmiemy. Izotoniki mają oczywiście sens, ale w ściśle określonych sytuacjach.

      Z ciekawostek – kiedyś spróbowałem napić się chlorku potasu przy grypie jelitowej. Efekt był błyskawiczny i przeszedł wszelkie oczekiwania, ale nie taki, na jaki liczyłem. W ciągu kilku minut zacząłem się pocić – chociaż nie wiem, czy to dobre słowo, po prostu po chwili stałem w kałuży, dosłownie. Organizm pozbywał się potasu. Po kolejnych kilkunastu minutach minęło, co ciekawe, razem z gorączką i złym samopoczuciem. Nie radzę nikomu powtarzać.

  2. jg pisze:

    Prostując; nie mówię, że sód zadziała inaczej bo to bez sensu. Sód każdej soli po rozpuszczeniu zadziała tak samo, ale dla organizmu robi różnicę czy cała dostarczana mu sól to NaCl czy też głownie benzoesany i sorbiniany sodowe, bo z tej pierwszej może sobie wyrównać poziom chloru ( inna sprawa, że współcześnie najczęściej w normie lub nadmiarze ).

    https://www.youtube.com/watch?v=R8VyUsVOic0 – tu ekh „dokument” z tego ‚badania’, komentarze w tle odnośnie wody, przynajmniej niektóre, co najmniej dziwne. Dzisiaj ten noblista pracuje nad tym samym w Chinach, bo tu nikt nie chciał.

    • tomtom pisze:

      Ale serio? Tak serio serio? Film z żółtymi napisami (nie klikam, zgaduję że ma żółte napisy – ma?) jako dowód, że coś się wydarzyło?

  3. jg pisze:

    Oczywiście, że nie jako dowód, co widać w mojej poprzedniej wiadomości. Jako nienaukową ciekawostkę. Tak to ten serii słynne żółte napisy 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *