Wspomaganie leczenia raka żołądka

Ojciec mojej dobrej koleżanki miał kilka niepokojących objawów – bóle pod żebrami, szybka utrata wagi. Gastroskopia potwierdziła najgorsze objawy – mocno rozlany, słabo rokujący rak żołądka. Poproszono mnie o pomoc – skoro już to robię, czemu nie opisać tego procesu? Komuś może to pomóc. Co więcej, opisana terapia byłaby również skuteczna w przypadku innych nowotworów, większość opisanych tu ziół wykazywała bardzo szerokie działanie.

Najważniejsza rzecz – jak ognia unikać tego wysypiska śmieci, jakim jest youtube, blogi, facebook i cała reszta. Czasem zdarza się tam trafić na perełkę, ale to jest niemal dosłownie grzebanie w kloace.

Opieramy się wyłącznie na opublikowanych w renomowanych czasopismach wynikach badań naukowych. Wbrew pozorom, jest ich całkiem sporo. Oczywiście nie ma żadnych poważnych prób klinicznych z udziałem ludzi, ale to nie znaczy, że nie ma nic.

Opublikowano już tysiące badań z udziałem zwierząt. Na takich powinno się opierać. Szarlatani często sprzedają zioła czy witaminy, przedstawiając badania, w których zabijały one komórki nowotworowe w probówce – ale często okazuje się, że tego zioła trzeba jeść na przykład czterysta kilogramów (tu nie ma błędu) dziennie, żeby osiągnąć zabójcze dla nowotworu stężenie. Badania w probówce to ostateczność.

Oczywiście bardzo wiele leków, które doskonale działają u zwierząt, nic nie da człowiekowi – niestety, trzeba mieć tego świadomość. Po prostu nie mamy nic innego, na czym można się oprzeć. Na szczęście zazwyczaj dotyczy to lekarstw, które w jakiś sposób wpływają na organizm „pacjenta”, w tym wypadku myszy laboratoryjnej, a nie na same komórki nowotworowe. Wszelkiego rodzaju zioła, które wywołują apoptozę (śmierć komórki nowotworowej), niemal na pewno zadziałają u człowieka tak samo, jak u myszy. W badaniach takich wszczepia się zwierzęciu ludzkie komórki nowotworowe.

Idea, która stoi za całą „terapią” jest bardzo prosta. Zastosować jednocześnie kilka, albo nawet kilkanaście ziół i suplementów, każda taka rzecz spowalnia chorobę o kilkanaście, czasem kilkadziesiąt procent. W najgorszym wypadku, niektóre efekty zsumują się, przedłużając życie pacjenta nawet kilkukrotnie. W najlepszym – zajdzie efekt synergii i uda się całkowicie zniszczyć chorobę.

Kilka słów o tej całej „synergii”. Mamy dawkę powiedzmy rtęci, która zabija co setnego szczura. Mamy też dawkę ołowiu, która zabija co setne zwierzę. Podajemy obie naraz setce szczurów. Na „chłopski rozum” powinny zdechnąć tylko dwa, a może nawet jeden, jeśli obie trucizny „trafią” na tego samego osłabionego osobnika. W praktyce – padną wszystkie. Po cichu można liczyć, że podobny efekt zajdzie przy komórkach nowotworowych.

Podkreślam, że są to wszystko dywagacje teoretycznie, zioła mogą nie mieć efektu jaki wykazały u zwierząt. Bardzo ostrożnie też należy podchodzić do wyliczeń dawek, zastosowałem najczęściej używane przeliczniki, ale one są bardzo niedokładne.

Co najważniejsze – nikt nie może dać gwarancji, że ta mieszanka w ogóle w jakikolwiek sposób zadziała. Zdarza się, że takie wstępne badania na zwierzętach są fałszowane. Jest możliwość, że zioła nawzajem zniosą swoje działanie i jedno z nich „uratuje” komórki nowotworowe przed działaniem innych. Może też tak być, że po prostu pomylę się w dawkowaniu – ale jeśli już, to będą to dawki zbyt niskie, a nie zbyt wysokie, niemal wszystkie zalecane tu zioła i suplementy są w sprzedaży w takich właśnie dawkach, jak tu opisane, albo niewiele niższych. Na koniec, może też zajść jakaś reakcja pomiędzy ziołami i suplementami, która sprawi, że staną się one wręcz toksyczne dla pacjenta. Terapie tu opisane nie zostały w większości dokładnie przebadane u ludzi i nikt nie może dać gwarancji, że zadziałają albo że na pewno nie zaszkodzą. Odrzucałem wszelkie terapie, w których było jakiekolwiek ryzyko zbliżenia się do dawki toksycznej dla człowieka, ale nikt nie przewidzi wszystkiego.

Od czego zaczniemy? Na początek zwykły lek. Chyba sole kwasu dichlorooctowego będą dobrym punktem startowym. Opisano już naprawdę dużo przypadków wyleczeń – tak, wyleczeń – u ludzi. Tu jeden z bardziej spektakularnych.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5554882/

Przypadek czerniaka, gdzie po wykorzystaniu wszystkiego, co oferuje współczesna medycyna, a także całej serii ziół, witamin i terapii alternatywnych, bez żadnych większych efektów, pacjent sięgnął po sól kwasu dichlorooctowego. Nowotwór zaczął znikać, aż do momentu, gdy po prostu nie dało się go już wykryć w organizmie pacjenta żadnymi badaniami. Dopiero po czterech latach, gdy pacjent zaprzestał terapii, choroba powróciła. Nie wiadomo, co stało się potem – czy wznowienie terapii pozwoliło na powtórzenie sukcesu.

Zarówno dawkowanie, jak i środki ostrożności omówiłem na witrynie ogólnie dotyczącej nowotworów:

http://nowotwory.lekiznatury.net.pl/dca.html

DCA to nie jest zioło, to lek mający niekiedy poważne skutki uboczne. Potencjalnie jest najsilniejszym specyfikiem z tu wymienionych, ale jest też najgroźniejszy. Powinien być stosowany pod kontrolą lekarza, niestety wątpię, by znalazł się lekarz gotowy prowadzić takie leczenie.

DCA łączy się z koenzymem Q10, który zresztą sam w sobie miał dość wyraźne działanie, a w połączeniu z beta glukanem (główny składnik aktywny grzybów shiitake) znacznie spowolnił rozwój niektórych guzów – około pięciokrotnie!

http://ar.iiarjournals.org/content/38/6/3291.full

Zioła – daidzeina i inne izoflawony. Po podaniu ich myszom, które miały wszczepione ludzkie komórki nowotworu żołądka, choroba znacznie spowolniła, zwierzęta żyły o wiele dłużej. Najwyraźniejsze działanie miała daidzeina i właśnie pod nią powinno się ustawić dawkowanie.

Efekt przyniosła dawka 0,4 miligrama dziennie, co odpowiada 120 miligramom u ważącego 70 kilogramów człowieka. Niestety, takie dawki suplementu będą dość kosztowne, przy sprowadzaniu zza granicy około 60 dolarów miesięcznie, korzystając z polskiego odpowiednika – jeszcze kilka razy drożej.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23659450

Dla równowagi, rzecz bardzo tania – soda oczyszczona. Nie, to nie „mit internetowy”. W badaniu u myszy, odpowiednik 12 gramów sody dziennie dla ważącego 70 kg człowieka przedłużył życie zwierząt kilkukrotnie (!).

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2834485/

Nie miało to wpływu na rozwój pierwotnego guza, ale bardzo mocno ograniczyło przerzuty. Nie wiadomo oczywiście, czy zadziała to w przypadku nowotworu żołądka u człowieka, ale myślę, że koszty rzędu 5 zł miesięcznie (lub 50 groszy przy zakupie hurtowym) będą do przełknięcia dla kogoś z wyrokiem śmierci.

Zielona herbata. Tutaj mamy nieco pomieszane wyniki. Z jednej strony, mamy badania na liniach komórkowych, gdzie herbata powodowała śmierć komórek, z drugiej – badania, gdzie zapobiegała ona rozwojowi choroby. Nie mamy jednak takiego, gdzie podano ją już chorym zwierzętom. Za to bardzo wyraźnie wpływała na inne rodzaje nowotworów.

https://academic.oup.com/jn/article/134/12/3431S/4688690#112260367

Jako że sytuacja jest dość podbramkowa, warto sięgnąć po dość wysokie dawki – toksyczność u człowieka może pojawiać się już przy 50 mg / kg / dzień, co daje 3500 mg, ja celowałbym dla bezpieczeństwa pacjenta w dość wysoką, ale jednak całkowicie bezpieczną dawkę 500 mg EGCg dziennie. Z pewnością znajdą się osoby, które uznają zalecenia dawki tak zbliżonej do toksycznej za niedopuszczalne na blogu – informuję, że odpowiada to 4 filiżankom zielonej herbaty.

