Laktoferyna. Cudowny preparat na uzupełnienie poziomu żelaza, czy kolejna ściema?

Coraz więcej słychać o laktoferynie, reklamowanej jako cudowny suplement tak na podniesienie poziomu żelaza, jak i na wspomaganie walki z infekcjami. Przyjrzyjmy się obydwu tym zapewnieniom.

Na początek infekcje. I tu niestety nie dam odpowiedzi, bo nikt jej nie może dać. Organizm z jednej strony wymaga żelaza, by skuteczniej walczyć z bakteriami, z drugiej zaś strony te same bakterie wykorzystują żelazo do wzrostu. Przy chronicznej infekcji często wychodzi we krwi skrajnie niski poziom tego pierwiastka, organizm chowa go, by utrudnić bakteriom życie. Suplementacja w takim wypadku może nawet zabić.

Bez wchodzenia w szczegóły, w niektórych infekcjach żelazo – w jakiej by nie było formie – będzie bardzo pomocne, w innych zaś bardzo mocno zaszkodzi. Nie da się przewidzieć z góry, w której grupie się znajdzie, bo to wszystko zależy od tego, czym akurat się zarazimy. Niemniej ferrytyna powinna być powyżej 70, jeśli jest niżej, organizm nie jest w stanie funkcjonować prawidłowo, można więc przyjąć, że jej podniesienie przyniesie więcej korzyści, niż strat.

Przypominam, że bada się poziom ferrytyny, a nie żelaza, lekarze często zapominają o tym, albo po prostu chcą oszczędzić trochę pieniędzy z budżetu NFZ i zlecają tanie, bardzo niedokładne badania poziomu żelaza, podejmowanie decyzji na takiej podstawie może być bardzo szkodliwe dla pacjenta. Tu szerzej omówiłem zagadnienie diagnostyki niedoboru:

http://naturalneleczenie.com.pl/2016/07/29/uzupelnianie-zelaza/

Przechodzimy do najbardziej interesującego nas tematu, samego uzupełniania żelaza. Czy rzeczywiście laktoferyna jest tu aż tak skuteczna? Przyjrzyjmy się badaniom:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/20646353/

Wyniki rewelacyjne. Po miesiącu, siarczan żelaza nie zmienił poziomu ferrytyny u kobiet w ciąży, laktoferyna owszem, z 11 na 34.

Jeszcze ciekawiej przedstawiają się wyniki suplementacji przez 30, 60 i 90 dni tymi dwiema substancjami. Dla siarczanu żelaza wyniki ferrytyny nie zmieniły się, dla laktoferyny w 30 dni wzrosły z 9 na 41, w 60 dni z 9 na 42, a dla 90 dni… no tu mamy problem, bo naukowcy źle wpisali wartość w tabelkę i jest tylko ostatnia cyfra, ale ogólnie wartości były coraz lepsze.

Jest tu tylko jeden problem. Według tego badania, siarczan żelaza w ogóle nie poprawia stanu zdrowia pacjentek! A przecież każdy zna jakieś kobiety, które sobie żelazem anemię wyleczyły, nawet jeśli nie zadziała to u każdej, średnia powinna wyjść dość korzystna.

Przyjrzyjmy się badaniom z udziałem dzieci cierpiących na anemię:

https://ijma.journals.ekb.eg/article_34024.html

Tu również efekty są bardzo dobre. Laktoferyna podniosła ferrytynę z 15 na 40, a zwykłe żelazo z 17 na 25.

No dobra, laktoferyna wydaje się taka cudowna, to czemu się czepiam? Czemu nie polecam od razu jej zakupu wszystkim kobietom? Chodzi o problem, który zaznaczyłem wyżej. Bardzo niepokojące wyniki innych związków żelaza, o wiele niższe, niż można się tego spodziewać po suplemencie. 3 miesiące nie podnosi poziomu ferrytyny w ogóle u żadnej z pacjentek! Rodzi to podejrzenie, że zastosowano suplement o najgorszym możliwym działaniu, by laktoferyna wypadła korzystniej.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32694162/

Tu porównano siarczan żelaza, ten sam, który w badaniach z laktoferyną wypadł tak słabo, ze zwykłym cytrynianem żelaza. Efekt? Siarczan podniósł ferrytynę o zaledwie 12, zaś cytrynian o 49.

Tu mamy badanie, gdzie siarczan żelaza po niemal miesiącu nie spowodował wzrostu poziomu ferrytyny:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7193469/

Badanie, gdzie laktoferyna nie wykazała się szczególną skutecznością w porównaniu do siarczanu:

https://obgyn.onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1080/00016340903117994

Oraz takie, gdzie jej skuteczność była nawet niższa:

https://academic.oup.com/cdn/article/3/Supplement_1/nzz044.FS08-02-19/5516718

Tu porównanie laktoferyny i siarczanu dało identyczne rezultaty:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16469988/

Cóż można powiedzieć… póki co raczej wstrzymałbym się jednak z zakupem laktoferyny, chyba że ktoś ma dużo pieniędzy. Jej zaleta to brak skutków ubocznych, takich jak zaparcia czy ból żołądka, a wada to dość wysoka cena. Trwają badania nad suplementami, które będą w stanie przejść przez początek naszego układu trawiennego w takiej formie, która umożliwia ich przyswojenie w dalszych odcinkach, co jest warunkiem skuteczności laktoferyny:

https://www.researchgate.net/publication/237012080_Oral_Delivery_of_Lactoferrin_A_Review

Jeśli ktoś pomimo suplementacji żelazem nie ma wzrostu poziomu ferrytyny, to raczej patrzyłbym na inne możliwe niedobory bądź towarzyszące choroby, które uniemożliwiają magazynowanie tego pierwiastka.

Kilka badań wykazało jednak duże korzyści z laktoferyny w porównaniu do zwykłego żelaza, więc nie przekreślałbym jej całkowicie. Dopiero próby kliniczne na szeroką skalę pozwolą rozstrzygnąć, czy faktycznie działa, czy może różnice w wynikach brały się z różnych preparatów o różnej przyswajalności.

Comments

comments

2 komentarze do wpisu „Laktoferyna. Cudowny preparat na uzupełnienie poziomu żelaza, czy kolejna ściema?”

  1. Ciekawa analiza. Przyznam, że nie słyszałam o zastosowaniu Laktoferyny jako środka podnoszącego poziom żelaza. Mnie lekarz polecił przy anemii nowy rodzaj żelaza- żelazo sukrosomalne – Sideral. Łączy w sobie brak efektów ubocznych (wspominanych w artykule), a jednocześnie szybką poprawę wyników krwi. Przetestowałam i mogę z czystym sumieniem polecić.

    Odpowiedz
  2. Od siebie dodam, że jeśli kogoś przez żelazo boli brzuch, to fajna jest forma „gentle iron” czyli dwuglicynian żelaza. Jestem ciekawa czy ktoś przebadał, na ile ta forma jest skuteczna w porównaniu do innych 🙂
    Laktoferynę stosuję od 3 tygodni. Może w końcu osiągnę wymarzone >70 poziomu ferrytyny!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz