Uzupełnianie cynku.

Wielokrotnie pisałem o tym, jak ważne niekiedy może być uzupełnienie tego pierwiastka. Pora zebrać to wszystko w jednym miejscu, uzupełnić o kilka ważnych informacji.

Na początek – kto powinien go uzupełniać? Ideałem byłoby oczywiście przeprowadzenie badań, niestety – standardowo wykonywane testy z krwi są bardzo mało wiarygodne, odzwierciedlają głównie poziom w diecie w ostatnich dniach, a także to, jak ostatnio organizm regulował poziom we krwi – na przykład przy infekcjach może się on błyskawicznie zmieniać, co nie ma związku z zapasami wewnątrz komórek.

Najbardziej oczywiście są zagrożone osoby na mało wartościowej diecie, bądź z chorobami układu pokarmowego. Ogólnie poziom minerałów i witamin w naszym pożywieniu spadł, odkąd zaczęliśmy zapychać się rafinowaną mąką czy cukrem. Dla przykładu, porównując mąkę razową z białą widać, że ta pierwsza ma ponad trzy razy więcej tego pierwiastka:

http://nutritiondata.self.com/facts/cereal-grains-and-pasta/5744/2

http://nutritiondata.self.com/facts/cereal-grains-and-pasta/5747/2

Osoba, w której diecie jest na przykład dużo cocacoli, siłą rzeczy musi mieć niedobór, jako że sporą część kalorii dostarczy w postaci bezwartościowego cukru.

Dość często przewija się informacja, że kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną tracą bardzo dużo cynku, ale być może to zależy od tego, jaki preparat stosują – można to skonfrontować z ginekologiem. Uzupełnienie niedoboru może zmienić poziom hormonów, przez co tabletki mogą przestać działać, dlatego powinno się o tym poinformować lekarza – będzie zapewne wiedział, jak skorygować dawkę tabletek antykoncepcyjnych.

Niewielkie ilości traci się podczas wytrysku – mniej niż miligram, ale uzależniony od masturbacji mężczyzna może stracić 1-2 miligramy dziennie. Niewiele, dopóki nie pomnoży się tego przez kilka lat.

Nie ma jednoznacznych objawów niedoboru – różne choroby oraz inne niedobory mogą wyglądać bardzo podobnie, jak pisałem, nie ma też tanich, dokładnych testów (popularny test smaku jest mało wiarygodny). Bardzo dobrym sprawdzianem jest próbna suplementacja – jeśli w ciągu kilkunastu dni nagle poczujemy, że włosy są o wiele mocniejsze, czujemy się lepiej, znikły problemy z układem pokarmowym, poprawiło się libido, znikają problemy skórne, a rany goją się kilka razy szybciej – wiadomo, że mamy poważny niedobór.

Organizm ważącego około 70 kg człowieka powinien zawierać około 2300 mg cynku. W przypadku poważnego niedoboru, można zakładać, że powinno się uzupełnić około 1000 mg.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15585770

Z powyższego badania wynika, że jednorazowo przyswoimy nie więcej, niż 12 mg – obojętnie, czy weźmiemy tabletkę zawierającą 15 mg, czy 150 mg.

Trzeba też uwzględnić to, że jeśli ktoś ma słabą dietę, to część suplementu będzie po prostu wykorzystana na bieżące potrzeby, czyli na przykład zamiast 12 mg, tylko 9 zostanie odłożone i zmagazynowane.

No i trzeba też pamiętać o tym, że spora część wchłoniętego w jelitach cynku zostanie po prostu wysikana – organizm ludzki nie potrafi wykorzystać od razu dużych dawek minerałów, trzeba go wysycać stopniowo.

Można śmiało założyć, że z każdej przyjętej dużej dawki suplementu (20 i więcej miligramów cynku), zaledwie 5 mg zostanie zmagazynowane. W praktyce oznacza to, że musimy przyjąć 200 dawek, by niedobór został uzupełniony.

Jak widać, jest to dość czasochłonne – można cały proces przyspieszyć, biorąc tabletki kilka razy dziennie. Powinno się stosować dość długie przerwy, nie powinno się też brać cynku razem z posiłkiem, a także razem z magnezem bądź wapniem.

Bardzo ważne jest równoległe uzupełnianie miedzi – te dwa pierwiastki są w równowadze, duże dawki w końcu doprowadzą do silnego niedoboru miedzi, były opisywane przypadki, gdy ludzie trafiali do szpitala. Co prawda wymaga to wielu miesięcy, a nawet lat bardzo dużych dawek, ale zagrożenie jest realne – na dodatek nawet niewielkie niedobory miedzi mogą mieć konsekwencje zdrowotne. Sugerowałbym, by przez kilka dni brać tylko cynk, a potem przez 2-3 dni miedź, w dawkach 2 do 4 mg dziennie.

Na koniec – próba kliniczna, pokazująca potęgę suplementacji:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11952542

Grupa pacjentów miała nawracające brodawki (kurzajki), wywołane wirusami. Żadna z zastosowanych terapii nie przynosiła efektu. Postanowiono sprawdzić, czy uzupełnienie niedoboru cynku cokolwiek pomoże. Dostawali bardzo wysokie dawki, rzędu 50 mg cynku dziennie, druga grupa dostała placebo.

Po 2 miesiącach, prawie wszyscy pacjenci (87%) z grupy aktywnego leku zostali całkowicie wyleczeni, a jedyne osoby, którym terapia nie pomogła to te, które po tych 2 miesiącach dalej miały niedobory wykrywane badaniami. Żaden pacjent z grupy placebo nie został wyleczony.

Pytanie – jakie jeszcze przewlekłe choroby wirusowe można wyleczyć cynkiem? W powyższym przykładzie pacjenci mieli od wielu lat infekcję, która nie znikała, wirus zagnieździł się i nie dało się w żaden sposób usunąć. Uzupełnienie tylko jednego niedoboru pokarmowego sprawiło, że w praktycznie każdym przypadku organizm po prostu sam usunął tego wirusa, jeśli tego nie zrobił to tylko dlatego, że dawka suplementu była zbyt niska i chorzy dalej mieli niedobór.

Na przewlekłych chorobach wirusowych zarabia się obecnie grube miliardy – HIV, wirusowe zapalenia wątroby, jest nawet bardzo poważne podejrzenie, że choroba Alzheimera ma jako praprzyczynę infekcję wirusową. Ba, nawet szczepionka przeciw rakowi szyjki macicy, kosztująca majątek, ma za zadanie… zabezpieczyć przed przewlekłą infekcją wirusem. Ile z tych chorób dałoby się wyleczyć zwykłym cynkiem?

Mam w tej chwili przed sobą wyniki próby klinicznej, w której suplementacja cynkiem w dawce 2 x 20 mg przez 4 miesiące versus placebo, w przewlekłej infekcji wirusem zapalenia wątroby typu C. Efekt? Spadek stężenia kopii wirusa we krwi z 28,3 na 6,2.

Tutaj badanie dotyczące pacjentów z HIV/AIDS:

https://www.omicsonline.org/open-access/the-effect-of-zinc-sulphate-on-the-increase-of-cd4-t-lymphocytes-in-hivaids-patients-2168-9652-S5-003.php?aid=58827

Od lat narzekałem, że nikt nie chce tego sprawdzić, w końcu gdzieś na Indonezji przeprowadzono badanie. Przez 3 miesiące pacjenci otrzymywali 32 mg cynku dziennie, pod kontrolą placebo.

W grupie placebo, poziom komórek CD4, który jest wyznacznikiem postępu choroby spadł o 23, z 526 na 503. Choroba postępowała.

Za to u tych pacjentów, którzy otrzymali cynk, poziom wzrósł z 342 do 414 – choroba się delikatnie cofnęła! Hurraaaaaaaa, mamy tani lek, który może nie wyleczy pacjentów całkowicie, ale na pewno odwlecze w czasie konieczność przyjmowania bardzo drogich leków antywirusowych, mających bardzo poważne skutki uboczne. Tani, bezpieczny lek. Którego nie dostał żaden pacjent.

Żeby było śmieszniej, takich „cudownych leków” o udowodnionym działaniu przeciw HIV/AIDS jest całkiem sporo – chociażby selen czy cysteina. Przynajmniej znacznie spowalniają one rozwój choroby, pozwalając o całe lata odroczyć konieczność przejścia na mającą potworne skutki uboczne terapię lekami antywirusowymi.

Oczywiście to, że choroba lekko cofnęła się po podaniu cynku czy cysteiny nie oznacza, że przy dalszej suplementacji dalej by się cofała – możliwe, że najzwyczajniej w świecie chwilowo poprawił się stan chorego. Nie będziemy wiedzieć, co się stanie, dopóki tego nie sprawdzimy – a nie zapowiada się na to, żeby komukolwiek opłacało się sprawdzanie takich zależności.

Na koniec – choroba Alzheimera. Co prawda uważa się, że cynk odgrywał tutaj inną rolę, między innymi blokując toksyczność miedzi, niemniej wstępne badania sugerują, że potrafi przynajmniej spowolnić chorobę – kto wie, może rację mają naukowcy, którzy widzą jej przyczynę w infekcji wirusowej i tak naprawdę cynk po prostu pozwolił organizmowi na zwalczenie tego wirusa?

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/biof.1005/abstract?deniedAccessCustomisedMessage=&userIsAuthenticated=false

Na koniec, kto powinien uważać – u osób chorych na stwardnienie rozsiane poziom tego pierwiastka we krwi jest znacznie podwyższony. Jest podejrzenie, że może to mieć wpływ na przebieg choroby. Suplementacja byłaby dość ryzykowna.

 

A, bym zapomniał. Jak ktoś chce to zrobić naprawdę tanio, to można na allegro kupić sześciowodny siarczan cynku. Jeśli odważy się 10 gramów (waga „dilerska” kosztuje kilkanaście zł i się czasem przydaje) i rozpuści w 1/2 litra wody, to w 1 mililitrze będzie około 4,4 mg cynku. Można to trzymać w plastikowej butelce, nabierać strzykawką 3-4 mililitry, rozpuszczać w wodzie i pić. Dla porównania, 3 miesiące terapii preparatem Zincas to koszt około 150 zł.

Comments

comments

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Uzupełnianie cynku.

  1. jovita pisze:

    Cześć..:)
    mam siedmiowodny siarczan cynku, rozrabiam 5 mg na litr wody z tego co wiem to jest 1,1 mg cynku na mililitr…robie według wskazówki z blogu „zdrowiej”, mam nadzieję,że nic nie pomyliłam…pozdr..:)

    • tomtom pisze:

      jak rozrobisz 5 mg na litr, to wyjdą mikrogramy na mililitr, więc pewnie masz na myśli 5 gramów na litr – jeśli zrobisz dokładnie tak, jak na forum, to wyjdzie dobrze.

  2. dfdd pisze:

    Sześciowodny siarczan cynku czy siedmiowodny ? ZnSO4*7H2O będzie ok ?

    • tomtom pisze:

      Ten, który jest w opisie – siedmiowodny, chociaż różnica między nimi byłaby tylko taka, że dosłownie o kilka procent byłoby więcej albo mniej cynku w roztworze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *