Zioła w depresji i stanach lękowych.

Tytuł nieco przewrotny – artykuł będzie dotyczył tylko jednej mieszanki ziołowej i tylko tych przypadków zaburzeń nastroju, które mają powiązanie z tak zwanym „zespołem jelita drażliwego”. Pod tą tajemniczą nazwą kryje się zazwyczaj „nie wiem, czemu ma pan rozwolnienia”. W innym artykule wskazywałem na bardzo silne powiązanie tego całego „zespołu” z przewlekłymi infekcjami pasożytniczymi:

http://naturalneleczenie.com.pl/2015/07/13/pasozyty/

Być może ten właśnie mechanizm odpowiada za skuteczność terapii ziołowych. Ale po kolei.

Wielokrotnie zwracano uwagę na połączenie flory jelitowej z nastrojem, mówi się nawet, że jelita to drugi mózg. Faktycznie, jest bardzo wiele mechanizmów, które mogą poprzez stan układu pokarmowego, wpływać na nastrój. Nadmierne wytwarzanie tlenków azotu rozszerzy naczynia krwionośne w układzie pokarmowym, najzwyczajniej „kradnąc” krew z reszty ciała. Organizm może być zatruwany, na przykład nadmiarem amoniaku czy kwasu mlekowego, zwłaszcza jego formy D. Mogą nie być wytwarzane odpowiednie ilości niektórych kwasów tłuszczowych, które normalnie są produkowane z błonnika przez bakterie jelitowe. Mogą też wytworzyć się chroniczne stany zapalne czy w ogóle może dojść do przesunięcia równowagi układu immunologicznego. O takich banałach, jak reakcje alergiczne na infekcje pasożytnicze nawet nie warto wspominać. To mechanizmy, które teraz sobie przypominam, lekarz czy naukowiec specjalizujący się w tej dziedzinie z pewnością mógłby podać ich o wiele więcej.

A może w drugą stronę? Przesunięcie równowagi układu współczulnego i przywspółczulnego zaburzy pracę jelit, zarówno ich perystaltykę, jak i wydzielanie enzymów trawiennych.

To wszystko trzeba wiedzieć, próbując odpowiedzieć sobie na pytanie – dlaczego zioła zadziałały? To wbrew pozorom bardzo ważne pytanie. Nie lubię terapii ziołowych. One zazwyczaj nie leczą przyczyny choroby, a jedynie atakują skutek. Po ich odstawieniu, problemy wracają. To samo dotyczy zresztą znakomitej większości pastylek, które lekarze tak radośnie przepisują na problemy z nerwicami czy depresją. Wiedząc, czemu zioła pomogły, można się pokusić o wytworzenie terapii, która przyniesie poprawę trwałą.

Jeśli wytworzyły niekorzystne warunki dla „złych” bakterii (jakkolwiek by tego „zła” nie definiować), to dla trwałego efektu powinno się zmienić dietę i przez jakiś czas brać probiotyki. Jeśli zmniejszyły populację pasożytów – zastosować cięższe leki przeciwpasożytnicze i wzmocnić odporność. Jeśli po prostu uspokoiły, popracować nad psychiką, nauczyć medytacji. Jeśli wyciszyły stany zapalne, znaleźć ich źródło. Niestety, nie wiemy, który mechanizm odpowiadał za poprawę stanu zdrowia pacjentów. Ale przynajmniej mamy terapię, która jest bardzo tania, dość skuteczna i praktycznie pozbawiona skutków ubocznych.

A może po prostu pacjenci lepiej się poczuli, bo znikły ich problemy z jelitami?

Przyjrzyjmy się omawianemu badaniu:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5721494/

Zastosowano tam mieszankę kadzidłowca, imbiru i krwawnika. Zastosowano klasyczne metody pomiaru, dla stanów lękowych i depresji użyto HADS, skali, na której wynik 0-7 oznacza osobę zdrową, 8-10 będącą na granicy choroby, zaś 11-21 chorą.

„Ginger-2-0059”by graibeard is licensed under CC BY-SA 2.0

Dla stanów lękowych, uzyskano spadek z 19 na 16 w ciągu miesiąca, a w ciągu następnych 2 miesięcy poprawę na 15. Nie było to pełne wyleczenie, ale poprawa była bardzo wyraźna, 4 punkty to bardzo dużo. Dla porównania, duloxetyna (lek z grupy SSRI) spowodował spadek tylko o 2 punkty:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22088518

Dla depresji, efektem był spadek z 17 na 14 po miesiącu i dalej na 12 po kolejnych dwóch. Pięć punktów to naprawdę bardzo dobry wynik.

O wiele lepsze wyniki uzyskano dla samych problemów ze strony układu trawiennego – po 3 miesiącach siła bólu spadła z 54 na 29, częstotliwość z 6.2 na 2.75, wzdęcia z 61 na 24.

Bardzo ważna rzecz, z której należy sobie zdawać sprawę podczas przeglądania tego typu badań – uzyskany wynik jest średnią. Co oznacza, że u dwóch osób poziom depresji mógł w ogóle się nie zmienić, u jednej – nawet zwiększyć, ale u trzech kolejnych spaść o jedenaście punktów. Stąd zresztą te wszystkie nieporozumienia i kłótnie – „ten lek w ogóle nie działa, brałem i nic nie pomogło”, „a skąd, jest cudowny, mnie od razu wyleczył”. Po prostu u każdego zadziała coś innego. Nie ma jednego leku dobrego dla wszystkich, zwłaszcza w schorzeniach typu „drażliwe jelita”, depresja czy stany lękowe, które tak naprawdę są objawami i mogą wynikać z setek różnych przyczyn.

Omawiana tu mieszanka z pewnością dla wielu osób będzie cudowny specyfikiem, kładącym kres ich problemom, ale też, niestety, sporej grupie w ogóle nie pomoże.

Kadzidłowiec, imbir, krwawnik. Zaglądamy do badania… no tak. Wspaniali naukowcy przedstawili wszystko, za wyjątkiem zastosowanych dawek. Można jednak przyjąć, że były one zbliżone do tych z cytowanych przez nich innych badań.

Kadzidłowiec – jako że cytowano badania dotyczące głównie innych gatunków, można przyjąć, że odmiana nie ma tutaj większego znaczenia. Wiadomo, że przyswajanie aktywnych składników jest o wiele wyższe, jeśli bierze się suplement razem z wysokotłuszczowym posiłkiem – nawet pięciokrotnie wyższe! Zazwyczaj w badaniach stosowano dawki rzędu 300 mg ekstraktu, 3 razy dziennie (razem 900 mg). Mało który preparat dostępny na rynku będzie miał podany dokładny skład, trzeba pamiętać, że „kwas bosweliowy” to tak naprawdę grupa wielu różnych związków chemicznych, z których tylko kilka ma znaczenie terapeutyczne.

Imbir – sugerowane dawki to łyżeczka od herbaty świeżego, rozdrobnionego korzenia, jeden gram ekstraktu lub preparat według zaleceń producenta.

Krwawnik – sugerowane dawki to 2 do 4 gramów dziennie suszonych kwiatów i łodyg (nie podano, które części roślin użyto w badaniu). Jako ciekawostkę dodam, że dawka 4 gramów w ciągu roku znacznie poprawiła stan chorych na stwardnienie rozsiane – stracili cały punkt na skali EDSS:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/30599916

Wszystkie te zioła powinno się brać w miarę możliwości trzy razy dziennie w mniejszych porcjach.

Comments

comments

Leave a Comment