O mnie

Moja przygoda z „paramedycyną” zaczęła się trywialnie, od choroby. W pierwszej kolejności odwiedziłem wszystkich możliwych lekarzy, państwowych i prywatnych. Pomimo zmarnowania tysięcy zł z NFZ na przeróżne badania, a także niemałych sum z własnej kieszeni, ani o krok nie przybliżyłem się do diagnozy czy do poprawy swojego stanu zdrowia.

Zacząłem oczywiście szukać odpowiedzi w internecie, tu z niemałym szokiem odkryłem całą machinę, której jedynym celem jest oszukiwanie chorych ludzi i sprzedawanie im bezwartościowych paraleków. Przekonałem się, że grubo ponad 90% „nieoficjalnej medycyny” to ordynarne oszustwo, bądź ludzie bezmyślnie powtarzający te kłamstwa.

Zmuszony okolicznościami zrobiłem coś, co wcześniej uznawałem za niewybaczalny błąd: spróbowałem sam naprawić swoje zdrowie, mozolnie przekopując się przez porady wujka Google. Błąd, bo jakie szanse może mieć ktoś, kto nie ma wykształcenia medycznego? I stał się cud. W ciągu kilku tygodni byłem zdrowy. Tajemnicza choroba, przy której lekarze rozkładali ręce, okazała się konsekwencją trybu życia: skrajnym niedoborem witaminy D3 i kilku innych substancji.

W internecie mamy swoistą polaryzację postaw. Z jednej strony ludzi, którzy ślepo bronią wszystkiego, co jest związane z alt-medem, dla nich post na blogu czy film na youtube są dowodem na to, że dana terapia działa. Ale po drugiej stronie barykady też stoją fanatycy, broniący wszystkich aspektów „oficjalnego” systemu. Przypuszczam, że ci ludzie jeszcze całkiem niedawno naśmiewaliby się z mycia rąk przed operacją i bronili lobotomii frontalnej (mycie rąk i dezynfekcja skalpela były swego czasu alt-medem), koncerny farmaceutyczne nigdy się nie mylą i jedynym ich celem jest dbanie o nasze zdrowie, bo przecież nie zysk. Bardziej przypomina to wojny pseudokibiców, niż próbę dyskursu naukowego. Ale chyba tego głównie oczekują czytelnicy. Kochają krzykaczy, którzy wyraźnie staną po „ich” stronie. Ja jednak wyżej cenię prawdę, jaka by ona nie była.

W internecie mam dwie „misje”. Z jednej strony staram się obnażać oszustwa alt-medowe i walczyć z nimi, z drugiej zaś, opisuję te terapie alternatywne, które faktycznie zostały wstępnie przebadane i pomagały ludziom.

Jeśli ktoś dowiaduje się, że ma przed sobą kilka miesięcy życia, albo że już zawsze będzie cierpiał, poszuka metod alternatywnych. Nie powinno być tak, że próbując je odnaleźć, z jednej strony ma niemal wyłącznie szarlatanów, z drugiej zaś fanatycznych przeciwników wszystkiego, co akurat dziś jest nieoficjalne.

Jeśli w badaniach pod kontrolą placebo wyszło, że picie naparu z krwawnika cofa stwardnienie rozsiane (a tak właśnie było!), to chorzy mają prawo się tego dowiedzieć. Ale jednocześnie muszą też dowiedzieć się, że takie pojedyncze badania często są fałszowane dla rozgłosu. Jeśli już chcą szukać metod alternatywnych, niech wybierają te, które są chociaż częściowo przebadane. Zarówno dla nich, jak i dla ogółu społeczeństwa jest to o wiele korzystniejsze, niż oddawanie pieniędzy bandytom żerującym na ludzkim nieszczęściu.

Nie mam wykształcenia medycznego, za to studiowałem filozofię, gdzie moim ulubionym tematem była metodologia. To ten dział, który pozwala oceniać, co w nauce jest prawdziwe, a co nie. Można powiedzieć, że w analizie badań i medycyny jako takiej jest to ważniejsze, niż znajomość samego przedmiotu. Tej wiedzy zazwyczaj brakuje lekarzom czy biologom prowadzącym blogi okołomedyczne. Mają wykształcenie pozwalające im powiedzieć, jakie obecnie są zalecenia przy leczeniu poszczególnych schorzeń, ale niekiedy zerowe kwalifikacje do oceny, czy te zalecenia są słuszne.

Niemniej czytając moje wypowiedzi czy na forum, czy na blogu bądź stronkach trzeba brać pod uwagę to, że nie jestem lekarzem i wszystko, co piszę, jest raczej filozoficzną rozprawką, próbą trzeźwego spojrzenia bez zacietrzewionego trzymania się jednej ze stron. A już w żadnym wypadku nie wolno traktować moich wypowiedzi jak porady medycznej. Żadna też, podkreślam, żadna z omawianych przeze mnie terapii nie jest mojego autorstwa.

Comments

comments

16 komentarzy do “O mnie”

  1. Bardzo, bardzo wierzę, że ma Pan rację, a właściwie WIEM, ŻE MA PAN RACJĘ. Mądra profilaktyka to podstawa dobrego zdrowia. Popieram i rozpowszechniam 🙂

    Odpowiedz
  2. Jeśli jest pan przeciwnikiem metod dr Zięby i podważa zachwyty nad K2 MK7, to dlaczego reklama D3+MK7 wisi pod zdjęciem wyżej??

    Ważne, żeby kasa się zgadzała?
    No to nie jest pan wcale tak daleko od metod dr Z.

    Odpowiedz
    • Reklama jaka Ci się wyświetla nie zależy od autora. To reklamy google – uzależnione od tego co Ty wcześniej przeglądałaś w sieci.

      Odpowiedz
  3. Witam,
    przekopuję internet w poszukiwaniu odpowiedzi co mnie dręczy.
    Oczywiście wygląda, że to borelioza.
    Trafiłam na Twój blog gdzie czytam coś całkiem odmiennego niż w całym internecie zdominowanym przez konieczność długotrwałej terapii.
    Czy jest możliwość kontaktu z Tobą?
    Przesłałabym listę objawów, może zasugerujesz coś innego niż bolerka.
    Wolałabym uzupełniać niedobory witaminy D niż łykać antybiotyki 🙂
    Jeśli chciałbyś mi pomóc to proszę o kontakt na maila.
    Pozdrawiam
    Ania

    ps. nie zauważyłam nigdzie linku „kontakt”

    Odpowiedz
  4. Brao Ty. Także zajmuję się prewencją zdrowia i potwierdzam Twoje wnioski. Na wielu forach wkręcanie w choroby i im bardziej ktoś ”chory” tym bardziej ”toksyczny”. Ludzie wpadają w paranoję i mam wrażenie, że oni lubią chorować. Mało kto zechce zrozumieć, że jak myślisz tak masz. Psychika ma tutaj dużo do powiedzenia. Jest placebo, jest nocebo. Zarówno medycyna alternatywna jak i niekonwencjonalna tworzy parasol strachu, żeby wciskać ”przewlekle” lekarstwa lub suplementy diety. Dystrybutorzy wkręcają często taki kit, iż trudno uwierzyć że ludzie tego nie dostrzegają.

    Odpowiedz
    • A co z obniżoną odpornością po długoletnim faszerowaniu antybiotykami i co ze zmutowanymi bakcylami, wirusami czy pasożytami, które mają wtedy raj w takim wątłym ciele? Od zarania dziejów były te obrzydlistwa a później zaczęto wymyślać choroby tylko czemu nikt nie wspomina od czego to się wywodzi.

      Odpowiedz
  5. Czy ważne czy ktoś ma nazwisko czy nie ważne że pisze prawdę!
    Borelioza? Jak się pogada z patomorfologami to można dowiedzieć się co nieco więcej np. że takie wyniki z western blota mogą jeszcze świadczyć np. o bytowaniu krętka bladego czyli o kile bo nie tylko borrelia burgdorferi jest krętkiem, a tego już nikt nie wspomina. Antybiotyki są pomocne ale powinno się je stosować np. w sepsie (bakteriemii) dla ratowania życia a nie do długiego bezmyślnego podawania i wyjaławiania całkowitego organizmu do takiego stopnia, że ten organizm nie umie się już normalnie bronić przed zwykłymi infekcjami. Podniesienie odporności to podstawa! Zastanówcie się dlaczego Azjaci, Meksykanie, Hiszpanie, Włosi nadużywają przypraw i ziół bo tam tego paskudztwa jest multum i tak się ratują jedzcie kurkumę, oregano, kiszone kapusty, ogórki, zielone sałaty itd. co natura dała a będziecie zdrowi.

    Odpowiedz
  6. Nie jest Pan chory na borelioze wiec nie ma Pan pojecia co to znaczy. Tez w to nie wierzylam dopoki borelioza mnie rozlozyla na lopatki

    Odpowiedz
  7. Będę ogromnie wdzięczna za poradę i pomoc rak, niedokrwistość, Zakrzepica, krwotoki mam 31 lat większość czasu w szpitalu. Ostatnio wypisano mnie do domu z anemia HGB 5,3 mool dziś w badaniach zelazo w normie a ferretyna 206 a norma do 100 co robić jakie badania. Proszę o pomoc albo @. Z tego artykułu dowiedziałam się więcej niż od lekarzy przez 2 tyg w szpitalu

    Odpowiedz
  8. chłopie głupoty piszesz , ciesz się że nie masz boreliozy to jest masakra -nie tłumacz ludziom że nie mają tej choroby bo teraz są sposoby na jej diagnostykę – nie wyleczenie, owszem ludzie ufają pseudo lekarzom ale ten kto naprawdę choruje to wie co ma robić – …….płacić.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz