Rak trzustki.

Nie, nie będzie o leczeniu. Ten typ nowotworu jest wyjątkowo paskudny – w momencie, gdy daje objawy, przerzuty są już w całym organizmie, leczenie to w praktyce próba przedłużenia życia pacjenta i sprawienia, by nie cierpiał za mocno. Nikomu nie udało się tego jeszcze wyleczyć, czy metodami oficjalnymi, czy alternatywnymi – a w każdym razie nikt nie przedstawił dowodu. Jest jeden opis przypadku bardzo wyraźnego przedłużenia życia, ale nie wiem, czy prawdziwy – można o tym przeczytać w książce „Antyrak”. Pacjent dostawał tam zestaw ziół i dietę składającą się z takich roślin, które mają wykazane działanie przeciwnowotworowe.

Statystycznie co druga osoba czytająca te słowa zachoruje na jakiegoś raka, co czwarta umrze. Rak trzustki zabija 2% z nas – jeden człowiek na pięćdziesiąt jest na niego skazany. Jak pisałem, nie ma metod leczenia, czy oficjalnie czy alternatywnie, nie oznacza to jednak, że jesteśmy tu bezbronni. Bez większego problemu można tej chorobie zapobiegać, zmniejszając ryzyko nawet ponad dziesięciokrotnie. Znakomita większość ludzi albo ignoruje porady dotyczące zapobiegania (bo o śmierci wygodniej nie myśleć), albo wybiera takie, które niekoniecznie wyglądają na skuteczne, ale są kuszące, typu „wszyscy naukowcy się mylą, zdrowa dieta to tłusta dieta!”, albo „wystarczy że kupisz ten jeden tajemniczy suplement…”.

Na początek drobne ostrzeżenie – analizując czynniki ryzyka, bardzo łatwo wpaść w różne metodologiczne pułapki. Taki sztandarowy przykład to witamina C – badania wykazywały, że osoby mające wyższe stężenie we krwi czy wyższe spożycie rzadziej chorowały na choroby serca i nowotwory. Sporo osób wyciągnęło z tego wnioski, że chroni ona przed tymi chorobami i niekiedy dorobiło się niemałych majątków sprzedając biały proszek. Bardziej szczegółowe badania wykazały jednak, że witamina C jest po prostu bezwartościowa, suplementacja ani odrobinę nie zmieniała ryzyka chorób serca czy nowotworów. Rozwiązanie tej zagadki jest banalnie proste – osoby z najwyższym stężeniem we krwi to jednocześnie osoby jedzące najwięcej roślin, a najmniej produktów odzwierzęcych.

W przypadku czynników ryzyka raka trzustki takich pułapek jest bez liku – wiadomo, że wegetarianie chorują rzadziej, ale czy to dlatego, że jedzą mniej mięsa, czy może z powodu wyższego spożycia błonnika? Może wystarczy kupić ten błonnik, co kosztuje 5 zł na miesiąc, zamiast męczyć się z dietą?

Warto dodać, że większość wymienionych niżej czynników ryzyka wpływa na większość nowotworów.

Na początek badanie porównujące ryzyko zachorowania w zależności od ilości mięsa w diecie:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4691673/

Wegetarianie i weganie mieli ryzyko zachorowania zmniejszone o ponad połowę, osoby z niskim spożyciem mięsa – nieco mniej niż połowę, zaś osoby jedzące z mięs tylko ryby – o nieco ponad jedną czwartą. Co ciekawe, osoby jedzące mięso miały nieco niższe ogólne ryzyko zgonu z powodu raka w porównaniu do wegetarian i wegan – ale obie te grupy miały znacznie niższe w porównaniu do osób odżywiających się „normalnie”.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4451698/

Analiza dostępnych badań nad błonnikiem sugeruje, że wysokie spożycie zmniejsza ryzyko o około połowę. Nie wiadomo jednak, czy wynika to z błonnika jako takiego, czy może z tego, o czym pisałem wcześniej – występuje on w roślinach, więc osoby które go jedzą w dużych ilościach siłą rzeczy mają dietę bardziej roślinną.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4946347/

Bardzo znaczące są wyniki dotyczące selenu, miedzi i cynku. Statystycznie, pacjenci mieli stężenie miedzi we krwi 1432, zaś osoby zdrowe – 1098. Podobnie różnica była widoczna w przypadku selenu – 60 vs 76. Z miedzią jest pewien problem – jej stężenie zmienia się w zależności od stanu organizmu (np z powodu stanów zapalnych), a nie z powodu nadmiaru w diecie. Nie wiadomo więc, czy te wyniki świadczą o wpływie odżywiania. Niskie spożycie cynku wiązało się z większym ryzykiem, ale różnica nie była duża, a badanie było dość słabo przeprowadzone. Można jednak ryzykować przypuszczenie, że to właśnie niedobór cynku jest jednym z głównych czynników – to właśnie on najczęściej odpowiada za wysoki poziom miedzi we krwi.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/4092355

Pacjenci chorzy na raka trzustki mieli stosunek cynku do miedzi 2.66, zaś osoby zdrowe – 1.39. Pytanie, czy z tego można wyciągać jakiekolwiek praktyczne wnioski – tego niestety nie dowiemy się, dopóki nie zostaną przeprowadzone szczegółowe badania. Nikomu się z tym jednak nie spieszy – mamy chorobę zabijającą 2% ludzi, mamy banalnie proste badanie do przeprowadzenia – dajemy grupie ludzi suplementy cynku i patrzymy, czy zmniejszy się zachorowalność. Dopóki ktoś tego nie zrobi, nie będziemy wiedzieć na pewno. Póki co musimy zgadywać.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4705892/

Niskie spożycie magnezu niemal podwajało ryzyko choroby. Mamy ten sam problem, co wyżej – magnez występuje głównie w roślinach. Czy faktycznie on był przyczyną, czy suplement pomoże, czy raczej trzeba zmienić całą dietę?

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25864626

To badanie wydaje się być najbardziej znaczące, jako że różnice są zbyt duże, by podciągnąć je pod błąd statystyczny. W krajach, gdzie jest najniższy poziom słońca (z uwzględnieniem zachmurzenia), ryzyko raka trzustki było aż sześć razy wyższe w porównaniu z tymi z najwyższym nasłonecznieniem. Badania oceniające ryzyko w porównaniu do stężenia witaminy D3 we krwi dały sprzeczne rezultaty, ale te oceniające ilość godzin spędzanych na słońcu sugerują, że istnieje tu związek.

Podsumowując, dopóki ktoś nie przeprowadzi badań wpływu suplementacji na ryzyko zachorowania, nie będziemy wiedzieć na pewno, obecne wstępne badania sugerują, że witamina D3 może mieć duży, pozytywny wpływ.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3348117/

Ta analiza dała dość jasne rezultaty – osoby otyłe mają 20%-50% wyższe ryzyko zachorowania.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2883092/

Spożycie alkoholu to dość istotny czynnik ryzyka – w zależności od stażu i stylu picia, ryzyko może zwiększyć się nawet sześciokrotnie. Najbardziej narażone są osoby upijające się dużymi dawkami, w porównaniu do picia nawet większych ilości, ale rozłożonych w czasie.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26537936

Wyższe spożycie tłustych ryb morskich było powiązane z wyraźnie obniżonym ryzykiem, ale tu mam wątpliwości, czy chroniły kwasy omega 3, czy może po prostu obecny w nich jod – w badaniach szczury z niedoborem jodu dwukrotnie częściej zapadały na różne nowotwory.

Nie wiadomo, czy witamina K (lub jej formy K2) mają jakikolwiek wpływ – część badań sugerowała takie zależności, jednak witamina K2 występuje w pożywieniu razem z bardzo silnie chroniącym przed nowotworami sprzężonym kwasem linolowym, dlatego wyniki badań analizujących dietę są bardzo wątpliwe.

Być może sprzężony kwas linolowy (CLA) znacznie zmniejsza ryzyko, na razie jednak brak dokładniejszych badań – wstępne próby kliniczne na zwierzętach sugerują, że ma on działanie ochronne.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17093171

Spożywanie dużych ilości cukru, szczególnie w postaci napoi gazowanych może zwiększać ryzyko nawet dwukrotnie. Co ciekawe:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26075658

Spożywanie owoców nie tylko nie zwiększa ryzyka, ale wręcz chroni przed chorobą.

Podsumowując – unikając alkoholu i cukru, stosując dietę głównie roślinną, z wysoką zawartością błonnika, uzupełniając cynk, selen i witaminę D3, można zredukować ryzyko przynajmniej kilkukrotnie.

Nie wiadomo, w jaki sposób redukcja dwóch czynników ryzyka jednocześnie będzie na siebie wpływać – w medycynie bardzo często mamy w takim wypadku do czynienia z synergią. W skrócie – jeśli trucizna A zabije 1 osobę na 100, trucizna B również zabije 1 osobę na 100, to podanie tych dwóch trucizn jednocześnie nie zabije 2 osób na 100, tylko prawie wszystkie. Możliwe, że jednoczesne zastosowanie wszystkich możliwych sposobów zmniejszy ryzyko niemal do zera.

Comments

comments

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Rak trzustki.

  1. anonim pisze:

    Ciekawe zestawienie, wiesz co jedynie mnie boli w tego typu zestawieniach? Że nie wiadomo co musielibyśmy jeść czy się suplementować aby przed tym wszystkim się chronić. To trochę tak że coś wiemy, ale tak na prawde nic nie wiemy, bo mimo tych wszystkich badań nie można nic jednoznacznie stwierdzić. Na jednego zadziała to, na innego co innego. Problemem w zestawieniach badań wydaje mi się trochę brak transparentności i jednolitego zdania. Chyba że się mylę to proszę wyprowadź mnie z błędu. Dotychczas doszedłem do wniosku że uniwersalną metodą na wszystko jest: nie pić dużo alkoholu, nie być otyłym, nie jeść za dużo mięsa, ale nie za mało, jeść jajka, jeść dużo warzyw i trochę owoców, nie jeść za dużo cukru w produktach, spać dobre 8 godzin dziennie, suplementować się omegą, lub często jeździć nad morze jeść ryby i wdychać jod, pić olej z wiesiołka oraz dodatkowo d3 w zime, uprawiać sport.

    • tomtom pisze:

      Oczywiście, że nie ma jednej odpowiedzi. Organizm ludzki jest zbyt skomplikowany. Antyoksydanty zmniejszają ryzyko powstawania niektórych nowotworów, ale z drugiej strony – ułatwiają czerniakowi dokonanie przerzutów.

      Chyba najlepszym wyjściem jest skupienie się na aktywacji komórek NK, bo to dość uniwersalna obrona przed nowotworami – a tu najlepsza okazała się dieta Ornisha. Wzbogaciłbym ją o cysteinę, oraz rzeczy które wymieniłeś – jod, wiesiołek czy D3.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *