Potas w nerwicach

Mam pewien problem ze stronkami. Staram się zamieszczać tam tylko to, co ma jakieś uzasadnienie naukowe, jest przebadane, chociażby na zwierzętach. Ale co zrobić w sytuacji, gdy takich badań nie ma? Gdy medycyna po prostu olewa szeroką strugą jakieś zagadnienie i nie przeprowadzono nawet jednej próby klinicznej? Tak właśnie jest z potasem. Sporo może wskazywać na to, że ma on kluczową rolę w genezie nerwic, ale… nie sprawdzono co się stanie, gdy nerwicowcy go uzupełnią. Czy powinienem w związku z tym go polecać? Postanowiłem napisać ten artykuł na blogu i potem wrzucić na stronkę link do niego, żeby każdy mógł spokojnie przeczytać i podjąć decyzję.

Jest to niezwykle istotny pierwiastek. Jego niskie spożycie odpowiada za dużą część zgonów z powodu chorób serca, nadciśnienie to w dużej mierze po prostu objaw niedoboru potasu i nadmiaru sodu w diecie. Wstępne badania na zwierzętach sugerują też, że właśnie niski poziom w diecie może przynajmniej częściowo odpowiadać za rozwój miażdżycy. Najbardziej niepokojące są sugestie dotyczące chorób nowotworowych, tu znowu brakuje badań, ale w praktycznie każdej chorobie, w której potas jest magazynowany w organizmie, spada ryzyko zachorowania na nowotwór, a w każdej, gdzie ucieka, rośnie. Jest też wiele innych faktów, które każą zastanowić się nad tym, czy epidemia nowotworów nie jest przypadkiem w dużej mierze spowodowana niskim spożyciem tego właśnie pierwiastka:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9216787/

Na początek pytanie, skąd niedobory? Możliwe, że po prostu z diety.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3417219/

Zaledwie 1,4% (1 osoba na 70) spożywała rekomendowaną ilość, a statystyczny mieszkaniec USA spożywał zaledwie lekko ponad 50%. Niemal wszyscy mają niedobory dietetyczne!

Może chodzi o picie dużej ilości napojów gazowanych? Opisano przypadek skrajnego niedoboru, wywołanego piciem 4 litrów pepsi dziennie:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2481241/

Oczywiście nikt niemal nie pije aż takiej ilości, ale też nie mówimy o sytuacji, gdy ląduje się w szpitalu z tego powodu. Może to być po prostu jeden z czynników, dokładający swoje 5 czy 10 procent słabszej przyswajalności.

Może gorące kąpiele? Zbadano, ile tego znika w ciągu godziny:

https://www.tandfonline.com/doi/full/10.3109/0886022X.2013.832318

Niby niewiele, zaledwie około pół grama, ale biorąc pod uwagę, że przyswajalność jest w okolicach 50%, podczas gorącej kąpieli można stracić połowę tego, co się w ciągu dnia przyswoiło, a jeśli spożywa się tylko połowę zalecanej dawki, to mamy problem. Przyswoiliśmy 1 gram, wypociliśmy połowę z tego.

Niedawno pisałem artykuł o kawie, zabrakło tam tej informacji. Picie zbyt mocnej kawy też może doprowadzić do tak dużej utraty potasu, że kończy się to w szpitalu:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/21769248/

Wiadomo też, że niskie spożycie magnezu może utrudnić przyswajanie, a jako że niedobór witaminy D3 utrudnia przyswajanie magnezu, unikanie słońca może w odległej konsekwencji wywołać i ten niedobór.

Może te czynniki odpowiadają za to, że pomimo diety wegetariańskiej, a przez jakiś czas wegańskiej, mogłem dorobić się niedoboru, co zaowocowało problemami nerwicowymi, jakie mnie swego czasu dręczyły? Byłem przekonany, że czego jak czego, ale tego pierwiastka nie może mi brakować. Może się myliłem. Kto wie, może tężyczka utajona, którą ludzie na forum uporczywie leczą magnezem, ma swoje źródło właśnie w potasie, a niedobór magnezu jest po prostu czymś, co uniemożliwiło przyswojenie tegoż potasu? Może nigdy się nie wyleczą, bo suplementują nie ten pierwiastek?

Motywacją do napisania artykułu było to badanie:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/7165423/

Co prawda to tylko szczury, ale jeśli wyniki miałyby przełożyć się na ludzi, to są bardzo, ale to bardzo znaczące. Wystarczyło 45 dni diety ubogiej w potas, by poziom adrenaliny skoczył o… 270%! To jest jakiś kosmos, już skok o 50% może dać objawy nerwicowe i wywołać ataki paniki u wrażliwszych ludzi, a tu mamy 270%. Podejrzewa się, że mechanizm może być dość prosty, organizm wydziela adrenalinę, bo obkurczyć naczynka krwionośne, rozszerzone na skutek niedoboru zależnych od potasu substancji. To jedynie przypuszczenia, zresztą sam mechanizm nie jest istotny. Co jest ważne: efekt niedoboru potasu jest tak duży, że odsuwa w cień wszystko inne.

Do tej pory na witrynie o nerwicach było zalecenie, by po prostu zwiększyć spożycie potasu w diecie. To jest dość proste i niby powinno wystarczyć, ale z doświadczenia wiem, że jeśli komuś nie napisze się ile konkretnie ma jeść każdego dnia, jakiego dokładnie suplementu, to po prostu nie będzie tego jadł. Wmówi sobie, że zmienił dietę na lepszą i zapomni o potasie po tygodniu.

Podsumowując, uważam, że ludzie z zaburzeniami lękowymi, a szczególnie osoby z atakami paniki powinny spróbować suplementacji co najmniej 2 gramów potasu dziennie, a może nawet 3 gramów. Po konsultacji z lekarzem, jeśli ktoś ma ciężką chorobę nerek.

Od razu zaznaczę, że poziom potasu we krwi NIE odzwierciedla poziomu w organizmie. Znakomita większość znajduje się wewnątrz komórek, badanie krwi pozwala jedynie stwierdzić, czy organizm potrafi kontrolować to, co jest uwalniane do krwiobiegu, co jest dobrym wstępnym testem do np badań zaburzeń nadnerczy albo nerek. Jedynie w skrajnych przypadkach można wykryć tym testem niedobory.

Ile trwa uzupełnianie niedoboru? Pierwsze efekty można niekiedy zaobserwować od razu, gdyż organizm wysyła to, co przyswoi tam, gdzie pierwiastek ten jest najważniejszy. Ale zwiększenie poziomu w tkankach trwa dłużej. Wiadomo, że ciało ludzkie (70 kg) zawiera około 140 gramów potasu. Nie ma badań nad nerwicą, ale u pacjentów z nadciśnieniem całkowita ilość w organizmie jest niższa o 10 do 15 procent:

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1111/j.0954-6820.1981.tb11626.x

Można więc przyjąć, że konieczne jest dostarczenie dodatkowych 20 gramów, zanim wszystko wróci do normy. Organizm potrzebuje czasu, żeby wszystko wbudować w tkanki, dlatego trzeba to odpowiednio rozciągnąć w czasie. Przy założeniu, że poziom magnezu jest wystarczająco wysoki, by potas mógł się przyswoić, przy założeniu że nie ma chorób utrudniających przyswajanie, takich jak nie leczona cukrzyca, wszystko powinno zająć nieco ponad miesiąc. Przyjmujemy dodatkowe 2 gramy potasu dziennie, z czego połowa się przyswoi, a z tego tylko połowa zostanie zmagazynowana.

W 1 gramie chlorku potasu jest prawie dokładnie pół grama tego pierwiastka, można przyjąć, że powinno się brać 4 gramy chlorku dziennie, rozbite na 2 porcje. Sugerowałbym rozpuszczenie w szklance wody jednorazowo 2 gramów i wypicie powoli, w ciągu kilku, nawet kilkunastu minut, co spowolni przyswajanie i pozwoli uniknąć efektu dostania się dużej ilości jednocześnie do krwi.

W 1 gramie cytrynianu potasu jest około 350 mg samego potasu, można przyjąć, że powinno się brać 6 gramów cytrynianu, przy czym jednorazowa porcja to będzie 3 gramy, też rozpuszczone w wodzie.

Można spróbować trzech gramów zamiast dwóch, wtedy robimy wszystko jak wyżej, tylko dodajemy jeszcze jedną szklankę.

Potas RACZEJ jest całkowicie bezpieczny, problemem są ciężkie choroby nerek, a także choroby przebiegające z zaburzeniem jego metabolizmu, jak na przykład ciężkie schorzenia nadnerczy (nie, zdiagnozowany samodzielnie po obejrzeniu filmu na youtube „zespół przemęczenia nadnerczy” nie jest prawdziwą chorobą). Suplementacja dawkami takie, jak opisałem wyżej sprawi, że przeciętny Polak będzie spożywał 100% zalecanego zapotrzebowania: 50% z diety, 50% z suplementu. Można zasugerować twierdzenie, że taka suplementacja byłaby korzystna nawet jakby prowadzić ją przez całe życie, chociaż oczywiście dużo lepsza jest zmiana diety na zawierającą więcej warzyw i owoców.

Nie jest pewne, jakie konsekwencje zdrowotne będzie mieć spożywanie tak dużej ilości chlorków i cytrynianu, możliwe, że cytrynian będzie wręcz korzystny, z uwagi na jego udział w cyklu Krebsa, a możliwe, że będzie miał jakieś negatywne efekty długofalowe. Nikt tego nie sprawdzał. Z tego chociażby powodu lepiej skupić się na diecie. Więcej o tym, czym jest cytrynian czy chlorek, czyli powtórkę z podstaw chemii można znaleźć w poprzednim wpisie:

http://naturalneleczenie.com.pl/2021/10/26/skuteczny-lek-na-zespol-niespokojnych-nog/

Ciekawym trickiem jest zastąpienie soli kuchennej tak zwaną solą dietetyczną, która jest mieszaniną chloru sodu (zwykła sól kuchenna) i chlorku potasu. Można ją normalnie kupić w sklepach spożywczych.

Nie sądzę, żeby mądre było stosowanie bardzo wysokich dawek, ponad 5 gramów. Sugerowałbym raczej niskie, jak zalecane w tym wpisie, ale brane regularnie przez co najmniej miesiąc.

Radzę też uważać przy ciężkich rozwolnieniach, jak przy grypie jelitowej albo zatruciu pokarmowym. Wtedy poziom elektrolitów we krwi jest mocno zaburzony i nawet niewielkie dawki czy potasu, czy nawet soli kuchennej mogą sprawić problem, a większe mogą wręcz stanowić zagrożenie zdrowia i życia.

W przypadku stosowania tabletek obniżających ciśnienie krwi, może dojść do nietypowego problemu. Jeśli nadciśnienie było wywołane niedoborem potasu, a suplement je wyleczy, wtedy ciśnienie będzie odpowiednio niskie bez leków. Próba zbicia go jeszcze niżej lekami może doprowadzić do sytuacji, gdy pojawi się niedociśnienie. Dlatego biorąc takie leki i decydując się na potas, trzeba regularnie badać ciśnienie krwi, nawet kilka razy dziennie i w razie czego zmniejszyć dawkę leku, jako że efekt potasu utrzyma się przez nawet kilka tygodni i odstawienie go nic nie zmieni. O szczegółach powinien decydować lekarz prowadzący.

Comments

comments

1 komentarz do “Potas w nerwicach”

Dodaj komentarz