Terapia Donalda Trumpa

A to ci numer, zachorował prezydent USA i nagle okazało się, że suplementy nie są oszustwem i powinno się je brać. Jeśli jest się prezydentem USA oczywiście, dla całej reszty świata są dalej oszustwem.

Ale zanim przejdziemy do tego, słowo jeszcze o pandemii i sytuacji w kraju. Wymyśliłem świetną analogię – jak sześciolatek zobaczy, że ojciec wlewa do samochodu płyn do spryskiwaczy, może pomyśleć, że samochody jeżdżą na wodę. Koncerny naftowe nas okłamują. On to WIDZIAŁ, on WIE. Dokładnie tak samo wygląda sprawa z „wiedzącymi” że COVID jest niegroźny. Ktoś sobie policzył, ile osób zabija pandemia, ile grypa, wziął dwa kompletnie różne modele obliczeń i wyszedł mu potworek, a ludzie uwierzyli. Według „specjalnych” obliczeń śmiertelności COVID nie odbiega ona specjalnie od śmiertelności grypy, problem w tym, że gdyby w taki sam „specjalny” sposób obliczyć śmiertelność grypy, byłaby zerowa.

Fakty są takie, że w tej chwili covidowcy zajmują prawie 10 000 łóżek, a zachorowało dopiero kilkaset tysięcy osób. W zeszłym roku w połowie października grypowcy zajmowali mniej niż 50 łóżek. Wolę nie myśleć co będzie, jak to się rozkręci, COVID okazał się wirusem, który zarówno łatwiej zaraża zimą, jak również daje mocniejsze objawy. Jeśli zachowa się jak grypa, to w styczniu do ogólnej liczby pacjentów trzeba będzie dodać jedno zero. A nie ma opcji, żeby w Polsce znalazło się 100 000 wolnych łóżek szpitalnych, razem z personelem do ich obsługi.

Nie ma miejsc w szpitalach dla osób z innymi chorobami. I nie będzie. Nie, nie da się ich po prostu przyjmować jak dotychczas. Jeden pacjent z COVID, który dostanie się na onkologię, posyła połowę oddziału do piachu, a lekarzy i pielęgniarki na L4.

Wracamy do pana Trumpa. Pominę terapie, do których nikt w Polsce nie ma dostępu, skupię się na suplementach.

WITAMINA D3

Coś tu jest nie tak. Dotychczas przeprowadzono naprawdę sporo badań nad jej skutecznością, nie jest możliwe, żeby wszystkie co do jednego były zafałszowane. A wszystkie co do jednego wykazały, że D3 co prawda chroni przed infekcjami wirusowymi dróg oddechowych, ale nie jest to ochrona bardzo duża. W najlepszym wypadku po roku suplementacji dwukrotnie zmniejszono ryzyko ciężkich powikłań, a zazwyczaj różnice były rzędu kilkunastu procent.

A w COVID nagle okazuje się, że różnice w przeżywalności idą w setki procent. Coś tu jest mocno nie tak. Albo ten wirus jest wyjątkowo wręcz zależny od poziomu witaminy D3 w organizmie, albo w badaniach zrobiono błąd, czy wręcz dopuszczono się fałszerstw. Ale w których? Tych prowadzonych teraz, czy tych z przeszłości?

Nie jestem w stanie znaleźć, jaką dawkę przyjął, ale w badaniach nad COVID stosowano nawet dawki rzędu setek tysięcy jednostek jednorazowo. Takie dawki są już niebezpieczne dla zdrowia, ale mając ryzyko śmiertelnej infekcji, spokojnie można będąc chorym brać po kilkadziesiąt nawet tysięcy procent, a zapobiegawczo do 10 000. Ważne jest, żeby osłonowo brać zarówno magnez (do 300 mg jonów dziennie) jak i witaminę A (do 300% zapotrzebowania), a jak ktoś ma dostęp, witaminę K (obojętnie, jaką formę, ale najlepiej zadziała zwykła K1 z uwagi na dawkę).

CYNK

Jedna z rzeczy, co do której mam spore wątpliwości. Cynk jest BARDZO ważny w ochronie przeciwwirosuwej, ale chroni jego wysoki poziom w organizmie, a nie wysoka dawka w czasie choroby. Przyjmując 3 razy dziennie 15 mg przez 3 miesiące, zabezpieczymy się przed infekcją, ale jak już się pojawi, stosowanie nawet 150 mg może nic nie dać, bo po prostu nie zdążymy go uzupełnić zanim infekcja nie dobiegnie do końca. Nie wiadomo też, czy pomaga w COVID, nikt tego oczywiście nie zbadał, a nawet jakby, to ciężko o rzetelne wyniki ze względu na to, o czym pisałem – on działa dopiero jak się podniesie poziom w organizmie, co trwa długie miesiące.

Z uwagi na to, że przyswaja się tylko niewielka jednorazowa dawka, chcąc uzupełnić trzeba go brać wielokrotnie w ciągu dnia mniejszymi dawkami, rzędu 15-20 mg. Długotrwałe stosowanie bardzo mocno obniża poziom miedzi, co może mieć tragiczne następstwa, między innymi spadnie poziom odporności, zamiast wzrosnąć. Podobnie działają duże dawki witaminy C, wypłukują one miedź z organizmu. Trzeba o tym pamiętać, bawiąc się w suplementację. Dobrą metodą jest co jakiś czas przerwanie terapii cynkiem i przez powiedzmy tydzień przyjmowanie na przykład 3-4 razy dziennie po 2 mg miedzi (razem 6-8 mg dziennie).

MELATONINA

Ciekawostka. Melatonina okazuje się silnym lekiem przeciwwirusowym, ze szczególnym uwzględnieniem wirusa grypy i zbliżonych, atakujących drogi oddechowe. Co więcej, ma też sporo innych zalet, w badaniach przedłużała życie zwierząt laboratoryjnych. Ale nie ma róży bez kolców, w tych samych badaniach zdawała się delikatnie zwiększać ryzyko nowotworów. W bardzo silnej infekcji poleca się nawet 30 mg przed snem, ale takie dawki mogą już mieć skutki uboczne. Zapobiegawczo można brać przed snem 1 do 5 mg. Nie ma pewności, czy zadziała akurat na COVID.

FAMOTYDYNA

To już jest czysta spekulacja. Niektóre wstępne badania sugerują, że może zmniejszać śmiertelność i ryzyko powikłań, ale efekt nie jest duży, a badania które go wykazały, bardzo słabo przeprowadzone. Famotydyna jest w USA sprzedawana bez recepty jako lek na zgagę, w Polsce dla większości tabletek wymagana jest recepta, preparaty to między innymi:

  • Apo-Famo
  • Famidyna
  • Famogast
  • Quamatel
  • Ulfamid

ASPIRYNA

Broń obosieczna. Z jednej strony zmniejsza ryzyko burzy cytokin i niektórych innych powikłań, z drugiej, obniża siłę reakcji immunologicznej. Raczej nie polecałbym nikomu, kto nie ma dostępu do leków „zastępujących” naturalną odporność. Jeśli taki dostęp jest, korzyści z aspiryny prawdopodobnie przeważą straty wywołane obniżeniem reakcji immunologicznej.

Comments

comments

Dodaj komentarz