Wyniki badania szczepienia przeciw rakowi szyjki macicy – analiza krytyczna.

Uwaga – pisząc ten artykuł, nieopatrznie zamiast sięgnąć do źródła, czyli do publikacji naukowej, z lenistwa skorzystałem z polskojęzycznego opracowania na stronie rp.pl gdzie – jak się okazuje – przekręcili chyba wszystko, co dało się przekręcić. Cały poniższy artykuł jest oparty na nieprawdziwych informacjach. Powinienem go skasować, ale chyba lepiej, żeby został wraz z tym wyjaśnieniem. 

 

Słowem wstępu, żeby była jasność – uważam, że szczepionki to najlepsza rzecz, jaka przytrafiła się ludzkości. Można co prawda dyskutować nad tym, czy skutki uboczne niektórych szczepień nie przeważają nad korzyściami, ale osoby które twierdzą, że szczepienia w ogóle nie chronią przed chorobami powinny zostać uznane za upośledzone umysłowo.

W internecie mamy obecnie wojnę „proszczepionkowców” z „antyszczepionkowcowcami”, głupota leje się wiadrami z obu stron barykady. Jedni piszą, że nikt nie udowodnił istnienia wirusa odry, powołując się na jakiś absurdalny zakład sprzed kilkudziesięciu lat, gdzie postawiono warunki w zasadzie uniemożliwiające udowodnienie istnienia Księżyca, drudzy twierdzą, że antyszczepionkowcy doprowadzili do zarażenia krztuścem, podczas gdy szczepionki akurat ani nie chronią przed zachorowaniem, ani przed zarażeniem innych osób, sprawiają tylko (albo aż), że chorobę przechodzi się o wiele lżej.

Jeszcze raz podkreślam – szczepienia to cudowny wynalazek, który nawet jeśli czasem kogoś skrzywdzi (czego nie potwierdzają żadne badania), to jednocześnie ratuje zdrowie i życie tysiące razy większej grupie ludzi.

Ale do wszystkiego trzeba podchodzić krytycznie. Nawet do najbardziej hurraoptymistycznych doniesień. Niedawno pojawiło się badanie skuteczności szczepionki przeciw grypie dla seniorów, z którego wynika, że ratuje ono kilka razy więcej osób, niż w ogóle na grypę i powikłania po niej umiera, na dodatek najskuteczniej chroni w okresie, kiedy nie ma zachorowań. Innymi słowy, oszustwo tak duże, że przekroczyło skalę groteski. Tu analiza tego oszustwa:

http://jid.oxfordjournals.org/content/201/2/186.full

Przyjrzyjmy się szczepionce przeciw wirusowi brodawczaka, mającą chronić przed rakiem szyjki macicy. Nie raz już pisałem (i nie ja jeden), że jej skuteczność jest tylko hipotezą. Wiadomo, że każda chora kobieta była tym wirusem zarażona, z tego wysnuto wniosek, że wirus jest za chorobę odpowiedzialny, a szczepienia przed nim ochronią. Nie brakowało oczywiście przygłupów twierdzących, że udowodniono związek między wirusem a tym nowotworem – w medycynie dowodem nie są czyjeś teoretyzowania czy opracowania, ale badanie w którym czarno na białym będzie widać związek, w tym wypadku – dowodem byłby brak zachorowań u kobiet, które z wirusem nie miały kontaktu. Wszystko inne jest fantazjowaniem.

Nic nigdy nie udowodniono, wszystko opierało się na hipotezie „jeśli wirus wywołuje ten nowotwór…”. Ale jak inaczej wytłumaczyć to, że każda chora kobieta miała wykrytego wirusa? Jest całkiem sporo możliwości. Może tkanki zmienione nowotworowo mają słabszą odporność? Może organizmy kobiet z genetyczną predyspozycją do nowotworów nie zwalczają wirusa? Może wystarczy kontakt z tym wirusem, a nie przechorowanie (szczepionka nie chroni przed kontaktem, tylko tłumi chorobę w zarodku)? A może chodzi o to, że chorobę wywołują przeciwciała wirusa? Wtedy szczepienie byłoby po prostu zabójcze.

Od lat czekam z zaciekawieniem na wyniki badań, gdzie porówna się zachorowalność kobiet szczepionych w stosunku do tych, które szczepień nie otrzymały. Niezbyt podoba mi się to, że w ogóle nie mówi się o innych metodach zmniejszania ryzyka zachorowania, no cóż – na sprzedaży zdrowej diety czy nie patentowalnych suplementów nie da się zarobić, na szczepionkach owszem. Ale zawsze byłaby to jakaś korzyść, dziesiątki tysięcy uratowanych żyć – pod warunkiem, że szczepionka zadziała.

Problemem jest czas. Według hipotezy, wirus wywołuje nowotwór po kilkunastu, czasem kilkudziesięciu latach. Co oznacza, że trzeba porównać ryzyko zachorowania kobiet zaszczepionych odpowiednio dawno z tymi z ich roczników, które szczepień nie miały.

Mamy takie badanie:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/29740819

I co? I nic, wielka wydmuszka, pusta w środku. Ponad 73 tysiące kobiet w kilkunastu próbach klinicznych. Sprawdzono po latach, jakie jest ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy.

Pierwszy wynik jest jak najbardziej godny uwagi, wręcz sensacyjny. Stany przedrakowe występowały tylko u 2 na 10 000 zaszczepionych kobiet oraz u 164 na 10 000 u nie zaszczepionych. Osiemdziesiąt dwa razy niższe ryzyko! Czy mamy cudowny lek chroniący przed przynajmniej jednym rodzajem raka?

I teraz pora na wielkie rozczarowanie. Mamy różnicę zaledwie 559 do 391, a w grupie kobiet starszych jeszcze słabiej – 145 do 107.  Jedyna w miarę wyraźna różnica dotyczyła kobiet, które przed szczepieniem nie miały kontaktu z wirusem – ryzyko zachorowania spadło z 287 na 106.

Czyli szczepionki oferowały praktycznie całkowitą ochronę przed stanami przednowotworowymi, ale ochrona przed samym rakiem była bardzo niewielka. Należało się spodziewać, że skoro zamiast 164 kobiet stany przedrakowe miały tylko 2, to konsekwentnie z 287 zachorowań powinno spaść na 3-4.

Tak niewielka różnica każde podejrzewać, że badanie mogło zostać podkolorowane, podobnie jak badania nad skutecznością szczepień przeciw grypie. Co prawda uwzględniono tylko próby kliniczne pod kontrolą placebo, więc ryzyko oszustwa jest dość niskie, ale nie można go całkowicie wykluczyć.

Dużo bardziej prawdopodobne będzie to, że chorobę wywołuje sam kontakt z wirusem, a przed tym szczepienie po prostu nie chroni. Zmniejsza jego intensywność (infekcja zostaje stłumiona w zarodku), co tłumaczyłoby niewielkie zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka, ale nie chroni całkowicie.

A może powinno się zainteresować cynkiem? On bardzo wyraźnie chroni przed infekcją tym wirusem, wiadomo też, że kobiety z niskim stężeniem w tkankach są o wiele mocniej narażone na zachorowanie:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12958402

Badania wskazują, że może chronić przed wieloma innymi nowotworami za ułamek ceny. Właśnie, za ułamek ceny. Na cynku nie da się zarobić.

Comments

comments

1 thought on “Wyniki badania szczepienia przeciw rakowi szyjki macicy – analiza krytyczna.

Leave a Comment