Obłączki

Nadszedł ten dzień, gdy robię wpis o obłączkach. O mojej nemezis.

Jeśli zerkniecie na paznokcie, najlepiej na kciukach, zauważycie takie jasne jakby półksiężyce, u podstawy każdego paznokcia (czyli nie u tej strony, którą się obcina, tylko z drugiej). To są właśnie obłączki.

Nikt tak do końca nie wie, czym są. Było parę badań analizujących ich strukturę, wiadomo, że jest to widoczna część korzenia paznokcia, w której na skutek różnicy struktur inaczej odbija się światło. W dużym skrócie, im większy korzeń paznokcia, tym większy obłączek.

Co w nich jest takiego ciekawego? To, że zmieniają one swoją wielkość, w zależności od stanu zdrowia. Dla ludzi interesujących się medycyną już powinno być jasne, dlaczego to takie istotne. Mamy narzędzie diagnostyczne, które jest widoczne na pierwszy rzut oka, mamy je – że tak powiem – na dłoni. Dosłownie.

Dlaczego jednak nazwałem je swoją nemezis? Od wielu, wielu już lat próbuję dowiedzieć się, od czego zależy ich wielkość. I dalej nie wiem! Wiadomo, że znikają u osób z niektórymi problemami, ale z kolei u innych, stojących dosłownie nad grobem, są bardzo duże i wyraźne. Popatrzmy na kilka badań:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/24701356/

Zanikają one podczas infekcji HIV / AIDS, co więcej, ich zanik jest wprost proporcjonalny do postępu choroby.

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22959530/

Tu z kolei wykazano, że znikają również u osób z depresją.

Zarówno w przypadku ciężkich schorzeń wątroby, jak i nerek, dochodzi do całkowitego zaniku tych struktur, wraz z innymi charakterystycznymi zmianami w wyglądzie paznokcia.

Jest wiele innych doniesień, ale są to albo badania stare, albo prowadzone znacznie słabszą metodologią, niemniej obraz jest jasny, w części chorób dochodzi do zaniku obłączków. Oczywiście takie kryterium diagnostyczne jest bardzo niepewne, dużo osób ma na pewno ich brak jako cechę wrodzoną, co więcej nawet jeśli zgodzimy się, że one coś oznaczają, będzie to bardzo niejednoznaczne kryterium, coś jak gorączka. Ona jest objawem, ale może wskazywać na dosłownie dziesiątki tysięcy różnych chorób.

Przez lata próbowałem znaleźć cokolwiek, co naprowadzi mnie na ślad. Szukałem opisów terapii, gdzie robiono zdjęcia paznokci osób pod wpływem różnych środków, albo przed i po wyleczeniu różnych chorób. Wyszukiwałem cechy wspólne depresji i infekcji HIV. Testowałem na sobie dziesiątki suplementów, które miały uzupełnić niedobory wspólne dla tych dwóch chorób. Nic, zero.

Co udało mi się ustalić? Przede wszystkim, robią się dużo mniejsze na dietach wegetariańskich. Nie jest to pewne, bo miałem bardzo małą „grupę badaną” i tak naprawdę to była ankieta na grupie facebookowej, plus oglądanie paznokci wszystkich moich wege znajomych (a mam ich naprawdę dużo), niemniej różnice między wege a wszystkożercami wydają się naprawdę bardzo duże, zbyt duże, by był to przypadek, nawet przy tak niewielkiej grupie.

Podobne wyniki dała ankieta na forum nerwicy lękowej, tam również chorzy mieli ich znacznie mniej, niż powinno być w średniej populacji. Ankiety na forach ludzi z zespołem przewlekłego zmęczenia dają podobne wyniki.

Na forach internetowych udało się ustalić dwie rzeczy, dość często rosną one, gdy poda się hormony tarczycy, a także gdy uzupełni się niedobory B12. Ale to niepewne kryterium, bo u mnóstwa osób B12 nie dała najmniejszego nawet rezultatu, a największe obłączki jakie w życiu widziałem miała dziewczyna ze zdiagnozowaną niedoczynnością tarczycy. Co więcej, nijak to się ma do depresji i AIDS, więc ani tarczyca, ani B12 nie jest rozwiązaniem, a co najwyżej drobnym fragmentem układanki.

Z rzeczy, które testowałem na sobie bądź dość dokładnie sprawdziłem:

  • kwasy omega 3 wydają się nie mieć najmniejszego wpływu na ich wielkość, podobnie jak olej z ogórecznika czy wiesiołka, ale tych nie brałem na tyle długo, by mieć pewność
  • nie zależą one od poziomu żelaza
  • nawet skrajny niedobór selenu nie doprowadza do ich zaniku
  • nie wpływa na nie cysteina i ogólny poziom glutationu
  • ani wysycenie organizmu cynkiem, ani miedzią nic nie zmienia
  • są niezależne od poziomu witaminy D3
  • nie działa wysycenie organizmu substancjami likwidującymi stres oksydacyjny
  • nie działa wysycenie substancjami likwidującymi AGEs
  • nic nie dały substancje mające znacznie przyspieszyć wzrost paznokci, np biotyna
  • nawet u osób ze skrajnie upośledzonym krążeniem, obłączki były duże i ładne
  • nie działa ani tryptofan, ani tyrozyna
  • nic nie zmieniła suplementacja DHEA
  • nic nie daje kombinacja z wapniem i magnezem

Znakomita część wymienionych wyżej rzeczy to te, które są zaburzone zarówno w depresji, jak i w HIV/AIDS i często na dietach wege, ewentualnie były podawane w internecie jako prawdopodobne źródło.

