Ban na acetylocysteinę plus kilka sposobów na uniknięcie covid

Niedawno pojawiły się informacje, że w USA mają zakazać sprzedaży NAC, n-acetylocysteiny. Jest to częściowo prawda, tamtejsza agencja leków, która jest tak naprawdę pieskiem na smyczy koncernów, regularnie próbuje zbanować wszystko, co stanowi jakąkolwiek konkurencję dla leków objętych patentami. Tu mamy jednak dość ciekawą sytuację, bo NAC jest bardzo skutecznym środkiem wzmacniającym odporność przeciw infekcjom wirusowym. Próba usunięcia jej z rynku w samym środku pandemii budzi pytania, czy przypadkiem nie jest to akcja mająca na celu umocnienie pozycji szczepionki?

Pytanie jak najbardziej zasadne. Próba zbanowania substancji mającej tyle udowodnionych badaniami korzystnych działań na organizm, plus sposób w jaki się to robi aż krzyczą „to spisek!”. Owszem, to jest działanie mające na celu umocnienie monopolu sprzedawców środków alternatywnych, ale… czy konkretnie chodzi o szczepionki?

Trzeba sobie odpowiedzieć na dwa pytania. Pierwsze, na ile cysteina jest w stanie zagrozić w ogóle szczepionkom, drugie, czy faktycznie to zgrało się w czasie z pandemią.

Popatrzmy na to, ile acetylocysteiny trzeba zużyć, żeby zapewnić ochronę przed wirusami. W badaniach stosowano 2 gramy dziennie przez cały rok, co daje 700 gramów rocznie na osobę. W USA żyje 330 milionów osób, co oznacza, że gdyby każda osoba jadła 700 gramów, rocznie zużyliby 230 milionów kilogramów. 230 000 ton. Roczna konsumpcja n-acetylocysteiny w USA to około 3000 ton. Przy odliczeniu dzieci wychodzi, że cysteinę w wystarczającej dawce bierze 1 osoba na 50. Oczywiście będą tu nieścisłości, bo część cysteiny jest wykorzystywana w innych celach, to normalny lek stosowany w terapiach zatruć, jest dodawana do karmy dla zwierząt i tak dalej. Jakby to dokładniej policzyć, mogłoby się okazać, że będzie to mniej niż 1 osoba na 100. Rynek jest marginalny i po prostu nie ma wykrywalnego wpływu na przebieg pandemii ani na odsetek osób zaszczepionych, bo ktoś przeciwny szczepionkom nie poleci na zastrzyk tylko dlatego, że nie może zamówić cysteiny w swoim ulubionym sklepie tylko musi w innym.

A co ze zgraniem w czasie? I tak, i nie. Owszem, akcje podjęto teraz. Ale próby zbanowania NAC trwają od 2010, kiedy to pierwszy raz FDA próbowała nastraszyć sprzedawców, wysyłając im listy w których pisała że NAC jest lekiem, a nie suplementem (właśnie takie listy wysłali też w 2020, co zaowocowało zdjęciem NAC ze sprzedaży w jednym z największych sklepów internetowych).

Podsumowując, nie. To absolutnie nie wygląda na akcję mającą na celu „ochronę szczepionek” czy w ogóle cokolwiek wspólnego z covid. NAC owszem, jest konkurencją, ale dla zupełnie innych leków, dla niszowych terapii na rzadko spotykane choroby, gdzie rzeczywiście może zagrozić sprzedaży patentowanych pastylek.

Cała ta zadyma wokół pandemii to bardzo ciekawa gra pomiędzy największymi figurami na planszy. Oczywiście koncerny chcą sprzedać szczepionki, ale z drugiej strony są kraje, którym bardzo zależy na jak największej ilości zachorowań w Europie i USA, bo to osłabia te kraje. Dlatego ruchy antyszczepionkowe bardzo często powtarzają sensacyjne artykuły publikowane przez… Rosjan. Co więcej, inne koncerny farmaceutyczne chciałyby sprzedać jak najwięcej leków na aktywną chorobę, więc też są przeciwne szczepieniom.

W krajach, gdzie system opieki zdrowotnej jest publiczny, wprowadza się lockdowny, bo to jedyny sposób na uniknięcie zapchania szpitali. W USA jest prywatny, więc mają to gdzieś, niech sobie ludzie umierają na ulicy, byle pieniądze przynieśli w zębach przed śmiercią. Kogo stać, ten dostanie opiekę, najwyżej podniesie się ceny. Korporacje oczywiście są przeciwne lockdownom, bo najwięcej na tym tracą. Chiny wprowadziły skrajny zamordyzm i w efekcie mają… mniejszy zamordyzm, bo całkowicie zdławili pandemię dość drastycznymi metodami, w efekcie ludzie mają względny luz. Banki grają tak, by ugrać na inflacji i by to szary obywatel zapłacił koszty stóp procentowych.

Graczy jest naprawdę dużo i próba wyjaśnienia tego wszystkiego przez wskazanie palcem tylko jednego z nich jest po prostu głupia. Przypomina to historię o ślepcach, którzy próbowali opisać słonia i potem prawie się pobili między sobą, bo każdy myślał, że inni kłamią. „Co, jakie kły, nie było żadnych kłów, słoń to wielka trąba!!”.

Wracamy do covid i ochrony przed nim. Słowo wyjaśnienia, dlaczego to takie ważne, bo do niektórych dalej nie dotarło. Jakiej by tu analogii użyć… wyobraźcie sobie, że robicie imprezkę, wpada na piwo 5 osób. Nie ma sprawy, stać Was, postawicie te kilka butelek, będzie fajnie. A teraz sobie wyobraźcie, że zamiast 5 osób, przyszło 200. Na drugi dzień też. I znowu. I znowu. Dacie radę napoić i ugościć tyle osób? Albo nagle żywność kosztuje 40 razy więcej. Zamawiacie pizzę i zamiast 50 zł, trzeba zapłacić 2000. A wypłata taka sama. I trzeba za nią przeżyć cały miesiąc.

Tak właśnie jest z covid, Francja zrobiła badania, gdzie obliczyli obciążenie systemu podczas sezonów grypowych.

https://www.nature.com/articles/s41598-021-89912-y

W szczycie zachorowań dochodziło to do 200 łóżek intensywnej terapii, na cały kraj. Dla porównania, w szczycie pandemii covid, pomimo wprowadzenia dość silnego lockdownu, zajęte było 8000 łóżek. Czterdzieści razy więcej. Jest fizyczną niemożliwością, żeby system to przyjął i się nie załamał, żadne memy gdzie ze zdjęciami tego jednego jedynego szpitala w którym były pustki tego nie zmienią. Jeśli zastanawiacie się, skąd mamy galopującą inflację i takie ceny żywności i benzyny jakie mamy, odpowiedź też tkwi w pandemii. I nie w lockdownach, bo utrata pracy przez trenera personalnego nie doprowadza do międzynarodowego kataklizmu. Przyczyną są zerwane łańcuchy dostaw.

Łańcuch dostaw to taka śmieszna rzecz, dawniej to wyglądało tak, że kowal robił pług, rolnik pługiem orał pole, wozem wiózł ziarno do młyna, młynarz mielił, innym wozem wieźli to do piekarni, piekarz piekł chleb, ktoś inny rozwoził to po sklepach, ludzie kupowali. Jeśli zabraknie tylko jednego elementu, nie będzie rano bochenka. Oczywiście w tak prymitywnym układzie wszyscy robią zapasy i jest duża plastyczność, ale w nowoczesnych systemach takiego czegoś nie ma. Jak jedna zasmarkana fabryczka w Bangladeszu nie dostanie piasku i nie wyprodukuje szyb, stanie cała linia produkcyjna samochodów i staną wszystkie fabryki, które tę linię miały zaopatrywać, bo fabryka samochodów nic od nich nie kupi. Masowe zachorowania sprawiły, że takich luk w łańcuchach zrobiło się po prostu za dużo. System nie wytrzymał. Świat jest na granicy krachu finansowego i temu właśnie próbowano zapobiec lockdownami.

Drugi problem to kompletnie nieznane skutki uboczne i powikłania choroby. Nie wiemy, co będzie z ozdrowieńcami. Jest mnóstwo chorób, które po latach dają poważne konsekwencje. Jeden na kilkuset pacjentów, którzy wyzdrowieli z odry, po kilku, kilkunastu latach zaczyna powoli zamieniać się w warzywo i umiera. I nie istnieje na to żadne lekarstwo. Jedna Polka na 50 umiera na raka, bo kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat wcześniej przechorowała, zapewne bezobjawowo, infekcję brodawczakiem. Kilkadziesiąt tysięcy osób u nas w kraju ma stwardnienie rozsiane, którego by nie mieli, gdyby uniknęli w dzieciństwie infekcji wirusem Epsteina-Barr. Ten sam wirus jest podejrzewany o wywołanie całej grupy nowotworów, trwają obecnie badania w tym kierunku. Covid to nie taka sobie grypka gdzie wirus zagnieżdża się w nosie i po chwili go nie ma, on zasiedla prawie każdy organ w naszym organizmie. Mózg, jelita, serce, nerki… Nikt nie wie, co będzie się działo za kilka, kilkanaście lat.

Wracamy do clue, czyli sposoby na uniknięcie. O tym już rozpisywałem się wcześniej w kilku miejscach:

Koronawirus – zapobieganie COVID podnoszeniem odporności.

Hipoteza zatrzymania pandemii podnoszeniem odporności + kilka metod naturalnych

Terapia Donalda Trumpa

Tu dorzucę kilka nowych wyników badań. Po pierwsze, nieszczęsna witamina D3.

https://academic.oup.com/ajcn/advance-article/doi/10.1093/ajcn/nqab389/6448988

W tym badaniu wykazano rzecz oczywistą – im wyższy poziom D3, tym niższe ryzyko zgonu. Ale równocześnie ustalono, że suplementy nie mają żadnego wpływu na to ryzyko. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta. To nie wysoki poziom D3 chroni przed chorobami, tylko ciężkie choroby sprawiają, że ten poziom spada (bo pacjent po prostu nie wychodzi na słońce). Stąd iluzja, że D3 ma silne działanie ochronne. Nie ma.

https://www.nature.com/articles/s41598-021-02701-5

Tu z kolei wykazano, że suplementy D3 owszem, mają działanie ochronne, ale tylko wtedy, gdy są brane kilka, kilkanaście dni przed infekcją. Jeśli od suplementacji minął ponad miesiąc, efekt jest prawie niewykrywalny. Mocniej chronił kalcyfediol, wyraźnie słabiej cholekalcyferol. Kalcyfediol jest niedostępny bez recepty. Działanie ochronne było bardzo słabe, ta „lepsza” wersja zmniejszała ryzyko o 35%, ta „gorsza” o 25%.

Zaskakująca okazała się aspiryna.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/labs/pmc/articles/PMC8123385/

Ten najpopularniejszy chyba lek przeciwbólowy, przepisywany w niskich dawkach na problemy z sercem, zmniejszył śmiertelność z powodu covid dwukrotnie! Warto podkreślić, że nie chroniła ona przed samym zachorowaniem, a jedynie przed powikłaniami ciężkiego przebiegu. Działanie ochronne miała już dawka pomiędzy 50 a 100 mg dziennie, przy okazji takie dawki znacząco zmniejszają ryzyko zawalu czy udaru niedokrwiennego. Jednocześnie wyższe będzie ryzyko udaru krwotocznego, ale na każdego pacjenta którego aspiryna w ten sposób zabije przypadnie kilkunastu, którym uratuje życie. Co najciekawsze, aspiryna chroniła też bardzo wyraźnie przed przynajmniej kilkoma nowotworami. Bardzo ciekawy suplement, nazywany przez niektórych witaminą S. Kiedyś napiszę o nim więcej, w tym podam kilka sposobów, jak chronić się przed możliwymi powikłaniami, takimi jak krwotoki i uszkodzenia żołądka.

Comments

comments

Dodaj komentarz