Astaksantyna. Podanie jej zwierzętom z wszczepionymi komórkami nowotworowymi dało efekt, którego nie można uzyskać chyba żadnymi współczesnymi lekami. Co prawda nie dotyczyło to akurat tej odmiany choroby, ale zmniejszenie tempa wzrostu guza około dwudziestokrotnie każe przymknąć na to oko, zwłaszcza że badania w probówce wykazały aktywność przeciw nowotworowi żołądka.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4922829/

Użyto dawek 2 i 4 mg/kg masy ciała zwierzęcia, co oznacza 11-22 mg astaksantyny dla człowieka.

Kurkumina. Tu efekty u zwierząt były naprawdę ciekawe. Guzy rozwijały się dwukrotnie wolniej:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5537064/

Niestety, z dawkowaniem będą tu duże problemy. Co prawda wiadomo, ile dostały zwierzęta, wiadomo, jak to przeliczyć na odpowiednik u człowieka, ale problemem jest przyswajalność z suplementów, która może różnić się nawet kilkaset (!) razy. Dlatego sugerowałbym najwyższą dawkę, jaka wydaje się bezpieczna. Rodzaje suplementów opisałem tutaj:

http://naturalneleczenie.com.pl/2018/11/20/kurkumina/

Resweratrol. Odpowiednik 240 mg/dzień dla ważącego 70 kg człowieka spowolnił rozwój guza niemal trzykrotnie.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3836800/

Kadzidłowiec, a konkretnie kwas bosweliowy, AKBA. Spowalniał on rozwój ludzkiego nowotworu żołądka u myszy, w stopniu wprost zależnym od dawki. Najwyższa sprawdzona dawka odpowiada około 1 gramowi dziennie u człowieka, przy czym nie oznacza to 1 grama tabletek – zawierają go one o wiele mniej, kilkanaście do kilkudziesięciu procent. Oznacza to, że koszta mogą być dość wysokie, ale da się na rynku wyszukać tańsze suplementy.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23500016

Kiełki brokuła zawierają sulforafan. Wiele badań sugeruje zarówno działanie chroniące przed rozwojem raka żołądka, jak i spowalniające rozwój już istniejących nowotworów, chociaż akurat w tym konkretnym nie było badań. W badaniu z udziałem ochotników stosowano dawkę 68 gramów kiełków dziennie.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6021020/

Niezwykle skuteczny okazał się szafran. Podanie go chorym zwierzętom z trzema różnymi odmianami nowotworów przedłużało ich życie około dwukrotnie, a niekiedy trzykrotnie:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2025883/

Problemem będzie dawkowanie. W badaniu użyto około 1 grama alkoholowego ekstraktu szafranu. Nie podano jednak, z jakiej ilości zioła pozyskano taką ilość. Wiadomo jednak, że jest to dawka bliska toksycznej – 3 gramy ekstraktu były już zabójcze.

Czarnuszka miała działanie silniejsze od większości znanych leków. Zmniejszyła tempo wzrostu guza ponad dziesięciokrotnie, a w wyższej dawce całkowicie zapobiegła śmierci zwierząt. Co prawda dotyczyło to innego rodzaju nowotworu, ale badania na liniach komórkowych potwierdzają potencjalny efekt leczniczy także w przypadku innych.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17581684

Najsilniejsze przebadane działanie miała dawka 50 mg olejków podanych myszy. Niestety, po pierwsze – były one wstrzykiwane do wnętrza guza, co jest nierealne w warunkach terapii domowej, po drugie – 50 mg u myszy to ponad 10 gramów u człowieka. Jako że nasiona czarnuszki zawierają tylko 0,5% olejków, oznacza to aż 2 kilogramy nasion dziennie. Uwaga – olejki eteryczne to nie to samo, co olej z czarnuszki!

Z bardziej „realnych” rzeczy, warto przyjrzeć się tymiankowi. Już dodatek 0.1% suszonego tymianku do diety zwierząt zmniejszył tempo wzrostu eksperymentalnego raka piersi o 85%. Takie wartości są bardzo łatwe do osiągnięcia, a także tanie, kilogram suszu można kupić za kilkadziesiąt zł.

https://www.researchgate.net/publication/332299669_Anticancer_Activities_of_Thymus_vulgaris_L_in_Experimental_Breast_Carcinoma_in_Vivo_and_in_Vitro

Nie ma co prawda potwierdzonego związku między witaminą D3 a ogólnym ryzykiem zachorowania na nowotwory, ale w przypadku akurat raka żołądka chorzy mają znacznie niższy poziom. Nie zaszkodzi wydać 5 zł na suplement, tak dla pewności.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5027024/

Coś, co nieco wykracza poza „medycynę naturalną” – artemisina, a dokładniej forma DHA. W dawce u myszy 30 mg / kg / dzień praktycznie całkowicie zatrzymała rozwój choroby:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23907579

Jeśli dobrze liczę, będzie to odpowiednik 175 mg dziennie. Niby można to kupić jako suplement diety, to zwykły wyciąg ziołowy, z drugiej jednak strony, w tym wypadku robiłbym to pod kontrolą lekarza.

Kolejna substancja to catalpol. Dość ciężka do kupienia i nie do końca przebadana. W dawce w przeliczeniu około 240 mg na dobę u człowieka, rozwój wszczepionego raka żołądka u zwierząt był spowolniony około trzykrotnie, zapobiegał on też przerzutom.

https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0753332217370130

Nie jestem jednak w stanie nic powiedzieć ani o potencjalnych zagrożeniach terapii, ani o środkach bezpieczeństwa.

Kapsaicyna. Znowu trzeba złożyć dwa oddzielne badania – zabijała komórki nowotworu żołądka w probówce, ale u zwierząt sprawdzano jedynie w przypadku raka trzustki. Dawką odpowiadającą działającej u zwierząt wydaje się 17 miligramów dziennie. Przy czym bardzo wysokie dawki kapsaicyny zwiększały ryzyko rozwoju raka żołądka u człowieka.

Kwercetyna miała niezbyt silne działanie, ale jednak wykrywalne. Zaletą jest to, że nawet biorąc dawkę 500 mg sugerowaną przez producenta suplementu, będziemy brać trzy razy więcej, niż zastosowano w tym badaniu:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6274130/

Graviola – śmiesznie tani ale mający bardzo wyraźne działanie specyfik. Dawka odpowiadająca 500 mg dziennie dwukrotnie spowolniła rozwój raka trzustki, w przypadku raka żołądka są tylko obiecujące badania na liniach komórkowych.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3371140/

Ekstrakt z imbiru. Niestety, nie podano ile tego imbiru zostało wykorzystane do przyrządzenia porcji suplementu, ale wiemy, że użyto około 600 mg ekstraktu alkoholowego w przeliczeniu na dorosłego człowieka. To wystarczyło, by spowolnić tempo rozwoju raka prostaty około trzykrotnie:

https://www.researchgate.net/publication/51578395_Benefits_of_whole_ginger_extract_in_prostate_cancer

Badania nad liniami komórkowymi innych rodzajów nowotworów również były bardzo obiecujące.

Shiitake – nie byłem w stanie dotrzeć do badań mogących pomóc ustalić dawkowanie, ale efekty antynowotworowe, w tym również dotyczące nowotworu żołądka były bardzo silne.

Pora na medycynę chińską. Coś, co nazywa się „Jinlong capsule” i zapewne pod taką nazwą jest sprzedawane, w dawce niemal 10 gramów dziennie, spowolniło rozwój wszczepionego zwierzętom nowotworu żołądka około dwukrotnie:

https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0753332218331500

Czosnek. Odstały ekstrakt z czarnego czosnku spowolnił rozwój guza dwukrotnie, w dawce około 5 gramów dziennie.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21922142

Efekty oleju z czosnku opisano w innym badaniu jako „dramatyczne”, nie udało mi się jednak dotrzeć do dawkowania. Badania nad zwykłym czosnkiem przeprowadzono jedynie na liniach komórkowych, ale dały bardzo dobre rezultaty.

Chiński ekstrakt z ropuchy, a konkretnie jego składnik o nazwie resibufogenin również spowolnił dwukrotnie rozwój guza, a także bardzo mocno zredukował ilość przerzutów. Dawka to około 60 mg dziennie, ale ani nie jestem w stanie nic powiedzieć o sposobie dawkowania (czy w ogóle bierze się to doustnie, czy powinno się wstrzykiwać, wcierać w skórę czy cokolwiek innego), ani nic nie wiem o skutkach ubocznych i potencjalnym ryzyku.

Gotu kola zawiera substancję, której nazwy chyba nie powinno się tłumaczyć – „asiatic acid”. Dawka odpowiadająca około 600 mg dziennie u człowieka kilkukrotnie spowalniała rozwój nowotworu płuc u zwierząt, zaś jego pochodna była równie skuteczna w badaniach nad komórkami raka żołądka. Jest to już jednak bardzo duże naciąganie pod tezę, przede wszystkim – 600 mg jednej ze składowych będzie odpowiadać naprawdę kosmicznym ilościom samego zioła.

Kilka rzeczy, które brałbym bardziej na „intuicję” – pomagały w innych nowotworach, wyglądały obiecująco w niektórych badaniach, więc czemu nie spróbować?

N-acetyl-cysteina, 2 gramy dziennie

Beta alanina, 2 gramy dziennie

Bardzo lekko uprażone i mielone siemię lniane, 30-40 gramów dziennie.

Na koniec ciekawostka, osoby które zaczęły chodzić na siłownie podczas walki z chorobą miały o 33% niższe ryzyko śmierci

https://www.researchgate.net/publication/263355226_The_Effect_of_Resistance_Exercise_on_All-Cause_Mortality_in_Cancer_Survivors

Popularne owoce noni niestety nie zostały dokładnie przebadane, trudne jest odgadnięcie stężenia, które zmniejszałoby u człowieka progres choroby. Badania na zwierzętach nie dały oszałamiających rezultatów. Jeśli kogoś stać na ten sok i mu smakuje, albo ma dostęp do świeżych owoców, to jak najbardziej można to włączyć do terapii, ale na pewno nie powinno się z tego robić jej głównego elementu.

Pora na podsumowanie – listę suplementów, które wydają się mieć sens. W pierwszej kolejności te najtańsze i zdające się mieć najlepsze działanie, a także w miarę możliwości przebadane na tym konkretnym typie nowotworu, na zwierzętach, a nie na liniach komórkowych. W dalszej kolejności – rzeczy, które działały u zwierząt w przypadku innych typów nowotworów. Śmieciowe badania in vitro kompletnie odrzuciłem.

Na początek suplementy, które prawdopodobnie nie kłócą się w żaden sposób z chemioterapią, czyli ani one nie osłabiają działania chemii, ani klasyczne leczenie nie wpływa na ich działanie, oczywiście jest możliwość, że zajdą reakcje których nie można tu przewidzieć i substancje te nawzajem się osłabią albo wzmocnią:

  • DCA, zgodnie z zaleceniami lekarzy stosujących tę metodę
  • soda oczyszczona, w dawce podobnej do tej, którą stosowano u zwierząt w badaniach, czyli 6 do 12 gramów
  • siemię lniane, bardzo lekko uprażone i zmielone, w dawce około 30-40 gramów dziennie
  • ekstrakt z zielonej herbaty, około 500 mg EGCg dziennie
  • kurkumina, dawkowanie uzależnione od rodzaju zakupionego suplementu, w miarę możliwości – najwyższa możliwa bezpieczna dawka
  • graviola – 500 mg ekstraktu dziennie
  • koenzym Q10, 300 mg dziennie
  • astaksantyna, 11-22 mg dziennie
  • resweratrol – 250 mg dziennie
  • daidzeina – nawet 120 mg dziennie, przy czym taka dawka będzie jednocześnie wprowadzać do organizmu dużo innych izoflawonów, zaleca się ostrożność
  • ekstrakt alkoholowy z imbiru, 500 mg
  • kwercetyna, 500 mg
  • sulforafan, 10-20 mg, czyli suplementy albo 50-100 gramów świeżych kiełków brokuła
  • tymianek, 1-10 gramów suszu
  • witamina D3, 5000-10 000 IU (wysokie dawki, ale w sytuacji podbramkowej nie ma miejsca na dylematy „a co, jeśli za 10 lat pojawią się kamienie nerkowe” – jeśli terapia nie zadziała, nie będzie żadnego „za 10 lat”, a nawet „za rok”
  • osłonowo pod witaminę D3, 200-300 mg magnezu, 5000 IU witaminy A
  • w miarę możliwości, witamina K2 w formie MK4 i ewentualnie MK7, dawka zalecana przez producenta suplementu, głównie jako osłona przy witaminie D3
  • czosnek, dawkowanie w zależności od rodzaju preparatu

Suplementy, które mają za zadanie wzmocnić naturalną odporność, a więc kłócą się z chemioterapią – ona osłabia ich działanie, ale one nie powinny wpływać na jej skuteczność, chociaż to też zależy od rodzaju użytego leku:

  • n-acetyl-cysteina, 2000 mg dziennie, dodatkowo 2 do 5 gramów glutaminy oraz 2 gramy glicyny. Glicynę brać tuż przed snem, znacząco poprawi jego jakość, glutaminę razem. Wszystkie trzy rzeczy łącznie zwiększą poziom glutationu, ale najważniejsza jest cysteina
  • grzyby shiitake lub ekstrakt, dawkowanie w zależności od rodzaju suplementu

Dodatkowo

  • 1 do 2 gramów dziennie substancji zwanej witaminą U, która ma służyć głównie likwidacji stanów zapalny żołądka, jest niejasne podejrzenie, że może wpływać na rozwój guza – spożywanie pokarmów w nią bogatych nawet dziesięciokrotnie zmniejszało ryzyko zachorowania, to jedyny suplement z tej listy który ma zastosowanie wyłącznie dla pacjentów z nowotworem żołądka

Dodatkowo

  • dieta dra Ornisha, zgodnie z zaleceniami opisanymi na przykład tutaj http://www.miazdzyca.naturalneleczenie.com.pl/ornish.html przy czym należy uwzględnić znacznie wyższe zapotrzebowanie na białko przy chorobie, sugerowane rozwiązanie to suplementacja odżywkami białkowymi
  • siłownia, w miarę sił i możliwości
  • terapia medytacyjna i częste spacery w lesie, co nie tylko pozwala zachować dobre samopoczucie, ale też znacznie zwiększa aktywność komórek odpornościowych odpowiedzialnych za walkę z chorobą
  • niskie dawki cynku i miedzi, rzędu 10 mg cynku i 1-2 mg miedzi dziennie
  • beta alanina, 2 gramy dziennie

To wszystko. Można z zestawu wybrać co pasuje, kierując się ceną, można wszystko naraz. W sytuacjach podbramkowych można próbować sięgnąć po inne rzeczy – artemisinę, catalpol, gotowe mieszanki ziołowe medycyny chińskiej, kapsaicynę czy olejki eteryczne czarnuszki. Nie zalecałem ich, jako że mają poważne wady – zaporową cenę, nie do końca przebadane skutki uboczne, trudność w zakupie.

Pozostaje pytanie o koszty. Część z tych rzeczy jest bardzo tania albo wręcz darmowa – na przykład siemię lniane, które po prostu zastępuje zwykłe jedzenie, za które płaciłoby się tyle samo. Grosze kosztuje tymianek, dosłownie 2-3 zł na miesiąc. Kiełki brokuła nawet jeszcze mniej, tylko trzeba poświęcić kilka minut dziennie na ich podlewanie. Witamina D3 też jest bardzo tania. Zieloną herbatę można pić, co da ten sam efekt. Sodę można kupić w zawrotnej cenie 4 zł za kg. Od takich rzeczy powinno się zacząć. Sole kwasu dichlorooctowego można kupić w cenie około 500 zł / kg, co wydaje się sporą sumą, dopóki nie uświadomimy sobie, że wystarczy to na 2 lata terapii, co daje 21 zł miesięcznie.

Comments

comments

Leave a Comment