COŚ wpływa na wielkość tych struktur. Ale co? Mam kilka hipotez, ale dość trudno je sprawdzić

Może się okazać, że chodzi tu o równowagę między układem współczulnym a przywspółczulnym, będącymi częściami naszego układu nerwowego, tego niezależnego od naszej woli, „autonomicznego”. Jeden odpowiada za „uciekaj albo walcz”, drugi za „odpoczywaj i rośnij”. Nerwicowcy czy osoby z depresją mają bardzo mocno pobudzony ten „agresywny”, może po prostu organizm nie rośnie tak jak trzeba? Problem z nimi jest ten, że można mieć nadmierne pobudzenie w jednym regionie ciała, ale równocześnie nadmierne wyciszenie w innym. Różnego rodzaju dysautonomie to bardzo skomplikowany temat i nie mam pojęcia, jak bloger miałby to ugryźć.

Spotykałem się z hipotezami, że chodzi o nadnercza. Zdjęcia paznokci osób wyleczonych z chorób nadnerczy tego nie potwierdzają, ale biorąc pod uwagę, że obłączek rośnie i maleje bardzo powoli, mogło po prostu nie starczyć czasu, by zmianę uchwycono na zdjęciu.

Może się okazać, że chodzi o aktywność mitochondrialną, sprawdzenie tego wymaga jednak brania sporej ilości suplementów mocno ją podbijających, takich jak koenzym Q10, karnityna czy kwas bursztynowy. To koszt kilkuset zł plus ryzyko, że taka ilość suplementów jednak zaszkodzi, aż tak mi nie zależy.

W chorobach, gdzie zanikają obłączki, jest zaburzona gospodarka NADH/NAD+, tu również odpowiedź dostarczyłby dość drogi preparat, sama niacyna na pewno nie pomoże (sprawdzałem). Hipoteza o tyle kusząca, że takie zmiany są w dosłownie każdej chorobie, w której dochodzi do zaniku obłączków.

Zmiany poziomu hormonów, takich jak testosteron, wymagają jednej rzeczy do sprawdzenia. Zdjęcia paznokci jakiegoś koksa z siłowni przed i po „bombie”. Wydawać by się mogło, że takich zdjęć powinny być miliony, ale nie znalazłem żadnego, na którym widać wyraźnie paznokcie.

Może też chodzić o skład flory jelitowej, ale to bardzo trudno w jakikolwiek sposób kontrolować. Wydaje mi się, że pierwszą wskazówką mogłaby być suplementacja albo preparatami żółci, albo specjalnym syntetykiem jednego z kwasów żółciowych, stosowanym w leczeniu objawowym niektórych chorób wątroby. Wskazówką jest tu fakt, że jego podanie całkowicie zlikwidowało u chorych zaburzenie krążenia, które doprowadzało do innych zmian w wyglądzie paznokcia.

Może chodzić o równowagę kwasowo – zasadową, ale i tu jest problem, bo co prawda dość łatwo się „odkwasić” zwykłą sodą kuchenną, to jednak w drugą stronę dość ciężko o interwencję bez ryzyka konsekwencji zdrowotnych.

Oczywiście w internecie jest mnóstwo ludzi, którzy uważają, że wiedzą gdzie leży problem, bo zobaczyli obrazek na którym ktoś napisał np „to od braku jodu!”. Brednia. Niewiele wiemy na pewno, ale to jedno można dość jasno powiedzieć, to nie jest „brak jodu”.

Podsumowując, mamy – jako ludzkość – możliwość odkrycia czegoś naprawdę niesamowitego, narzędzia diagnostycznego, dzięki któremu zerkając na swoje dłonie możemy wiedzieć co zrobić, by poprawić swój stan zdrowia. Nauka jednak nie jest tym zbytnio zainteresowana, a blogerzy nie mają środków.

Może jakiś czytelnik coś podpowie, zetknął się z przypadkiem zaniku / wzrostu?

Comments

comments

3 komentarze do “Obłączki”

  1. nie jestem koksem z siłki, ale za jakiś miesiąc zaczynam terapię hormonalną i mogę dać znać, jak prezentują się moje obłączki po testosteronie

    (btw nigdy nie zwracałem na nie uwagi; teraz jak tak patrzę wydają mi się małe, może dlatego, że nie jem mięsa od ponad 2 lat)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz